Kwi 162007
 
Polska Tajna Organizacja Powstańcza.
Na początku 1940 powstała, w pod rybnickich Gortatowicach, Polska Tajna Organizacja Powstańcza. Dowódcą organizacji był student Uniwersytetu Jagiellońskiego Alojzy Fojcik „Alek”. Jego zastępcą był Paweł Holek „Paweł”, także student UJ. Do organizacji należało także wielu innych mieszkańców Gortatowic i Rybnika.
Pomnik Harcerzy Buchalików

Pomnik Harcerzy Buchalików

Byli wśród nich zarówno robotnicy jak i harcerze. Podstawowym celem „PTOP” było gromadzenie broni a także pomoc materialna rodzinom, których członkowie zostali aresztowani przez Gestapo lub przebywali w obozach koncentracyjnych. W okresie od listopada 1941 do kwietnia 1942 r. pomocą objęto blisko 30 rodzin, którym wypłacano, co miesiąc 30 marek zapomogi.
Członkowie organizacji wydawali także podziemny tygodnik „Zew Wolności”. To właśnie gazeta stała się jedną z przyczyn późniejszej „wpadki” członków „PTOP”. Jeden z egzemplarzy wpadł, bowiem w ręce Gestapo w Gliwicach we wrześniu 1941 r. Niemcy przeprowadzili śledztwo, które doprowadziło ich do autorów gazetki. Nocą z 22 na 23 maja 1942 r. otoczyli oni Gortatowice i rozpoczęli przeszukiwania podejrzanych domostw. Aresztowano 18 osób. Kiedy Niemcy weszli do domu Pawła Holka chcąc go aresztować, doszło do wymiany ognia w której poniósł on śmierć. Prawdopodobnie to właśnie u niego znajdowała się redakcja gazetki, jako że znaleziono tam maszynę do pisania a także radio. Dowódca Alojzy Fojcik zdołał jednak uciec i prawdopodobnie próbował przedostać się do Szwajcarii.
 Niemcy po pewnym czasie powtórzyli obławę w Gortatowicach aresztując kolejne 72 osoby. Przewieziono je do obozu w Oświęcimiu gdzie później 4 z nich stracono. Byli to Edward Wagner, Antoni Marszałek, Mieczysława i Jan Tekielów. Ostatni tragiczny akt tej historii miał miejsce w Gortatowicach. W lipcu 1942 r. w centrum Gotartowic zbudowano szubienice. Następnie zapędzono tam wszystkich mieszkańców wsi. Na ich oczach powieszono „ku przestrodze” dwóch braci – harcerzy, mieszkańców Gotartowic: Franciszka i Pawła Buchalików. Obaj byli tak skatowani przesłuchaniami, że nie poznali ich nawet rodzice obecni na egzekucji. Dopiero podczas odczytywania wyroku zorientowali się, że są to ich dzieci. Po egzekucji ich ciała zostały załadowane na ciężarówkę i wywiezione w nieznanym kierunku.
Na miejscu gdzie powieszono obydwu braci stoi dziś pomnik, przypominający o tej makabrycznej historii. Także, aby uczcić pamięć braci, miejscowa szkoła podstawowa nr 20 nosi imię Harcerzy Buchalików.
Kwi 132007
 
Okres okupacji hitlerowskiej jeszcze dzisiaj wspominany jest przez rybnickie rodziny z wyjątkowym smutkiem. Wielu członków tych rodzin przeciwstawiło się okupantowi w patriotycznym porywie, skutkiem czego zostali aresztowani i przekazani do obozów koncentracyjnych, gdzie większość z nich zginęła. Tak też było z moim ojcem, wujkiem i ich znajomymi z ZWZ/AK z Rybnika. Dorastałem w przekonaniu, że prawda o tamtych wydarzeniach jest właściwie utrwalona. Gdy jednak kilka lat temu zacząłem szukać materiałów o ZWZ/AK, znalazłem zaledwie skromne wiadomości dotyczące tej organizacji, a nawet – przekłamania.
Kiedy spytałem Karola Miczajkę, jednego z członków PTOP a później ZWZ/AK, dlaczego tak mało jest publikacji na temat przeżyć wojennych, konspiracyjnych i obozowych rybniczan, wyjaśnił mi, iż wielu z nich wróciło do domu szczęśliwych, że przeżyło piekło obozowej egzystencji, ale i z nastawieniem, aby o tych przeżyciach jak najszybciej zapomnieć, pozbyć się koszmarnego balastu tamtych czasów. Poza tym przynależność do ZWZ/AK była źle oceniana przez powojenne władze, niewielu więc przyznawało się do niej. Mijały lata i czas goił rany, malała też chęć opisania tych przeżyć dla przyszłych pokoleń – trzeba było myśleć o przyszłości…Postanowiłem jednak zainteresować się tą tematyką i opisać przeżycia osób związanych z Rybnickim Obwodem ZWZ/AK – przede wszystkim po to, aby ocalić pamięć o ich bohaterskich postawach. Poza tym wydaje mi się, iż mimo ponad sześćdzięciu lat, które upłynęły od zakończenia wojny, wydarzenia lat 1939-1945 pozostają wciąż ważne dla mieszkańców ziemi rybnickiej – pozwalają lepiej zrozumieć historię naszego regionu, naszą tożsamość.Niechaj uzupełnieniem do tego wstępu będą zdania, które towarzyszyły mi od pierwszych słów napisanych o przeżyciach działaczy rybnickiego ZWZ/AK w KL Auschwitz: „Pozostali tam nasi najdrożsi – ci, co poświęcili się za innych, co zginęli natychmiast, i tacy, którzy konali w powolnej agonii, wśród najgorszych męczarni i odczłowieczenia. Jak można o tym milczeć?” (cytuję Halinę Birenbaum z którą miałem zaszczyt rozmawiać w marcu br.).

POCZĄTKI OKUPACJI W RYBNICKIEM
ogólnie dostępnych publikacji można się zorientować, jakie okoliczności polityczne w 1939 r. zapowiadały na Górnym Śląsku – w tym także w Rybnickiem – wybuch wojny polsko-niemieckiej, a także jak wyglądało życie rybniczan pod okupacją. Przedstawiam poniżej bardzo skrótowo najważniejsze fakty dotyczące tego okresu, aby wprowadzić czytającego te informacje, w konieczny kontekst historyczny.

W 1939 r. atmosfera polityczna na Śląsku była bardzo napięta. Coraz częściej i głośniej komentowane były pogarszające się stosunki polsko-niemieckie. Docierały niepokojące informacje o działalności V Kolumny i prohitlerowskiej mniejszości niemieckiej, organizowano masowe ucieczki obywateli polskich narodowości niemieckiej do Rzeszy. Pod wpływem hitlerowskiej propagandy ludność cywilna przekraczała nielegalnie granicę Polski wywożąc z kraju walutę. Wiele osób – członków zniemczonych organizacji politycznych – jechało do Niemiec na polecenie Rzeszy, aby tam przejść kursy przygotowujące do akcji dywersyjnych. W maju 1939 r. organom bezpieczeństwa udało się zlikwidować szajkę przemytników z Rybnika, zajmującą się werbowaniem osób do ucieczki i nielegalnym przeprowadzaniem ich przez granicę. Od czerwca tego roku mówiono o wyjątkowo złych, grożących wybuchem wojny stosunkach polsko-niemieckich. Groźbę tę potwierdzały nasilające się od lipca 1939 r. napady i prowokacje dywersantów niemieckich na Górnym Śląsku.

Szczególnie dotkliwe i oburzające opinię publiczną całego kraju były napady hitlerowskich bojówek na polskie osady górnicze w bezpośrednim sąsiedztwie Rybnika. Pod koniec sierpnia 1939 r. po zbrojnej akcji Niemcy zajęli urząd celny i posterunek graniczny w Gierałtowicach. Jeden z oddziałów dywersantów zaatakował budynek straży granicznej w Krywałdzie, ostrzeliwane były także polskie budynki w Szczygłowicach. W tym też czasie około stuosobowy oddział hitlerowców zaatakował posterunek graniczny w Chwałęcicach. Próbowano również opanować budynek straży granicznej w Żarnowicach oraz fabrykę materiałów wybuchowych koło Krywałdu.

