|
Przedstawiamy Państwu komentarz Jerzego Klistały - przyjaciela serwisu "Zapomniany Rybnik"
Być może zbyt emocjonalnie reaguję na sprawy związane z pamięcią o byłych więźniach hitlerowskich obozów koncentracyjnych, lecz mam ku temu uzasadnione powody. Za często spotykam się z lekceważeniem ofiar hitlerowskich obozów koncentracyjnych – tamtych bohaterów i patriotów, gdy jednocześnie „na siłę” buduje się pomniki „bohaterom nowej generacji”, nie dorastającym tamtym do pięt!. Były więzień Jerzy Ptakowski, w wydanej książce „Oświęcim bez cenzury i bez legend” w taki to sposób wprowadza czytelnika do wspomnień o pobycie w jednym z kilku obozów w jakich przeżywał swoją golgotę: [...] Oświęcim to otchłań. Ciągnie w głąb wspomnieniami wszystkich, którzy nad tą przepaścią zawiśli. Trudno było przenieść na papier przeżycia obozowe, gdy rany krwawiły. Jeszcze trudniej dziś, gdy rodzą się pytania, czy przeżycia te były rzeczywistością czy tylko koszmarnym snem. Nie dziwię się, że są ludzie, którzy w istnienie obozów nie chcą wierzyć. Próbują w ten sposób uspokoić sumienie, które nie pozwala się uśpić. Ogromna część osób – politykierów, wręcz zapomina jaka jest wykładnia hasła „patriotyzm”. Ogromna część tychże politykierów chyba nie rozumie treści cytatów które sami często przypominają – powołując się np. na słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego: „Naród bez pamięci nie ma prawa do przyszłości ani do bytu teraźniejszego”, czy też autorytetu Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: „Naród, który odcina się od historii, który się jej wstydzi, który wychowuje młode pokolenie bez powiązań historycznych, skazuje się dobrowolnie na śmierć, podcina korzenie własnego istnienia”. Zaznaczam, odnoszę swoje zastrzeżenia do pamięci o ofiarach okupacji hitlerowskiej, czyli o męczennikach hitlerowskich obozów koncentracyjnych, którymi stanowczo za mało zajmują się historycy z wykształcenia – profesjonaliści, a przede wszystkim IPN. Stąd, wyjątkowo wpływa na moją uczuciowość organizowanie dla młodzieży takich uroczystości jaka odbyła się 10 - go bm. w Rydułtowach - konkurs wiedzy o AK, lub na wiosnę organizowany Memoriał J. Margicioka i L. Hałaczka, harcmistrzy i poruczników AK, w czym jako zaproszony gość miałem możność uczestniczyć. Porusza serce i rodzi uzasadniony podziw, że stać na to miejscowość znacznie mniejszą od Rybnika, a jednak wielokrotnie „przebijającą” Rybnik pomysłowością, sprytem organizacyjnym i inwencją twórczą lokalnych działaczy.Przepraszam za to określenie „działacze” – gdyż są to wspaniałe, cudowne osoby by wymienić: Panią Burmistrz Kornelię Newy, Alicję Kołodziej – Dyrektor Gimnazjum nr 1, Ewę Skaba – nauczycielkę historii, Barbarę Wojciechowską – przewodniczącą Komisji Szkolnictwa, Łukasza Jabłońskiego z Urzędu Miasta, przedstawicieli Koła Ś.Z.Ż.A.K. w Wodzisławiu R. Grzybka i P. Kowola, Henryka Machnika – Prezesa Towarzystwa Miłośników Rydułtów Z wyjątkowo wielkim zaangażowaniem włączają się także w to „działanie” posłowie Adam Gawęda (PiS), Ryszard Zawadzki (PO) oraz Komendant Komendy Uzupełnień w Rybniku – mjr Wojaczek (najmocniej przepraszam jeśli pomyliłem tytuły i funkcje). Przepraszam zarazem pozostałych nauczycieli, którzy także uczestniczą w tej jakże pożytecznej działalności, a których nazwisk nie wymieniłem. Nie wymieniam z oczywistych powodów osiąganych indywidualnych ocen