|
|
 |
|
Wpisał: Tomasz Kaczyński
|
|
27.08.2010. |
Prowincjonalny Zakład dla Psychicznie Chorych, bo taką nazwę wówczas nosił Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych przy ulicy Gliwickiej w Rybniku, posiada bardzo bogatą historię i dlatego chciałbym poświęcić mu więcej uwagi. Jest to jedyny Rybnicki Szpital, który istnieje do dziś w nie zmienionej formie i w tym samym miejscu. Temat ten z mojej strony na pewno nie zostanie wyczerpany, ale postaram się zawrzeć najważniejsze fakty z jakże bogatej historii tej placówki. Więcej na ten temat można przeczytać w nowej książce Pana Józefa Kolarczyka „ Za Czerwonym Murem – Monografia Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych”
Przy trakcie łączącym Rybnik z Gliwicami na tak zwanej Rudzkiej Górze, na terenie nieodpłatnie przekazanym w 1883 roku rozpoczęto budowę jednego z największych wówczas w Europie szpitala. O budowę szpitala ubiegało się wówczas wiele Śląskich miast: Opole, Bytom, Racibórz, Pszczyna i Gliwice, lecz władze Pruskie wybrały właśnie Rybnik. I tak po czterech latach budowy 18 maja 1886 roku oddano do użytku 18 obiektów, w tym 7 pawilonów dla psychicznie chorych. Kosztorys opiewał na astronomiczną kwotę 1 985 500 marek niemieckich. Po oddaniu do użytku rozpoczął się drugi trwający 12 lat okres budowy szpitala. Wybudowano 10 kolejnych obiektów z czerwonej cegły. W trzecim okresie budowy, powstało 10 budynków tynkowanych, pokrytych czerwoną dachówką. Trzy z nich przeznaczone były dla pensjonariuszy, resztę na mieszkania dla pracowników i personelu medycznego. Budynki te służyły swoim mieszkańcom do wybuchu II wojny światowej, kiedy to w wyniku działań wojennych wszystkie budynki szpitalne uległy mniejszemu, lub większemu zniszczeniu. W majątek szpitala już od 1883 roku włączony został folwark Ruda z młynem i tartakiem. W folwarku mieszkali i pracowali pensjonariusze szpitala. Folwark został całkowicie zniszczony podczas walk o Rybnik w 1945 roku. W 1895 roku szpital kupił folwark Józefowiec i tam także w ramach terapii zajęciowej pracę znaleźli pacjenci. W 1915 roku zakupiono kolejny obszar ziemi wraz z zabudowaniami po byłej hucie i walcowni blach w Rybnickiej Kuźni (Rybniker Hammer). Utworzono tam oddział dla 60 pensjonariuszy, którzy prowadzili hodowlę owiec. Filia ta przestała istnieć w 1976 roku, kiedy wybudowano Elektrownię i zalew Rybnicki. Pierwszym dyrektorem szpitala był dr Zander, a kolejnymi byli: dr Albrecht von Kunowski, dr Kryżan, dr Wietrzyński, dr Michał Wiendlocha. Szpital posiadał własną kaplicę i cmentarz. Pierwszy cmentarz został założony w lesie pod Wielopolem, drugi obok Rybnickiej Kuźni. W Wielopolu znajduje się zbiorowa mogiła pacjentów, którzy zginęli tragicznie w okresie od 26 stycznia do 28 marca 1945 roku. Tu także zostali pochowani więźniowie oświęcimscy - ofiary „Marszu Śmierci” Częścią szpitala od początku istnienia była kaplica, w której aż do powstania II RP ekumenicznej, do posługi religijnej pacjentów powołani zostali ksiądz katolicki, pastor oraz rabin. Dopiero w 1922 roku świątynia stała się wyłącznie miejscem kultu rzymskokatolickiego. Wtedy też wmurowano w jedną z jej ścian zewnętrznych tablicę poświęconą pamięci kapitana Waltera Larysza, oficera „APO” (Abstimmungs Polizei – Policja Plebiscytowa, którą w czasie akcji plebiscytowej umieszczono w zakładzie), który zginął w III Powstaniu Śląskim w trakcie walk o zakład psychiatryczny w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku. Tablicę tę zniszczyli Niemcy, jej replikę odsłonięto w 1962 roku w holu budynku administracji szpitala. Pod koniec 1945 roku kaplica została zniszczona przez pożar wywołany wybuchem bomby. Po wojnie popadła w