Spekulacje na temat wybuchu wojny skończyły się, gdy 1.09.1939 r. o godzinie 5:00 regularne oddziały Wehrmachtu wkroczyły na ziemię rybnicką. Przeważające i lepiej uzbrojone oddziały niemieckie szybko poradziły sobie z obrońcami Rybnika i po krótko trwającej walce los miasta i jego mieszkańców był przesądzony.

Bezpośrednio po zajęciu Rybnika okupant – przy ochoczej pomocy miejscowych Niemców, zwolenników Hitlera – przystąpił do urządzania placówek swojej władzy. Od pierwszych chwil okupacji rozpoczęły się też prześladowania mieszkańców Rybnika. Wkraczając do Polski hitlerowcy posiadali przygotowane wcześniej wykazy osób – miejscowej inteligencji oraz najbardziej aktywnych działaczy propolskich z różnych grup społecznych i zawodowych. Informacje o tych ludziach wywiad niemiecki otrzymywał jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych od zniemczonych organizacji i partii mniejszościowych działających na terenie Polski. Na podstawie tych danych sporządzono i wydrukowano w Berlinie księgę gończą „Sonderfahndungsbuch Polen”. Zawierała ona m. in. nazwiska 54 osób z samego Rybnika, wśród których znaleźć można było wybitnych działaczy niepodległościowych, społecznych, kulturalno-oświatowych, byłych powstańców, urzędników. Ludzi tych jednostki wojskowe okupanta miały zlikwidować w pierwszej kolejności.

Nie były to oczywiście jedyne osoby skazane na zagładę przez hitlerowców – miejscową ludność wyniszczano na znacznie większą skalę. Już w pierwszych dniach okupacji rozpoczęły się masowe aresztowania rybniczan. Na początku września zatrzymano ponad 300 Polaków, spośród których około 250 wywieziono 16.09.1939 r. z rybnickiego więzienia do Rawicza, a stamtąd w połowie października do Buchenwaldu, gdzie utworzono tzw. Polen zwingerlager. Druga fala masowych aresztowań miała miejsce w październiku i listopadzie. Około 100 osób zamknięto wówczas w więzieniach w Rybniku i w Żorach oraz w byłym Zakładzie ss Urszulanek, gdzie stacjonowała niemiecka policja. Po raz trzeci masową akcję aresztowań Niemcy przeprowadzili w kwietniu i maju 1940 r. Wtedy też – 13 kwietnia 1940 r. – wyruszył z Rybnika pierwszy transport do obozu koncentracyjnego w Dachau. Następne pociągi kierowano także do KL Mauthausen-Gusen. Oczywiście aresztowania i wywózki pojedynczych osób miały miejsce przez cały okres okupacji. Komendę nad rybnickim więzieniem zlecono „volksbundowcowi” o nazwisku Wieczorek. Pod jego nadzorem stało się ono jedną z pierwszych w Polsce katowni patriotów polskich. Od listopada 1939 r. funkcjonowało w Rybniku również więzienie sądowe. Przeznaczone było dla mężczyzn skazanych na kary aresztu z okręgów: rybnickiego, żorskiego i wodzisławskiego. Z placówki tej korzystała także niemiecka policja. Osadzała tu więźniów, których po wyroku skazującym wysyłano do obozów koncentracyjnych.

Już na początku września 1939 r. w lesie między Krywałdem, Pilchowicami i Nieborowicami utworzono prowizoryczny obóz koncentracyjny. Znalazło się w nim wielu członków Ochotniczych Oddziałów Powstańczych, miejscowych inteligentów oraz aktywnych przed wojną działaczy społecznych i narodowych. Większość z nich zginęła w tym obozie – Niemcy co jakiś czas wpędzali grupki więźniów w zarośla i tam dokonywali egzekucji. Dnia 6.09.1939 r. rozstrzelano tam dowódcę obrony Rybnika, kapitana Jana Kotucza.

Rybniczan wywożono również do obozów zagłady mieszczących się w Lyskach, Pszowie, Pogrzebieniu, Żorach, w Gorzycach oraz Gorzyczkach. Trafiała tam przede wszystkim ludność Rybnika i okolic, która odmówiła podpisania tzw. volkslisty. W pobliżu wieży ciśnień w rybnickiej dzielnicy „Meksyk” siłami jeńców wojennych ustawiono drewniane baraki i ogrodzono je wysokim płotem z metalowej siatki. Umieszczono tam rodziny wysiedlone z Zagłębia Dąbrowskiego oraz dzieci, których rodzice zostali aresztowani i wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Stamtąd dzieci miały być przewiezione do sierocińców na terenie Rzeszy. Niemcy zakładali także obozy dla jeńców wojennych i obozy pracy przy pobliskich zakładach i kopalniach.

Niemałą rolę w zwalczaniu tak faktycznych, jak i domniemanych wrogów hitleryzmu odegrało Gestapo (Geheime Staatspolizei) – policja polityczna Rzeszy, podlegająca od 1939 r. RSHA (Reichssicherheitshauptamt), czyli Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa Rzeszy.

Przytaczając przykłady terroru stosowanego wobec miejscowej ludności zwracam uwagę na fakt, że pomimo okrucieństwa okupanta znaleźli się w Rybniku patrioci, którzy w zorganizowanych grupach bojowych czynnie przeciwstawiali się bezwzględnemu aparatowi przemocy. Już w listopadzie 1939 r. powołana została do życia Polska Organizacja Powstańcza (POP), która rozwijała się bardzo prężnie. Niestety działała tylko do wiosny 1940 r., gdyż została zdekonspirowana, a jej założyciel i kierownik – Stanisław Wolny – zginął w Oświęcimiu 23.08.1942 r. Pod koniec 1939 r. uaktywniła się na Śląsku kolejna organizacja o charakterze wojskowym – Siła Zbrojna Polski (SZP), utworzona przez Józefa Korola (ps. „Hajducki”, „Starosta”). Jej ogniwa działały także w Rybniku. Została jednak zdekonspirowana w 1940 r., a jej założyciel zginął w Wiśle-Jaworniku.

Kolejną grupą ruchu oporu działającą w Rybnickiem była Polska Tajna Organizacja Powstańcza, powołana do życia początkiem 1940 r. przez grono druhów XIII drużyny harcerskiej w Gotartowicach – przez Franciszeka Buchalika, Paweła Buchalika, Alojzego Frelicha (komendantya tej organizacji) oraz Alojzego Murę. PTOP nie stawiała sobie w pracy celów wojskowych, lecz jedynie podtrzymywanie polskości i niesienie pomocy rodzinom więzionych Polaków. Niestety, i PTOP została zdekonspirowana, a jej członków aresztowano. Dnia 27.07.1942 r. w Gotartowicach powieszono na oczach spędzonych siłą mieszkańców młodych Buchalików – Pawła i Franciszka. Zginęli z okrzykiem na ustach „Niech żyje Polska”.

W obozach koncentracyjnych zamordowano wielu członków zdekonspirowanych organizacji SZP, POP oraz PTOP. Nie wpłynęło to jednak odstraszająco na patriotów z Rybnika, którzy nadal organizowali się, aby stawiać opór terrorowi i okupacji hitlerowskiej.

W tej sytuacji, Stanisław Sobik który przybywszy w styczniu 1940 r. z Węgier (ewakuowany tam z pracownikami Urzedu pocztowego w Rybniku) do okupowanego Rybnika, wraz z kolegami gimnazjalistami podjął się powołania do życia kolejnej organizacji ruchu oporu – Związku Walki Zbrojnej. W jej szeregi weszły małe grupki byłych członków POP i SZP, którzy okazywali chęć dalszej walki z okupantem.