przez poszczególne uczennice i uczniów (zrobi to doskonale grono lokalnych jurorów), lecz odnoszę się do jakże widocznego, autentycznego wychowania patriotycznego młodzieży Rydułtów, chęci uczestnictwa w biegach, w konkursie i doping w tej wspaniałej rywalizacji pozostałej młodzieży – tzw. obserwatorów. I tutaj niestety nie mogę powstrzymać się od kolejnej osobistej refleksji a raczej porównania Pani Burmistrz Rydułtów i Prezydenta Rybnika – zdecydowana różnica „klasy” i ambicji. Jeżeli natomiast interesuje czytelnika uzasadnienie do powyższego, by nie być gołosłownym, podaję przykłady zdecydowanie negatywne wobec Rybniku. Dziwi mnie akceptacja czy raczej zobojętnienie Prezydenta, Władz Miejskich Rybnika, w stosunku do zafałszowania wydarzeń z okresu okupacji hitlerowskiej a dotyczących ruchu oporu w Rybniku. Jak można akceptować zapisane w książce „Inspektorat Rybnicki AK”, że w dniach 11 - 13. 02. 1943 r. aresztowanych było 6 osób (wymienionych z imienia i nazwiska), skoro w tych właśnie dniach piwnice gestapo w Rybniku przy ul. św. Józefa 5 zapełnione były ponad 60 osobami. By wyjaśnić tą „drobną” nieścisłość wystarczyło zapytać żyjących jeszcze uczestników tego masowego aresztowania! Nadto, między tymi aresztowanymi byli członkowie najbliższej rodziny Prezydenta Fudalego – Stefania i Andrzej Kaszubowie (wystarczy przeczytać pamiętnik Stefanii Kaszubowej). Jak można godzić się z informacją wynikającą z zapisu w książce jw., że w Rybniku było ok. 20 działaczy ZWZ/AK? Czyż nie jest to obrazą dla mieszkańców tego miasta, dla ofiar które oddały życie w obozach koncentracyjnych za podziemną walkę z okupantem właśnie w szeregach ZWZ/AK o wolność dla tego miasta? Czyżby miała to być sugestia, że mieszkańcy Rybnika tak ochoczo przyjmowali hitlerowskiego agresora? Dlaczego główny współzałożyciel i komendant ZWZ/AK w Rybniku - Stanisław Sobik, nie doczekał się wyróżnienia jego imieniem i nazwiskiem jakieś szkoły, uliczki czy placyku? Dlaczego? Udowadniam przywództwo tej organizacji i funkcji przez Stanisława Sobika w całej rozciągłości! Co zrobiono, by zrewidować poglądy „niektórych” radnych, którym to nie odpowiada? Wystarczy przeczytać Panie Prezydencie Fudali pamiętnik Stefanii Kaszubowej! Jeśli natomiast są to za mało wystarczające argumenty – odsyłam do niekwestionowanych autorytetów - historyków z Rybnika dr Alfonsa Mrowca1 i dr Wacława Wieczorka! O działalności osób zrzeszonych w ZWZ z Rybnika, dr Alfonsa Mrowiec w broszurze pt. „Z dziejów okupacji hitlerowskiej w Rybnickiem” tak oto pisze: „Niniejsza rozprawka jest pierwszą próbą ujęcia popularno – naukowego okresu okupacji hitlerowskiej na Ziemi Rybnickiej, stanowiącej dzisiaj powiaty rybnicki i wodzisławski. Jej celem jest ogólne przedstawienie cierpień rybnickich Polaków, doznanych ze strony okupanta hitlerowskiego i miejscowych Volksdetschów – z jednej strony, a z drugiej wydobycie różnych momentów udziału Rybniczan w walce o wyzwolenie naszej Ojczyzny. Udział ten obejmuje zarówno Rybniczan, którzy na miejscu tworzyli tajne polskie organizacje i w nich pracowali przeciwko okupantowi, jak i tych Rybniczan, którzy bili się z Wehrmachtem na różnych frontach drugiej wojny światowej. Z góry zakreślone ramy szkicu nie pozwoliły autorowi na wyczerpujące przedstawienie poruszanego zagadnienia”. Zaznaczam!! ! , - broszura ta wydana została w 1958 roku, a więc kiedy obowiązywała cenzura informacji o charakterze politycznym przez Urząd Bezpieczeństwa! W treści broszury na stronie 24 wpisane są następujące informacje: „Po aresztowaniu głównych działaczy Polskiej Organizacji Powstańczej na terenie Rybnika działały konspiracyjne drobne grupki. Stanisław Sobik (Ur. 21. 