|
|
 |
|
Wpisał: Tomasz Kaczyński
|
|
24.08.2009. |
Krótka Historia Śląska cz. 5 W cieniu Wersalu (1919 - 1933) 10 października 1918 r. powstały we Wrocławiu, Zgorzelcu i Głogowie oraz w Opolu, Bytomiu i Gliwicach rady robotnicze i żołnierskie. Rada wrocławska, która wnet ukonstytuowała się jako rada ludowa dla całego Śląska, zadbała rozsądnie o to, aby przejście od cesarstwa do republiki (weimarskiej) odbyło się na Śląsku prawie całkowicie bez rozlewu krwi. Socjaldemokraci, lewicujący liberałowie i politycy Centrum zajęli znajdujące się poprzednio w posiadaniu konserwatystów stanowiska w administracji, przy czym - zgodnie z wynikami wyborów - na Dolnym Śląsku rolę wiodąca przejęła SPD a na Górnym Śląsku - partia Centrum, W nadprezydium szlachcic i prawnik Hans von Guenther został zastąpiony przez nie wykształconego i zawodowo przeciążonego działacza robotniczego Felix'a Philipp'a. Jego partyjny kolega urodzony w Legnicy zecer i redaktor Paul Lóbe. któremu to stanowisko także proponowano, wolał przyjąć mandat do Reichstagu, który w czerwcu 1920 wybrał go swoim prezydentem. (Z wyjątkiem kilku miesięcy sprawował śląski socjaldemokrata ten wysoki urząd - do lata 1932 r. - kiedy musiał zwolnić go na rzecz Hermann'a Goring'a.)
Z pewnością istniały i na Dolnym Śląsku, szczególnie we Wrocławiu i w Wałbrzyskim Okręgu Przemysłowym, poważne problemy socjalne, jednak spojrzenie śląskiej administracji i ludności kierowało się przed okresem republiki na Górny Śląsk. Nie tylko odrodzone państwo polskie zgłaszało pretensje terytorialne, lecz także nowo utworzona Czechosłowacja. (Na marginesie: oba kraje podzieliły między sobą przejęty od pobitej monarchii naddunajskiej Śląsk Austriacki: Czechosłowacja otrzymała obszary leżące na zachód od Odry w okolicach Krnova i Tropavy, Polska - część wschodnia z Cieszynem i Bielskiem.) Południowa część powiatu raciborskiego, tzw. Ziemię Hulcryńską, z jej 315 kilometrami kwadratowymi i 48500 przeważnie po morawsku mówiących i pozytywnie do Niemiec nastawionych mieszkańców, musiały Niemcy w myśl Traktatu Wersalskiego odstąpić bez plebiscytu. Kiedy okazało się, że ten sam los spotkać miał resztę Górnego Śląska, podniosła się, nie tylko tam, lecz także na Dolnym Śląsku, w Berlinie i wielu innych miastach Rzeszy, silna fala protestów, która w końcu doprowadziła do tego, że zwycięskie mocarstwa zgodziły się na przeprowadzenie plebiscytu. Autonomiczne dążenia Górnoślązaków, którzy czuli się zarówno przez Wrocław jak i Berlin zapomniani, skłoniły rząd Rzeszy (pół roku przed plebiscytem) do wyjścia im naprzeciw poprzez przeprowadzenie reformy administracyjnej. Jeszcze w październiku 1919 r. został Śląsk podzielony na dwie prowincje: Dolny Śląsk z siedziba rejencji we Wrocławiu i Górny Śląsk z rejencją w Opolu. Na czele nowego nadprezydium stanął rodowity Górnoślązak Josef Bitta, poseł partii Centrum. Także na licznych innych stanowiskach w administracji zastąpiono obcych, ewangelickich urzędników przez miejscowych - katolickich. Do ustępstw rzędu berlińskiego doszło jednak, w oczach wielu Górnoślązaków, za późno. Trwające dziesiątki lat zaniedbywanie ich kraju, które nie rzadko