Koniec części 1
Przeczytaj część 2 Wydarzeń w Rybnickiem 1939-1945.
Kwi 112007
 
Nawiązując do prezentowanych zdjęć o budynku przy ul. św. Józefa, gdzie miało swoją siedzibę Gestapo w Rybniku, dodać można kilka dodatkowych informacji.
Otóż, piwnice po przejęciu tego budynku od jego właścicieli, zostały przystosowane jako miejscowe więzienie – a więc okna zostały zaopatrzone w masywne kraty, które po wojnie wymontowano.
Budynek przy ul. św. Józefa, gdzie miało swoją siedzibę Gestapo w Rybniku.

Budynek przy ul. św. Józefa, gdzie miało swoją siedzibę Gestapo w Rybniku.

Rządy w gestapo w Rybniku sprawowali: szef  placówki, SS-Untersturmführer Gawenda, a od początku 1941 r. starszy sekretarz kryminalny Kutschera. Pomagali mu : sekretarz kryminalny Kolenda i asystent kryminalny Krupp oraz gestapowcy: Baron, Barnasz, Grabmajer, Mańka, Sopala, Robert Stolsenheim vel Zając.Według zeznań więźniów, najaktywniejszymi byli Mańka i Sopala – to oni po masowym aresztowaniu rybniczan (11-13.02.1943 r.) jeździli ich przesłuchiwać do KL Auschwitz, a o sadystycznych metodach przesłuchań pisałem przy opracowaniu o Stanisławie Sobiku.

Gdy w wyniku zdrady przez Jana Zientka, aresztowano działaczy ZWZ/AK z Rybnika, piwnice budynku gestapo przy ul św. Jozefa były wypełnione w okresie 11-13.02.1943 r. około 60 osobami.

Dnia 13-go ok. godz. 12:00, aresztowani usłyszeli w pobliżu budynku warkot silników samochodowych, a po chwili w drzwiach piwnicy ukazali się gestapowcy i rozkazali aresztowanym wychodzić. Związywano im sznurem ręce w nadgarstkach, a po wyjściu z budynku, musieli wchodzić (raczej wdrapywać się) na skrzynie załadowcze dwóch samochodów ciężarowych. Parę minut po 12:00 samochody te ruszyły w drogę …., eskortowane przez dobrze uzbrojonych gestapowców, jadących tuż obok w samochodach osobowych.

O godzinie 14:00 samochody zatrzymały się ………… w pobliżu Krematorium Nr I w KL Auschwitz!.

Pierwszą część można przeczytać tu: Rybnicka katownia Gestapo
Kwi 102007
 
STANISŁAW SOBIK
był więźniem nr 107482 w KL Auschwitz
Bezgranicznie wierny ideałom: „BÓG – HONOR – OJCZYZNA”.

Stanisław Sobik

Stanisław Sobik

Urodził się 21.09.1911 r. w Rybniku, syn Ludwika i Wiktorii z domu Klenot. Był najstarszy spośród sześciorga rodzeństwa. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczył się w Państwowym Gimnazjum w Rybniku, zdając egzamin maturalny w 1931 r.
Na kilka dni przed wkroczeniem wojsk hitlerowskich do Rybnika, został ewakuowany wraz z innymi pracownikami poczty na Węgry, skąd po dwóch miesiącach wrócił do okupowanego kraju, i z trudem otrzymał pracę w kasie biletowej na stacji kolejowej Obszary koło Rybnika.
Niemal od pierwszych dni powrotu do kraju, zaangażował się w działalność konspiracyjną wspóltworząc Związek Walki Zbrojnej, za co 11.02.1943 r. został aresztowany, wywieziony do KL Auschwitz, gdzie zginął – rozstrzelany 25.06.1943 r.
….. tak w skrócie wygląda życiorys Stanisława Sobika.O Stanisławie Sobika piszę to, co pozostało w mojej pamięci – jako o moim wujku (ożenił się z siostrą mojej mamy), z opowiadań Jego rodziców rodzeństwa. Są to jednak informacje głównie z okresu okupacji – od wkroczenia wojsk hitlerowskich do Rybnika aż do ostatniego dnia jego życia.
Po ukończeniu gimnazjum Stanisław, musiał zatroszczyć się o swój byt materialny. Przez kilka lat pracował dorywczo w urzędach pocztowych, gdzie poznawał czynności pocztowca od podstawowych, urzędniczych tajników tego zawodu. Jego sumienność, pracowitość i wrodzona inteligencja szybko zyskały uznanie zwierzchników i kolegów. Osoba tak znana w Rybniku jak Innocenty Libura wspomina w swojej książce: „Z dziejów domowych powiatu. Gawęda o ziemi rybnickiej” – „[…] Stanisław Sobik ze Smolnej, wybitnie zdolny i szlachetny człowiek”.

Gdy nadszedł 1939 r., na skutek zaostrzającej się sytuacji politycznej, Urząd Pocztowy w Rybniku, jako obiekt o wyjątkowym znaczeniu strategicznym, został w sierpniu 1939 r. zmilitaryzowany i przekazany pod nadzór wojskowy. Pracownicy poczty, wśród których znalazł się także Stanisław, zostali umundurowani i wcieleni do wojska. Od tej pory, oprócz wykonywania swych codziennych obowiązków, pełnili także intensywne dyżury przy nasłuchu radiowym oraz zabezpieczali tajne dokumenty.
Tuż przed wkroczeniem do Rybnika wojsk hitlerowskich, pracownicy tegoż Urzędu Pocztowego zostali ewakuowani i po wielu perturbacjach dostali się na Węgry.
Stanisław ulegając prośbom żony, wrócił do zniewolonego kraju w pierwszych dniach stycznia 1940 r. Zaczął szukać pracy, aby przede wszystkim zabezpieczyć byt swojej rodziny. O powrocie na pocztę nie było mowy – jej nowy niemiecki zarządca oznajmił „Polakom nie wolno pracować na niemieckiej poczcie”. Zatrudniony został w kasie biletowej na stacji kolejowej w miejscowości Obszary koło Rybnika.
Niemal od pierwszych chwil, Jego dusza patrioty rwała się do walki z hitlerowskim tyranem, więc na kolejnym spotkaniu z kolegami gimnazjalistami, zapadło postanowienie o powołaniu do życia organizacji konspiracyjnej Związek Walki Zbrojnej. Konieczność powołania do istnienia tej organizacji uzasadniał fakt, iż funkcjonariuszom gestapo udało się rozbić działające dotychczas w Rybniku Polską Organizację Powstańczą i Siłę Zbrojną Polski. Po aresztowaniu głównych działaczy tych organizacji na terenie Rybnika działały jeszcze małe grupki byłych członków POP i SZP, którzy okazywali chęć dalszej walki z okupantem.
W efekcie, utworzony od pierwszych miesięcy 1940 r. ZWZ – w październiku tegoż roku rozpoczął formalną działalność konspiracyjną. W skład organizacji weszli członkowie wspomnianych już zdekonspirowanych organizacji oraz inni rybniccy patrioci. tych spotkań Związek Walki Zbrojnej,
Na czele Rybnickiego Inspektoratu ZWZ (kryptonim „Rokita”) stał Władysław Kuboszek pseud. „Kuba”, „Robak”, „Rokosz”, „Bogusław”. Komendantem Rybnickiego Podokręgu ZWZ został z mianowania komendy wojewódzkiej Stanisław Sobik. Podokręg ten obejmował Rybnik, Zebrzydowice, Ligotę Rybnicką, Ligocką Kuźnię, Boguszowice, Jankowice, Chwałowice, Kamień, Rydułtowy, Czerwionkę, Dębieńsko oraz Knurów. Kwatera główna komendy ZWZ w Rybniku mieściła się przy ul. Sobieskiego 14 – w mieszkaniu mistrza szlifierskiego Andrzeja Kaszuby. Tam też niektórzy nowo wstępujący do ZWZ składali przysięgę wierności wobec organizacji. Po aresztowaniu Kaszuby zebrania kierownictwa i małych grup członkowskich ZWZ odbywały się w Rybniku – w mieszkaniach Franciszka Sztramka, Jerzego Kufiety, Franciszka Ogona, Jana Klistały, Alojzego Siąkały, braci Henryka i Karola Miczajków – lub u Stanisława Błażewskiego w Zebrzydowicach Rybnickich.
Organizacja ZWZ walczyła z wrogiem przeprowadzając dotkliwe dla okupanta sabotaże i działania dywersyjne, a tam, gdzie było to możliwe – akcje zbrojne. Materiały wybuchowe potrzebne do wykonania akcji dostarczane były przez górników z okolicznych kopalń. Wysadzano mosty, tory kolejowe, a w zakładach przemysłowych Rybnika i okolic, gdzie produkowano wyroby dla potrzeb Rzeszy, uszkadzano maszyny. Rybniccy kolejarze przewozili wparowozach do różnych miejscowości materiały wybuchowe oraz broń. Uszkadzali także w przemyślny sposób kolejowe łącza sygnalizacyjne, zwrotnice, szyny i inne urządzenia kolejowe.