9. 1911), wychowanek rybnickiego gimnazjum, organizuje Związek Walki Zbrojnej (październik 1940), utrzymując ścisły kontakt z Katowicami i Warszawą przez kuriera Pawła Jaszka z Rybnika. Organizacja miała charakter wojskowy, dzieliła się na kompanie, plutony i drużyny”. Podobna informacja na ten zamieszczona jest w książce: „Rybnik – Zarys dziejów miasta od czasów najdawniejszych do 1980 roku” na str. 243, a autorem tego opracowania jest dr Wacław Wieczorek, autor wielu artykułów o tematyce historycznej z regionu rybnicko – wodzisławskiego! Jak zatem w Rybniku rozumie się lekcje patriotyzmu, niech świadczy fakt, że autor książki „Inspektorat Rybnicki AK” zupełnie ignorujący postać Stanisława Sobika i popełniwszy takie błędy jw., otrzymał Honorowe Obywatelstwo Rybnika. Przez tyle lat piastowania funkcji Prezydenta Miasta, nie stać było Pana Fudalego na dopilnowanie, by przy Placu Wolności gdzie w okresie okupacji mieszkali jego krewni Stefania i Andrzej Kaszubowie (nad warsztatem szklarskim), gdzie miał swoją siedzibę sztab ZWZ, gdzie składano pierwsze przysięgi wstępujących do ZWZ – by na tym budynku lub w jego pobliżu powiesić tablicę upamiętniającą ową funkcję mieszkania Kaszubów (w tym budynku). I ostatnia uwaga owej lekcji patriotyzmu i pamięci o zamordowanych w okresie okupacji - mieszkańcach Rybnika. Prezydent Rybnika – Fudali, nie wykazał chęci wsparcia druku książki o Martyrologium dotyczącego mieszkańców miasta Rybnika i z terytorium przez niego zarządzanego (a chodziło tylko o kwotę 2000 zł). Po dwóch latach (po mojej pisemnej interwencji) otrzymałem wreszcie od Rzecznika Urzędu odpowiedź, że Urząd Miejski w Rybniku nie wesprze tego typu publikacji. Gdy zaś książka ukazała się drukiem, Urząd Miasta Rybnika nie wykazał zainteresowania pozyskaniem tego typu publikacji dla bibliotek i szkół Rybnika i powiatu. Oto i treść pisma jakie otrzymałem ze Starostwa w Rybniku – gdy zwróciłem się do tej instytucji z propozycją zakupu książek dla szkół i bibliotek w Rybniku: „Starostwo Powiatowe w Rybniku uprzejmie informuje, że aktualnie nie jest zainteresowane zakupem przedstawionych pozycji, ponieważ dokonaliśmy niedawno zakupów książek o tej samej tematyce takich jak: przewodnik wzdłuż tras ewakuacyjnych więźniów KL Auschwitz- Birkenau przez Gliwice, Rybnik i Racibórz „Transport śmierci” itp. ” Cóż, o znajomości tematu podpisującego owo pismo („właściwy człowiek na właściwym miejscu”) niech świadczy uzasadnienie, która wykazuje zupełny brak wiedzy o tym co znaczy pamiętnik napisany przez byłego więźnia, a książka opisujący „marszrutę” marszu ewakuacyjnego więźniów. Takie zachowania władz Rybnika i powiatu, poddaję pod osąd czytelnika - co dla wymienionych władz znaczy pojęcie patriotycznego nauczania młodzieży na niezafałszowanych wydarzeniach. Gdy więc przed przyszłą kadencją do władz lokalnych będą owi etatowi politykierzy zabiegać o głosy wyborców, warto zastanowić się co w zamian mogą dać – poza igrzyskami, by zbagatelizować poważniejsze wartości dla miasta – PATRIOTYCZNE WYCHOWANIE MŁODZIEŻY!! ! Jerzy Klistała |