Paź 012007
 

Od naszego pierwszego spotkania minęło pięć miesięcy. Spotkaliśmy się 1 maja 2007 roku przy schronie na Wawoku, aby się poznać, wymienić wiedzą i doświadczeniami z zakresu historii i fortyfikacji. Schron zastaliśmy zarośnięty, zasypany ziemią i śmieciami. Nie było go widać, zapomniany, zaniedbany, nikomu nie potrzebny. Ale wcale nas to nie zniechęciło, wręcz przeciwnie, szybko po załatwieniu wszystkich formalności 26 maja 2007 prace ruszyły.

schron1-1

Na początek trzeba było wyciąć wszystkie gałęzie i krzaki, żeby fortyfikacja wyszła w całej okazałości. Trochę taż przerzedzić dwa dęby rosnące przy tylnej ścianie schronu. Po tych zabiegach przyszedł czas na roboty ziemne. Chwyciliśmy za łopaty i zaczęliśmy odkopywać północną strzelnicę aż do poziomu z 1939 roku. Czyli jakieś 5 m sześciennych ziemi. W ten sposób powstała transzeja, którą zabezpieczyliśmy deskami a do środka okopu  zrobiliśmy schody. Powoli nabierało to wyglądu i przypominało budowle obronną. Roboty ziemne trwały dość długo, zaczęliśmy kopać od strony południowej, odsłaniając drugą strzelnicę. Ziemi jednak było tak dużo że trzeba było wynająć  transport.  Wywieźliśmy kolejne 5 ton ziemi i strzelnica została odsłonięta.
Kolejnym etapem prac było zabezpieczenie dachu przed przeciekaniem. Dach został posmarowany dwukrotnie lepikiem, później został nasypany piasek z wykopu i posiana trawa. Fundament obiektu także  zabezpieczyliśmy lepikiem. Na brzegu transzei poukładaliśmy worki z piaskiem, wszystkie elementy drewniane zostały zaimpregnowane drewnochronem, a ostatnio zamontowaliśmy komin. Jeszcze wstawimy piecyk i do zimy jesteśmy przygotowani. Sufit został częściowo wyszlifowany, trzeba go jednak mechanicznie dokończyć, potem pomalować szyny i zaimpregnować deski. Na południowej stronie fortu, zrobiliśmy schody do przelotni, ścieżki wokół schronu i główne dojście od strony drogi. Wszystkie brzegi i skarpy zabezpieczone zostały deskami. Pod strzelnicą południową została wysiana trawa, ścieżki i schody wysypaliśmy żwirkiem, a brzeg przy płocie, wyłożone korą i kamieniami dla ozdoby.

Jest to może i eklektyzm, ale nie da się  zrobić wszystkiego tak jak to było w 1939. Trzeba wygląd trochę dostosować do czasów obecnych, żeby było estetycznie i historycznie. Ma podobać się też sąsiadom, którzy są nam bardzo przychylni, za co im dziękujemy.

W ten sposób minęło pięć miesięcy prac. Można powiedzieć, że zostało bardzo dużo zrobione w tak krótkim czasie. Najważniejsze cele są wykonane. Została praktycznie kosmetyka, dlatego zakończymy sezon prac w tym roku i odpoczniemy przy lekturze (wiadomo jakiej) w zimowe wieczory. Na wiosnę znów wziąć się trzeba do pracy.

Wiosną najważniejszym zadaniem będzie pomalowanie schronu w ciapy, co poprawi efekt całkowity, pomalowanie wnętrza na biało, zrobienie światła i wstawienie drzwi metalowych. Później już tylko wyposażenie, przede wszystkim CKM na trójnogu + stół i eksponaty z prywatnych zbiorów. Planujemy także schron wyposażyć w gablotkę oszkloną na eksponaty, która będzie wisiała na ścianie.
W przyszłym roku powinniśmy zakończyć prace, wyznaczyć dni i godziny zwiedzania, ustalić dyżury i Veni Vidi Vici.

Osoby pracujące przy rewitalizacji schronu:

Valjean,
Biker 76,
Aw68 i córka Karolina,
Woytas,
Marcoon,
Ramzes,
White,
Arek-Strażak,
Saper,
Przemek Trzeciak,
Piotrek 675

Dodaj komentarz