Stanisław Sobik

Stanisław Sobik

W październiku 1941 r. organizacja była już mocno zakorzeniona w Rybniku, toteż z inspiracji komendy wojewódzkiej powstały oddzielne obwody: Rybnik, Koźle, Cieszyn i Pszczyna, a Stanisław zakładał nowe komórki ZWZ. W sprawach organizacyjnych jeździć musiał do różnych miejscowości na Śląsku i poza nim, w czym bardzo dużą pomoc okazał mu szwagier Jan Klistała. Przewoził Stanisława w parowozie m.in. do Krakowa. Tam Sobik wizytował istniejący w Krakowie – oddział rybnicki ZWZ/AK, którego dowódcą była Paweł Musiolik (działający w tym mieście, gdyż w Rybniku był „spalony” – poszukiwany przez gestapo). Spotykał się także z działaczami wyższej rangi i dowództwem ZWZ w Krakowie. Dnia 14.02.1942 r. rozkazem Naczelnego Wodza nastąpiło podporządkowanie ZWZ – Armii Krajowej. W tym też okresie Rybnicki Inspektorat, jako jeden z czterech w Okręgu Śląskim, funkcjonował bez większych zakłóceń.
Niestety, mimo stosowanych środków ostrożności, rozpoczęły się coraz częstsze „wpadki” członków ZWZ/AK z Rybnika i okolicy. Okupant wprowadził system denuncjacji i inwigilacji, w którym znaczący udział mieli przedwojenni szpiedzy oraz dywersanci z pierwszych dni wojny.

Zdrajcą członków ZWZ w Rybniku okazał się Jan Zientek, który od 1936 r. był kierownikiem parowozowni PKP w Rybniku. Okazywał dużą aktywność zarówno w pracy, jak i w istniejących przy kolei stowarzyszeniach społecznych. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Rybnika otrzymał stanowisko zastępcy naczelnika stacji. Wszystko wskazuje na to, że okazywana przed wojna aktywność w organizacjach na kolei miała maskować właściwą, proniemiecką orientację Zientka – po rozpoczęciu okupacji podjął on współpracę z gestapo. Gestapo otrzymało od Zientka bardzo obszerną dokumentację i wykaz członków ZWZ/AK, więc od 11.02.1943. r. rozpoczęły się masowe aresztowania członków tej organizacji z Rybnika i okolic.

Już własnie 11-go w godzinach porannych aresztowany został Stanisław Sobik, a w ciągu dnia dowożono dalsze aresztowane osoby, więc w piwnicy gestapo przy ulicy św. Józefa w Rybniku robiło się coraz ciaśniej. Dnia 12 lutego aresztowana została żona Stanisława – Zofia, chociaż Jej zatrzymanie było zupełnie przypadkowe. Do 13.02.1943 r. aresztowano około 60 osób.

Na uwagę zasługuje też fakt, że wszyscy moi rozmówcy podawali te same informacje o wyjątkowej postawie Stanisława Sobika, który tam w areszcie gestapo, nadal czuł się przywódcą organizacji, jak podziwu godna była jego troska o wszystkich. Niemal każdego z osobna pouczał, jak ma się zachować w czasie śledztwa. Pouczał, by wymyślać mało istotne przewinienia, które by mogły być pretekstem aresztowania, oraz zwracał uwagę na to, by wypierać się związku ze zorganizowanym ruchem oporu i nie wymieniać żadnych nazwisk. Sam zaś zapowiadał, że na przesłuchaniach przyzna się do organizowania ruchu oporu i wykonywania akcji sabotażowych przeciwko Niemcom. Świadczy to o wielkości ducha Stanisława Sobika, o przykładnym pojmowaniu roli przywództwa.

13 lutego około godziny 12.00 samochody ciężarowe z około 60 aresztowanymi wyruszyły w kierunku Katowic pod eskortą dobrze uzbrojonych gestapowców, jadących obok wsamochodach osobowych. W Mikołowie samochody skręciły w prawo, co oznaczało, że nie jadą do Mysłowic, lecz bezpośrednio do KL Auschwitz (od pierwszej dekady lutego 1943 r. wyznaczono dla tych aresztowanych blok nr 2 w KL Auschwitz, gdyż w więzieniu w Mysłowicach panowała epidemia tyfusu plamistego).

… Jak opowiadali świadkowie tamtych wydarzeń, o godzinie 14.00 samochody zatrzymały się w pobliżu komory gazowej i krematorium obozowego w KL Auschwitz I. Donośnym krzykiem rozkazano aresztowanym zeskakiwać ze skrzyń samochodów i ustawić się w kolumnę po pięć osób w rzędzie. Po chwili, znowu przy akompaniamencie wrzasków, nakazano im przejść w kierunku bramy głównej obozu z rzucającym się w oczy napisem „ARBEIT MACHT FREI”.

Po wprowadzeniu aresztowanych na teren obozu, skierowani zostali do budynku z czerwonej cegły, na którym widniał napis „BLOCK No 2”. Blok ten oddany był do dyspozycji znanemu z okrucieństwa Wydziałowi II Politycznemu (Politische Abteilung). Wydział ten był komórką Policji Bezpieczeństwa (Sipo) i Służby Bezpieczeństwa SS (SD). W KL Auschwitz podlegał on oficjalnie komendantowi obozu, ale faktycznie podporządkowany był placówkom Sipo i SD w Katowicach. Funkcjonariusze tego wydziału mieli więc bardzo szeroki zakres kompetencji, wyłączonych spod bezpośredniej kontroli władz administracyjnych obozu. Dlatego też mogli prowadzić w obozie własną politykę – politykę terroru i śmierci, a ze swoich poczynań nie musieli się przed nikim tłumaczyć. Mogli bezkarnie bić i zabijać więźniów.

W poniedziałek około godziny 9.00 do sali wszedł esesman i wyczytał z listy nazwiska osób, które miały iść na przesłuchanie. Wśród osób tych znalazł się również Stanisław. Pod eskortą kilku esesmanów więźniowie zaprowadzeni zostali do drewnianego baraku usytuowanego w sąsiedztwie obozowego krematorium. W baraku tym, wydzielonym specjalnie dla potrzeb oddziału politycznego, prowadzano przesłuchania. Każdy więzień przesłuchiwany był w oddzielnym pomieszczeniu. Dla „poprawiania pamięci” przesłuchiwanych stosowano tortury. Wykorzystywane metody śledcze zależały od pomysłowości gestapowca prowadzącego śledztwo lub asystujących mu przy przesłuchaniu oprawców z SS. Przyznanie się do zarzucanych przewinień wymuszano na aresztowanych przede wszystkim biciem i kopaniem. Bito tak mocno, że często ciało odchodziło od kości. Kiedy przesłuchiwany tracił z bólu przytomność, cucono go wylewając nań wiadra lodowatej wody. Po zakończeniu śledztwa w danym dniu wyprowadzano zmaltretowanego więźnia na korytarz baraku, gdzie musiał czekać, aż zakończą się przesłuchania pozostałych osób. Gdy wreszcie do stojących na korytarzu więźniów dołączył ostatni z przesłuchiwanych, odprowadzani byli w asyście esesmanów z powrotem na blok nr 2. Grupa, w której był Stanisław, wróciła z przesłuchań dopiero wieczorem. Żałosny był to widok. Więźniowie byli tak skatowani, że ledwo mogli ustać na nogach. Aby dojść do bloku, musieli się wzajemnie podtrzymywać. Już na pierwszy rzut oka zauważyć można było zadane im cierpienia. Byli bardzo posiniaczeni, na ich twarzach widać było zakrzepłą krew.