ruinę. Po „odwilży” politycznej w 1956 roku pozwolono na jej odbudowę, lecz nieoczekiwanie pozwolenie zostało cofnięte, a prace przerwane. Dopiero w 1982 roku pięknie odrestaurowana świątynia po raz trzeci została poświęcona. Jej kolejnymi duszpasterzami byli: ks. Prof. Teodor Walenta, ks. Franciszek Wieszok, ks. Longin Blacha, ks. Tadeusz Adamczyk i ks. Zygmunt Wiśniowski. Z szpitalną kaplicą wiąże się ciekawa historia. Na „szpitalnej górce” w 1433 roku doszło do ostatecznej rozprawy między rycerstwem śląskim, a wojskami husyckimi. Husyci zostali rozgromieni w krwawym boju. Po 281 latach stanęła tu niewielka kapliczka w kształcie kolumny uwieńczonej żelaznym krzyżem, z wizerunkiem św. Urbana. Przetrwała do 1887 roku, kiedy to ją rozebrano, by zbudować pawilon III. Podczas budowy odkryto masowy grób husytów. Szczątki ludzkie wraz z orężem zostały pogrzebane ponownie obok wieży ciśnień. Na nowej mogile usypano kopiec z głazem narzutowym na wierzchu, który stoi do dziś w parku szpitalnym. W 1922 roku zakład przeszedł w polskie ręce, zmieniając nazwę na Śląski Zakład Psychiatryczny. Był to „złoty” okres tej placówki. Po objęciu szpitala przez personel polski, zrodziła się wśród pracowników potrzeba zorganizowania życia kulturalno - oświatowego i w 1923 roku powołano Koło Artystyczno - Oświatowe „Przedświt” z sekcjami: teatralną, chóralną i muzyczną. Pierwszym prezesem koła był Teodor Augustyn, który założył także bibliotekę i początkowo wyposażył w własne książki, a także prowadził kronikę szpitala. Celem koła było przede wszystkim podtrzymywanie ducha polskiego i krzewienie patriotyzmu. W 1939 roku członkowie „Przedświtu” zorganizowali zbiórkę pieniędzy i ofiarowali 11000 złotych na Fundusz Obrony Kraju, a także przekazali żołnierzom rybnickiego garnizonu ciężki karabin maszynowy zakupiony za kwotę 5000 złotych. Po wojnie „Przedświt” nie wznowił działalności. Jedynymi pamiątkami pozostałymi po jego działalności jest biblioteka funkcjonująca do dziś, oraz pięknie haftowany sztandar, znajdujący się obecnie w rybnickim Muzeum. Szpital w przededniu II wojny światowej liczył 1094 pacjentów i 287 pracowników. Okrucieństwo wojny i okupacji nie ominęło niestety szpitala. W czasie wojny, szczególnie po 1941 roku, Niemcy stosowali eutanazję pacjentów. Wówczas cały polski personel szpitala został zwolniony, głównie po to by nie było świadków zbrodniczego procederu, dlatego niewiele wiadomo na ten temat. Ówczesne kierownictwo trzykrotnie niszczyło dokumentację zakładu wraz z aktami chorych, pozostała dokumentacja przepadły wraz z zniszczeniem w 80 % szpitala w 1945roku. Największy dramat rozegrał się w 1945 roku. Wtedy to od strony Gliwic uderzyły na Rybnik pierwsze oddziały wojsk radzieckich. W folwarku Józefowiec z niewiadomych przyczyn rozstrzelano 8 osób, które później zostały pochowane na terenie folwarku. Głównym bastionem obronnym Niemców był właśnie zakład psychiatryczny. Były to najgorsze dwa miesiące dla pacjentów tego szpitala, gdyż umierali masowo z głodu. Z 1700 pacjentów ocalało zaledwie około 300 osób. Po wojnie zniszczony szpital odbudowywano przez 11 lat. W 1949 roku, szpital został upaństwowiony i posiadał wówczas 126 różnego rodzaju obiektów, 500 łóżek, 448 pacjentów i 182 pracowników. Pierwszym powojennym dyrektorem szpitala został dr Hipolit Latyński. W 1951 roku jego obowiązki przejął dr Jan Szczeniowski, który przepracował na tym stanowisku 25 lat. Do jego największych sukcesów należą: zakończenie odbudowy szpitala, uruchomienie oddziału neurologicznego, przeciwgruźliczego, zakaźnego, wewnętrznego i przeciwalkoholowego, oraz powstało także laboratorium analityczne. Długoletnim „lokatorem” szpitala była jednostka