W dniu 9 marca Stanisław zaprowadzony został do baraku śledczego po raz ostatni – by podpisać protokół z końcowego przesłuchania, a natępnie przekazany został na pobyt w obozie.
Przyjęcie odbywało się według odpowiedniej procedury, a więc rozbieranie i „zdawanie” cywilnych ubrań, strzyżenie włosów, kąpiel, ubieranie obozowych pasiaków, wykonanie zdjęć obozowych w trzech pozach, a po zarejestrowaniu w „Häftlingspersonalbogen” – obozowej kartotece, następowało  wytatułowanie numeru na lewym przedramieniu.

Stanisław Sobik - zdjęcie z Oświęcimia

Stanisław Sobik – zdjęcie z Oświęcimia

Po zarejestrowaniu, Stanisław skierowany został wraz z innymi współwięźniami na blok kwarantanny, w którym przebywał około trzy tygodnie. Następnie, dostał się na bloku 17 i przydzielono do komanda pracującego na żwirowisku.
Stanisław nie radził sobie z ciężką pracą fizyczną – był typem inteligenta o małej odporności zdrowotnej i bardzo delikatnych rękach. Do czasu aresztowania wykonywał pracę biurową, toteż na żwirowisku jego ręce od razu pokryły się pęcherzami i ranami od codziennej pracy łopatą. Od jej twardego trzonka odciski pękały i ukazywało się żywe mięso dłoni. Odnawiającym się codziennie ranom nie było końca.
W szczególny sposób splotły się w obozie losy Stanisława Sobika i Karola Miczajki, a byli kolegami z działalności w ZWZ/AK i razem dostali się do KL Auschwitz. Spotykali się w obozie i Miczajka był dobrze zorientowany, gdzie Sobik pracuje i jakie jest jego samopoczucie. Wiedział też o tym, że kapo jego komanda nieludzko się na nim wyżywa. Kiedy więc w połowie maja 1943 współpracownik Miczajki przeniesiony został do pracy w kopalni Jawiszowice, natychmiast wraz z kolegami załatwił przeniesienie Sobika w to miejsce.
Ten okres wspólnego przebywania ze sobą tak wspomina Karol Miczajka po przeżyciu obozowych poniewierek i odzyskaniu wolności: „W komandzie było nas tylko dwóch. Pracowaliśmy pod zamknięciem, ale bez nadzoru, stąd mieliśmy sposobność prowadzenia ze sobą długich rozmów. Przeważnie jednak Staszek prowadził wywody moralne i filozoficzne o podłożu religijnym. Wiele też mówił wtedy o życiu pozagrobowym. Podziwu godna była jego postawa, pełna spokoju, równowagi ducha i modlitewnego skupienia przy pracy. Domyślałem się, że w pełni świadomości przygotowywał się na śmierć”.

Ale, są także wspomnienia Józefa Sobika – młodszego brata Stanisława. Tak oto wspomina swoje ostatnie spotkanie ze Stanisławem:

Józef Sobik

Józef Sobik

Dnia 24.06.1943 r. Staszek przyszedł do mnie przed apelem. Zapytał, jak się czuję, i czy czegoś nie potrzebuję. Odpowiedziałem mu, że potrzebuję czosnku. Czosnek był w obozie równie wielkim skarbem jak chleb, gdyż wierzyliśmy w jego właściwości bakteriobójcze i witaminowe. Staszek wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął całą główkę. Wziąłem czosnek, po czym on niezdecydowanie powiedział, żebym mu dał parę ząbków. Lewą ręką rozłupałem główkę i dałem mu kilka ząbków. Staszek jednak nie odbierał ich, …. nie wyciągnął po nie ręki. Po chwili powiedział, żebym zostawił sobie całość.
Zdziwiło mnie to niespotykane dotychczas roztargnienie w jego zachowaniu. Oczy Staszka były jakieś inne niż zazwyczaj, widać w nich było smutek. Mało mówił i przyglądał mi się w taki sposób, jakby chciał się napatrzeć na zapas. Usłyszeliśmy sygnał na apel, więc podałem mu rękę na pożegnanie. Staszek przytrzymał ją i nie chciał odejść. Powiedziałem więc: <Idź, bo będą cię szukali>. Ale on nadal stał jak w transie i nie puszczał mojej ręki. Jego oczy i twarz jakby jeszcze bardziej posmutniały. Wreszcie puścił moją rękę i powiedział: <bądź zdrów i zostań z Bogiem. Przyjdę jutro>. Potem odwrócił się i pobiegł na apel.

Tego dnia Stanisław, po apelu wzywany został do „Schreibstuby”, gdzie wezwani byli także inni więźniowie z Rybnika, a więc jego szwagier Janek Klistała, był Alojzy Siąkała z Rybnika i kilku innych więźniów. Powiadomiono ich, że na polecenie oddziału politycznego zostają przekazani na blok 11, gdzie nazajutrz mają stanąć przed policyjnym sądem doraźnym. Odprowadzeni zostali na blok 11 przez Rapportführera.
Powołuję się znowu na wspomnienia Karola Miczajki, który asystował Staszkowi w tej ostatniej drodze jego życia. Oto fragment bardzo wzruszającego artykulu: Wspomnienie towarzysza niedoli.
….Odprowadzano wszystkich na blok XI. Idzie nas kilku w pewnym oddaleniu za nimi. Oglądają się, rzucają nam drobne przedmioty, które mieli przy sobie: zapalniczkę, cygarniczkę, pędzel do golenia…
Weźcie to na pamiątkę! Już się nie zobaczymy!
Jeszcze jedno spojrzenie, jeszcze jedno skinienie ręki, jeszcze jeden uśmiech, w którym był żal i łzy, a potem zaciśnięte zęby i głowa dumnie odrzucona do góry i ostatnie słowa do nas: Trzymajcie się! Pozdrówcie nasze żony i dzieci!
A potem ciężkie, żelazne drzwi zamknęły się z łoskotem, i ciężka sztaba żelazna podparła je z wewnątrz.
Widziałem Go po raz ostatni. Stach przestał żyć dla świata. Ta, o którą tak nieugięcie walczył, zażądała od Niego ofiary życia i krwi…

Na bloku jedenastym mieli przeczekać do dnia następnego. Jaka była ich ostatnia noc? Z całą mocą narzuca się skojarzenie z ostatnią nocą Chrystusa w Ogrójcu – w uszach dźwięczą słowa Jezusa (wg św. Marka):
… I odszedł nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to co Ja chcę, ale to co Ty (niech się stanie).
Następnego dnia, o godz. 15.00 więźniów wezwano przed kilkuosobowy policyjny sąd doraźny, a odczytany wyrok to sylabizowane słowa – … kara śmierci!
W męskiej umywalni na parterze musieli rozebrać się do naga. Potem podprowadzeni zostali pod szarą ścianę – „Ścianę Straceń”, gdzie skazany słyszał ostatni ziemski odgłos – szczęk zamka karabinka małokalibrowego i … następowała cisza nieskończoności!

Kwi 102007
 

Tak zwana granica Polsko-Niemiecka, albo raczej jej pozostałość w Rybniku Stodołach jadąc w stronę leśnej wioski Paproć, niestety nie jest granicą. Nie jest to część szlabanu granicznego. To pozostałość po niemieckim szlabanie fortecznym lub jak kto woli szlabanie przeciw pancernym.

Lokalizacja zapory.

Lokalizacja zapory.

 Moje informacje o szlabanach pancernych pochodzą z rozmów z Jerzym Sadowskim podczas wspólnego pobytu na MRU. Tam zobaczyłem jak „zrobiono” i montowano względem drogi taką zaporę pancerną. Trzeba pamiętać że powstawały one w czasie między pierwszą a drugą wojną światową. Niemcy mieli wtedy nieograniczone ilości stali a czołgi jakie posiadała Polska w tamtym czasie nie były czołgami T-34.
Polski czołg Vickers.

Polski czołg Vickers.

Zapory takie w większości broniły dróg i mostów w pobliżu granicy z Polską. Miały one zatrzymać sprzęt pancerny i pojazdy chociaż na chwile żeby stał sie on łatwym celem dla armaty lub innej broni zwalczającej czołgi. Na MRU szlabanom fortecznym towarzyszyły schrony, ale sprzęt ulokowany w fortyfikacji polowej (z braku schronu) będzie równie skuteczny. W celu zablokowania i zapobiegnięciu zjechania pojazdu z głównej drogi (po zamknięciu szlabanu), przed, obok lub wzdłuż stawiano inne zapory. Są to szyny lub betonowe imitacje słupków drogowych do których (środek) wstawiano stalowe elementy i przeciągano stalowe liny lub montowano na nich bariery z szyn kolejowych.
Podpora zapory.

Podpora zapory.

Słupki linowe

Słupki linowe

Zaporę naszą (Stodoły-Paproć) umieszczono na zakręcie drogi, aby przynajmniej na chwilę unieruchomić czołg nieprzyjaciela. Czołg wchodzący w zakręt odsłaniał boczny pancerz, zawsze słabszy od czołowego. Armatka p. panc. na stanowisku polowym mogła oddać strzał do zatrzymanego czołgu, a pojazd bokiem zapory nie ominie słupy stalowo betonowe z linami skuteczni go zablokują. Właśnie koledzy z forum rawelin.com rozgryźli zasady i zastosowanie takiej i podobnej zapory.
Na tym forum znalazłem ciekawe fotki i podział szlabanów fortecznych. Oto on:Drehschranken- szlaban obrotowy w płaszczyźnie poziomej
Schlagschranken- szlaban uchylny w płaszczyźnie pionowej
Sperrschranke mit Gegengewicht. -szlaban uchylny z przeciwwagą
Trägersperre – belka lub belki na betonowych podporach

Kiedyś Wojtek opowiadał historię, że podobno radziecki czołg zapiął na szlaban stalową linę i próbowano go wyrwać (część podpory). Więc postaram sie wyjaśnić rysunkiem i fotką pod tekstem dlaczego to mogło sie nie udać.
Przekrój zapory

Przekrój zapory

Podpory boczne zapory stanowią integralna całość, pod drogą przebiega stalowa belka która łączy obie podpory. Tylko ramie było podnoszone w górę lecz wewnątrz ramienia była stalowa lina która dodatkowo je wzmacniała. To co pozostało po rybnickiej zaporze to ramie z zatrzaskiem i kilka betonowo-stalowych słupków z oczkami na linę.

To bardzo ciekawy, unikalny „gadżet” forteczny który nie zabezpieczony stanowi łatwy cel dla złomiarzy a podcinają oni go do pewnego czasu. Ratujmy to co pozostało.

Kwi 022007
 
Dzięki uprzejmości Jerzego Sadowskiego, odbyłem trzydniową, wspaniałą wycieczkę po Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym.
Widok na kopuły

Widok na kopuły

To potężna twierdza, (budowana w drugiej połowie lat trzydziestych) czyli kompleks fortyfikacji naziemnych i podziemnych. Podziemia liczą prawie 40 km tuneli, korytarzy oraz innych pomieszczeń magazynowych, produkcyjnych i technicznych. Naziemny pas fortyfikacji to schrony bojowe (panzerwerk) przeszkody terenowe i pancerne, rozmieszczone na 100 km odcinku.
Nie będę się bawił w opisy MRU gdyż sporo materiałów na ten temat jest w internecie, a dodatkowo podaję dwie publikacje Jerzego Sadowskiego dotyczące tej twierdzy. Pierwsza to Międzyrzecki Rejon Umocniony, Turystyczną Perła Europy – Międzynarodowe Studium (Infort 2005) i kolejna w formie przewodnika turystycznego Lubrzański szlak fortyfikacji MRU, Pancerwerki i podziemia Pętli Boryszyńskiej (Infort 2006).
Mar 292007
 
”Od mogił żołnierskich nie odchodzi się ze złamaną duszą. Nie odchodzi się z poczuciem klęski i beznadziejności, ale z niezbitym przekonaniem, że oto wyrosła nowa wartość ducha, wartość nie moja, nie Twoja, ale nas wszystkich – wartość należąca do całego narodu. Trzeba, aby pamięć o Nich wiecznie trwała i żyła.”

edward_rydz_smigly

właściwie Edward Rydz herbu Ryc, urodził się 11 marca 1886 w Łapszynie koło Brzeżan na Podolu, w późniejszym województwie tarnopolskim (obecnie: Ukraina), zmarł 2 grudnia 1941 w Warszawie, pseudonimy Śmigły, Tarłowski, Adam Zawisza. Polityk, ostatni legalny marszałek Polski (od 11 listopada 1936), Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych w wojnie obronnej 1939 roku, formalnie przez 17 dni „następca prezydenta RP na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju”.
Maturę uzyskał w gimnazjum w Brzeżanach. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. 1908 r. wstąpił do Związku Walki Czynnej. W latach 1910-1911 ukończył obowiązkową dla maturzystów austriacką szkołę oficerów rezerwy w Wiedniu i odsłużył rok w sławnym IV. Pułku Piechoty Hoch- und Deutschmeister,  którym dowodził kuzyn cesarza Franciszka Józefa, arcyksiążę Eugeniusz, wielki mistrz zakonu krzyżackiego (stąd nazwa pułku). Od 1910 należał do Związku Strzeleckiego, gdzie posługiwał się pseudonimem „Śmigły”. Ukończył niższą, a potem wyższą szkołę oficerską Związku Strzeleckiego. W 1913 r. został komendantem Związku Strzeleckiego Okręgu Lwowskiego.