wojskowa, od której dyrektorowi udało się uwolnić. W 1975 roku dyrektorem szpitala został lek med. Paweł Dragon. W 1976 roku zorganizowano jedyny w kraju oddział neurologiczny dla chorych ze stwardnieniem rozsianym, na który przyjmowano pacjentów z całego kraju. Kolejnymi dyrektorami szpitala byli: Maria Pociecha – Leśniak i Stanisław Urban. W 2000 roku zakład otrzymał nagrodę Czarny Diament, przyznawaną tym, którzy przyczyniają się do rozwoju i promowania naszego regionu. Od samego początku istnienia szpitala głównym środkiem terapeutycznym, jaki stosowano, było leżenie chorych w łóżkach, lecz już wtedy chorzy przebywali w salach przy otwartych drzwiach, niektóre nawet celowo wyjmowano. Drzwi były otwarte po to, by pacjenci nie czuli się odizolowani. Izolowanie pensjonariuszy bardziej pobudzonych stosowano bardzo rzadko. Przed II wojną światową stosowano terapię zajęciową polegającą na pracy w folwarkach. Po wojnie pacjentów zatrudniano w warsztatach: szewskim, blacharsko - dekarskim, stolarskim, rymarsko - tapicerskim, mechanicznym, a także w rzeźni i masarni, kuchni, szwalni, piekarni, pralni, introligatorni, u kołodzieja oraz przy pracach murarskich i malarskich. W 1975 roku zorganizowano i wprowadzono w życie terapię pracą w zakładach przemysłowych huty "Silesia" . W latach 90 - tych rusza program, dzięki któremu pacjenci - specjalnie dobrana grupa przewlekle chorych, którzy nie wymagają stałej opieki medycznej, spędzają wakacje w Jaworzu, w ośrodku wczasowym wraz z ludźmi zdrowymi. W 1993 roku powstaje Oddział Dzienny, którego głównymi celami są: integracja oddziaływań farmakologicznych i oddziaływań psychospołecznych oraz integracja pracy z pacjentem i pracy z rodziną. Obecnie oddział ten promuje takie formy leczenia i rehabilitacji, jak: farmakoterapia, psychoterapia indywidualna i grupowa, społeczność terapeutyczna, treningi umiejętności społecznych, muzykoterapia i relaksacja, psychorysunek, terapia zajęciowa, psychoedukacja. Szczególnym rodzajem kreatywnej terapii - artoterapią - zajmuje się Andrzej Obuchowicz - artysta i pedagog, propagator kultury plastycznej osób leczonych psychiatrycznie. W Galerii Pod Wieżą, nawiązującą nazwą do jednego z najbardziej charakterystycznych obiektów na terenie szpitala - starej wieży ciśnień, można zobaczyć prace powstałe w czasie zajęć artoterapii - prace niezwykłe i przejmujące. Od 1999 roku realizowany jest program "Schizofrenia - otwórzcie drzwi" W 2001 rkou wyszedł pierwszy numer "Naszego Biuletynu" - czasopisma redagowanego przez pacjentów i pracowników szpitala. W tym samym roku zaczęto organizować festyny integracyjne, w czasie których odbywają się koncery, występy i aukcje prac pacjentów. Myślę że na uwagę zasługuje, mały ale bardzo ważny i tragiczny epizod z jakże bogatej historii tego szpitala. 26 stycznia 1945 roku oddział sowiecki dotarł do Rybnickiej Kuźni, gdzie mieścił sie oddział filialny Zakładu Psychiatrycznego i właśnie tam rozegrała się tragedia. Czerwonoarmiści wdarli się do budynku szpitalnego i z zimną krwią wymordowali 40 pacjentów w swoich łóżkach. Kule dosięgły także pielęgniarkę 27 letnią wówczas Edytę Goczoł oraz dwóch cywilów: Krywalskiego i Karwota. Ze względów politycznych nikt o tej zbrodni nie mówił i wiele lat była ukrywana. Filialny oddział pełnił swą funkcję do 1976 roku i został zlikwidowany, a po budynku już nie ma śladu. W 1990 roku sprawą tego mordu zajęła się Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach. Oczywiście oprawców nie dosięgła zasłużona kara, ale pamięć o pomordowanych nie zginie. Źródło: "Śladami Przeszłości Ziemii Rybnickiej" Józef Kolarczyk, "Dzieje Miasta Rybnika" Franciszek Idzikowski "" |
|
 |
|
|
 |
|
 |
|
 |
|