I wojna światowa  

W lipcu 1914 powołany do armii austriackiej (przydział do austriackiego pułku w Brzeżanach). Od 1 sierpnia 1914 r. w I Brygadzie Legionów Polskich kolejno na stanowisku dowódcy batalionu, pułku i brygady.
Dwudziestolecie międzywojenne  
Po kryzysie przysięgowym został dowódcą Polskiej Organizacji Wojskowej. W listopadzie 1918 został ministrem spraw wojskowych w Tymczasowym Rządzie Ludowym Republiki Polskiej Ignacego Daszyńskiego.d listopada 1918 r. w Wojsku Polskim jako dowódca Okręgu Generalnego Warszawa, a następnie Grupy Operacyjnej „Kowel”. Jako dowódca I Dywizji Piechoty Legionów kierował operacją zajęcia Wilna w kwietniu 1919 r. 1 lutego defilada wojsk polskich w Dyneburgu, a pod koniec marca wycofanie do Baranowicz.
 Wojna polsko-bolszewicka
Podczas ofensywy wiosennej 1920 r. przeciw wojskom bolszewickim dowodził 3 Armią, która 7 maja 1920 zdobyła Kijów, a podczas odwrotu był dowódcą Frontu Południowo-Wschodniego i Frontu Środkowego. Podczas odwrotu nękany przez Sowietów doprowadził 3 armię na Wołyń. W bitwie warszawskiej 1920 dowódca prawego skrzydła grupy uderzeniowej działającej znad Wieprza, a następnie 2 Armii, która wypiera dwie armie bolszewickie i korpus konny Gaja do Prus Wschodnich i odgrywa decydującą rolę w bitwie niemeńskiej. Awansowany na stopień generała dywizji. Dowódca Frontu Południowo-Wschodniego i Frontu Środkowego, w operacji warszawskiej jako prawe skrzydło oskrzydlającej grupy uderzeniowej. Dowodzi 2 armią odcinającą odwrót wojsk Tuchaczewskiego.
Działalność polityczna
Od 1921-1926 był Inspektorem Armii w Wilnie, a od 1926-1935 w Warszawie. 13 maja 1935 (dzień po śmierci Piłsudskiego) został desygnowany przez prezydenta i rząd na Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. 13 lipca 1936 okólnikiem premiera RP Składkowskiego został uznany „pierwszą osobą w Polsce po Panu Prezydencie”. Awansował na generała broni a 10 listopada 1936 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki mianował go na marszałka. Po uzyskaniu stopnia marszałka Rydz „przemeblował” swe nazwisko na „Śmigły-Rydz”.
 rydz_smigly_bulawa1
Poparł Ignacego Mościckiego w wyborach prezydenckich i wkrótce stał się drugą osobistością w państwie. Zapleczem politycznym został Obóz Zjednoczenia Narodowego założony w 1937 przez pułkownika Adama Koca (z inicjatywy Śmigłego). Władza sanacyjna tworzyła wokół marszałka legendę, jaka otaczała Józefa Piłsudskiego. W okresie kryzysu polsko-litewskiego modne było hasło – „Wodzu, prowadź na Kowno”.
II wojna światowa
1 września 1939 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki mianował go Wodzem Naczelnym i wyznaczył, w myśl art. 24 ust. 1 Konstytucji kwietniowej „następcą prezydenta RP na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju”. 7 września Rydz-Śmigły opuścił Warszawę. Problemy w łączności jak i ogrom klęski uniemożliwiły mu dowodzenie. W Brześciu 11 września wydał Wytyczne, w których wzywał do bezwzględnej obrony stolicy Polski. W jego planach Warszawa i Modlin miały stać się ośrodkami oporu w kraju zajętym przez agresora, podczas gdy wojska polskie walczyłyby na przedmościu rumuńskim i czekały na pomoc sojuszniczej Francji i Wielkiej Brytanii. Po inwazji sowieckiej na Polskę wydał dyrektywę ogólną, w której nakazywał wycofywanie się wojsk w kierunku na Węgry i Rumunię i unikania walki z sowieckim najeźdźcą.18 września 1939 przekroczył granicę z Rumunią, internowany w miejscowości Krajowa. W wyniku internowania, prezydent Mościcki odwołał z dniem 17 września 1939 (zarządzenie antydatowane) decyzję o wyznaczeniu Rydza-Śmigłego następcą Prezydenta RP. 27 października 1939 roku zrezygnował z funkcji Naczelnego Wodza i Głównego Inspektora Sił Zbrojnych. W Krajowej do 14 października, potem przewieziony do rezydencji byłego premiera Rumunii w Dragoslavele. Zbiegł 10 grudnia 1940 roku i przedostał się na Węgry. 25 października 1941 roku opuścił Węgry i przez Słowację dotarł do Polski. 30 października przybył do Warszawy, gdzie poprosił o wcielenie do Związku Walki Zbrojnej w stopniu szeregowego. W konspiracji używał pseudonimu Adam Zawisza.
 Grób marsz. Śmigłego-Rydza na Powązkach Według powszechnie przyjętej wersji, prawdopodobną przyczyną śmierci był zawał serca, który miał miejsce 2 grudnia 1941. Pochowany przez grupę AK „Baszta” z Mokotowa pod nazwiskiem Adam Zawisza na Cmentarzu Powązkowskim. W 1994 roku wzniesiono na grobie nowy pomnik z właściwym nazwiskiem.
Odznaczenia
Odznaczony Orderem Virtuti Militari II i V klasy, Orderem Orła Białego, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, Orderem Odrodzenia Polski (Polonia Restituta) I, II i IV klasy oraz Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Był też doktorem honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego (1938) oraz Politechniki Warszawskiej (1938). Z zagranicznych odznaczeń posiadał m.in. Komandorię z gwiazdą Legii Honorowej, Wielką Wstęgę japońskiego Orderu Wschodzącego Słońca, Orderu Gwiazdy Rumunii, Orderu Zasługi Węgier i serbskiego Orderu Białego Orła, oraz najwyższe łotewskie odznaczenie za dzielność, Order Zabójcy Niedźwiedzia
Żródło Wikipedia
Mar 292007
 

Jan Jagmin-Sadowski

Jan Jagmin-Sadowski (ur. 24 kwietnia 1895 w Grójcu, zm. 5 października 1977 w Warszawie), generał Wojska Polskiego, legionista.

Studiował na Wydziale Mechanicznym Politechniki Lwowskiej, gdzie zetknął się z konspiracją niepodległościową. Należał do PPS – Frakcja Rewolucyjna, Polskich Drużyn Strzeleckich i Polowych Drużyn Sokolich.

Po wybuchu I wojny światowej wstąpił jako ochotnik do 1 pułku strzelców legionowych. W 1914 odznaczył się w bitwach pod Anielinem i Laskami. W 1915 brał także udział w ciężkich walkach pod Łowiczówkiem, Konarami, Józefówkiem. W 1916, w składzie I Brygady Legionów, pod wodzą Józefa Piłsudskiego bił się z Rosjanami w krwawej bitwie pod Kostiuchnówką. W czasie kryzysu przysięgowego został wraz z innymi oficerami internowany w obozie w Beniaminowie. W czasach II Rzeczypospolitej był jako porucznik instruktorem w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie. W 1919 wstąpił do Wojennej Szkoły Sztabu Generalnego w Warszawie, skąd wkrótce został skierowany na dwuletnie studia do paryskiej École Supérieure de Guerre. Po jej ukończeniu z wyróżnieniem został awansowany do stopnia majora i został szefem Oddziału I Sztabu Generalnego. Został dowódcą 15 pułku piechoty „Wilki”, jednej z najlepszych jednostek w WP, stacjonującej w Dęblinie. Jako pułkownik w 1931 objął dowództwo nad 23 Dywizją Piechoty w Katowicach.

gen_sadowski

19 marca 1939 został awansowany na stopień generała brygady, objął komendę nad utworzonym Obszarem Warownym „Górny Śląsk”. W kampanii wrześniowej dowodził Samodzielną Grupą Operacyjną „Śląsk”, w składzie Armii Kraków. Przygotował linię obrony ciagłej od Świerklańca do Rybnika i Żor, wzmocnioną obsadzeniem 23 DP i 55 Dywizją Piechoty, grupy fortecznej obszaru warownego „Katowice”, 95 dywizjonem artylerii ciężkiej i grupą artylerii przeciwlotniczej. Całość ubezpieczała eskadra lotnicza i pociag pancerny. W odwodzie pozostała kompania tankietek TK. Odziały Jagmina zaangażowały się w ciężkie walki z Niemcami (bój opóźniający), niejednokrotnie miejscami przechodząc do działań zaczepnych. Najkrwawsze walki stoczyła 55 DP, gdzie pod Mikołowem i Wyrami, zadała poważne straty 8 i 28 dywizjom niemieckim. Jednak wskutek przełamania przez wroga frontu pod Częstochową i Nowym Targiem i zbliżającej się groźby oskrzydlenia Jagmin wycofał swoje oddziały za Przemszę. W uznaniu jego zasług, rozkazem Naczelnego Wodza Edwarda Rydza-Śmigłego jego Grupę Operacyjną przemianowano na GO „Jagmin”. Brała ona jeszcze udział w obronie Krakowa, na Kielecczyźnie, nad Sanem. 17 i 20 września 1939, okrążona przez Niemców pod Tomaszowem Lubelskim uległa rozbiciu. Generał dostał się do niewoli. Przez pięć lat był jeńcem w oflagu Woldenberg. Po jego wyzwoleniu przez aliantów w 1945, wstąpił do PSZ na Zachodzie. Do Polski powrócił w 1946 roku, gdzie natychmiast został przez władze komunistyczne przeniesiony w stan spoczynku. W proteście przeciw odznaczeniu przez władze PRL radzieckiego przywódcy Leonida Breżniewa Orderem Virtuti Militari I klasy zorganizował w 1976 r. uroczystość złożenia na Jasnej Górze orderów Virtuti Militari przez żyjących jeszcze przedwojennych dowódców wojskowych.

Jest autorem m.in. prac „Działania Grupy Operacyjnej „Śląsk” 1-3 września 1939 r.” i „Przygotowanie centralnego regionu przemysłowego Śląska do obrony w okresie międzywojennym”.

Żródło Wikipedia
Mar 192007
 
Do niedawna mieszkałem w rybnickiej dzielnicy – „Smolna”. Szkołą mojego dzieciństwa była Sp-2 (w moich czasach nazwana imieniem porucznika Kalinowskiego). Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy jakie dramatyczne wydarzenia miały miejsce we wrześniu 1939 w okolicy w której mieszkałem i uczyłem się.
Mapa z zaznaczonym miejscem wydarzeń

Mapa z zaznaczonym miejscem wydarzeń

W czerwcu 1939 roku rozpoczęto działania w zakresie umocniania fragmentu granicy przebiegającej w okolicy Rybnika. Po zakończeniu roku szkolnego w budynkach szkolnych rozmieszczono kompanie wojska – Batalion Obrony Narodowej „Rybnik”. Następnie rozpoczęto budowę betonowych „bunkrów” – na Smolnej znajdował sie przy ulicy Raciborskiej.

Budynek starej szkoły

Budynek starej szkoły

Nowy budynek szkoły

Nowy budynek szkoły

Na polach należących do browaru a znajdujących się przy ulicy Jankowickiej rozpoczęto kopanie rowów przeciwpancernych. W sierpniu niektórzy mieszkańcy dzielnicy rozpoczęli wyjazdy w głąb kraju(wyjazdy takie zorganizowało dla rodzin swoich pracowników miedzy innymi PKP). 1 września dzielnica Smolna znalazła się na pierwszej linii uderzenia wojsk niemieckich. Na tym odcinku opór wojska niemieckim stawiała Rybnicka kompania ON (9 kmp 203 pp rezerwy) kpt Jana Kwaśniewskiego z trzema ckmami – broniła rejonu wlotu od ul Raciborskiej i Wodzisławskiej, wraz z trzema działkami ppanc 37mm należącymi do plutonu ppor Ignacego Sochy (15 karabinów ppanc przydzielono kompaniom). Jednocześnie na drogach rozmieszczono zapory przeciwpancerne otoczone minami. Na ulicy Wodzisławskiej zapory takie znajdowały się na wysokości klasztoru oo Franciszkanów i szkoły SP – 2. około godziny 8 rano rozpoczął się atak niemiecki w stronę rynku. Ulicami Wandy, Zebrzydowicką i Raciborską ruszyły kolumny wozów pancernych. Bardzo sprawnie omijały przeszkody, pola minowe – informacje na ich temat opracowane zostały przez ludzi z mniejszości niemieckiej zamieszkującej ten teren. Dwa działka przeciwpancerne zniszczyły 2 i uszkodziły kilkanaście wozów pancernych. W tym samym czasie w rejonie szkoły stacjonował pluton bedący odwodem. Dowódca kompani ON kpt. Kwaśniewski poinformował żołnierzy o zbliżających się ulica Wodzisławską od strony rynku 6 niemieckich czołgach. Pluton ulokował się w rowie na poboczu ulicy Wodzisławskiej u wylotu ulicy Gwarków. Czołgi podjechały w okolice wylotu ulicy Szkolnej. Na wyposażeniu plutonu był jeden karabin przeciwpancerny typu kb. UR obsługiwane przez Jana Drozdka oraz Franciszka Piechaczka i Ostarka (piekarza z Piasków)

Karabin przeciwpancerny wzór 35 (kb ppanc wz.35), znany także jako Ur

Karabin przeciwpancerny wzór 35 (kb ppanc wz.35), znany także jako Ur

Szeregowy Drozdek oddał kilka strzałów w stronę nadjeżdżających wozów pancernych. Pierwszy z nich został unieszkodliwiony i uderzył w słup ogłoszeniowy znajdujący się przed sklepem spożywczym (dzisiaj punkt sprzedaży okien)

Sklep przed którym został unieszkodliwiony

Sklep, przed którym został unieszkodliwiony wóz pancerny

Widok w stronę Rybnika

Widok w stronę Rybnika

Niemcy obłożyli cały teren ogniem karabinów maszynowych by móc ewakuować załogę trafionego czołgu. Następnie czołgi wycofały się ulicą wodzisławską w stronę rynku. Z trafionego czołgu żołnierze polscy wynieśli mapy. Po godzinie Niemcy ponowili atak – udało im się przedrzeć drogą w stronę Zamysłowa. Pluton WP ukrył się w tym czasie w stodole przy ulicy Gwarków po czym wycofał się w kierunku na Żory.

Z innych wydarzeń 1 września – wysadzenie wiaduktu nad Nacyną, obrona miasta Rybnik.

W roku 1945 w tej samej okolicy miały miejsce rownie dramatyczne i zdecydowanie bardziej tragiczne wydarzenia – ale o tym innym razem.

Opracowano na podstawie wydawnictwa Longina Musiolika „Nasza mała ojczyzna – kronika gminy Smolna” .

Mar 052007
 

Kolejną grupa fortyfikacji niemieckich którą zwiedziliśmy z kolegą Marcinem była grupa obiektów w Gliwicach – Bojkowie. Nie będziemy po raz kolejny pisali informacji o historii obiektów. To wszystko zostało podane w materiale wcześniejszym ( Pilchowice – fortyfikacje niemieckie). Są to również schrony typu R116a i Sonderwerk. R116a położony jest blisko głównej drogi Gliwice – Gierałtowice.

Lokalizacja schronów

Lokalizacja schronów

Natomiast S-werk schowany jest głęboko w polu bliżej zabudowań. Co do strażnicy czy jak kto woli schronu obserwacyjnego (bardzo kiepskiej jakości pod względem wykonania) ulokowano go po przeciwnej stronie drogi głęboko w polu w rejonie gdzie przebiegła granica polsko–niemiecka w 1939. Porównując ten odcinek niemieckich fortyfikacji, do obiektów w Pilchowicach, trzeba zauważyć podstawową różnice. Oba schrony są bardzo rozproszone, mają pozakładane żelbetowe „kapsle” w miejscach kopuł pancernych, a fortyfikacja przy drodze miała zamurowane wejście główne w tym samym czasie co miejsca na płyty pancerne.

Z zewnątrz obiekty wykonane zostały prawie (swerk ma dodatkowe metalowe elementy) tak samo. Ciekawe są natomiast wnętrza, tu widać zasadnicze różnice. Przykładem będzie wykonanie studzienki wejścia w do tunelu  podziemnego w obiektach (studzienka niewiadomego przeznaczenia). R116a z Pilchowic nie posiada w swoich wszystkich pomieszczeniach przygotowanych miejsc w ścianach na lampy naftowe. Czyżby Pilchowickie obiekty miały mieć zasilanie elektryczne(?). Obiekt Bojkowski ma wyrzutnie granatów ręcznych na zewnątrz  schronu (gdyby nieprzyjaciel dostał się blisko strzelnic). Ten sam obiekt w Pilchowicach nie został w to wyposażony. Pamiętam jeszcze czasy kiedy w Bojkowie  „rura” do wyrzucania granatów miała zamknięcie, w tym pomieszczeniu była jeszcze połowa drzwi gazoszczelnych, generalnie było więcej elementów metalowych. Niestety na skutek braku opieki schrony są rozkradane i dewastowane coraz bardziej. Natomiast Bojkowski Swerk, tonie w śmieciach. Jest to okoliczne wysypisko śmieci. Nie można nawet zrobić zdjęcia, czy dostać się normalnie do środka, wszędzie tony śmieci, śmieci i odpadów takich których nawet wysypiska miejskie będą miały kłopot  zutylizować.

Marcin – MARCOON
Adam   – AW68