wytwarzało kompleks niższości, wykorzystywała zręcznie polska propaganda z demagogicznym przywódcą Polaków na czele Korfantym. Z tak uproszczonymi hasłami jak "Niemiec = ewangelik = bogaty" oraz "Polak = katolik = biedny" postawiła ona w walce wyborczej kwestię wyznaniową, a przede wszystkim socjalną, na pierwszym planie podczas gdy strona niemiecka mocniej akcentowała problem narodowościowy. Chociaż, ze względu na terror znacznie przez Warszawę popieranych Polaków, którzy w dwóch "powstaniach" opanowali duża część prowincji, trudno było mówić o wolnym głosowaniu i mimo że francuskie wojska, w przeciwieństwie do angielskich i włoskich, mniej lub bardziej otwarcie stanęły po polskiej stronie, na Niemcy padło w plebiscycie z dnia 20 marca 1921 r. 60% głosów. Wynik plebiscytu byłby jeszcze korzystniejszy, gdyby czysto niemieckie powiaty Nysa, Grodków i Niemodlin oraz zachodnia część powiatu Prudnik dopuszczone były do głosowania. "" Podczas gdy Niemcy prezentowali pogląd, że cały obszar plebiscytowy powinien zostać przy Rzeszy, Polacy żądali przy ponownym poparciu Francji 2/3 regionu z cennym zagłębiem przemysłowym. Anglicy i Włosi natomiast byli gotowi zgodzić się na odstąpienie dużo mniejszego obszaru. Ten brak jedności Międzysojuszniczej Komisji wykorzystał przywódca polskich powstańców Korfanty, organizując nowe, trzecie "powstanie" . Aby postawić Ligę Narodów przed faktami dokonanymi, zajął on tereny, których żądali Polacy. Dowodzone przez pochodzącego z Pszczyny generała Karla Hoefer'a oddziały niemieckie: 'Selbstschutzu "(Samoobrony) zdobyły 21 maja 1921 r. Górę Św. Anny," Świętą Górę "Górnoślązaków, wyparły polskie oddziały w kierunku południowo - wschodnim i tym sposobem stłumiły także to" powstanie ". Decyzją Rady Ligi Narodów z dnia 20 października 1921 r. Zostały mimo korzystnych dla Niemiec wyników plebiscytu nowemu państwu polskiemu, przy stałym francuskim nacisku, przyznane 2/5 obszaru i 4/5 potencjału przemysłowego, w sumie 3213 kilometrów kwadratowych z 893 tys. mieszkańców. W wyniku tego odstąpienia zostały utracone 92% górnośląskich pokładów węglowych, 53 z 67 kopalń węgla kamiennego, 22 z 37 wielkich pieców, 10 z 15 kopalń rud cynku i ołowiu, wszystkie 7 kopalń rudy żelaza oraz wszystkie 24 huty cynku i ołowiu. Nowa granica - nierzadko bezplanowo wytyczona, przecinająca ulice i tory kolejowe, przebiegająca przez kopalnie i ogrody odbierana była przez Niemców jako gorzka niesprawiedliwość i stanowiła odtąd poważne obciążenie stosunków polsko - niemieckich. " Gwałtowne rozdarcie wzrastającego od prawie stulecia jako całość okręgu przemysłowego, przyniosło ze sobą problemy prawie nie do rozwiązania, np. w sferze administracji i komunikacji. Wolno przychodził do siebie Śląsk po tym okaleczeniu. Brak mieszkań i bezrobocie powiększyły się także dlatego, że tysiące a nawet dziesiątki tysięcy niemieckich ziomków próbowały umknąć przed grożącą polonizacją we wschodniej części Górnego Śląska i udawały się do Rzeszy. (Odłączony wschodni Górny Śląsk tworzył razem ze Śląskiem Cieszyńskim polskie Województwo Śląskie, siedzibą administracji i sejmu zostały Katowice.) Górny Śląsk, podobnie jak cały Śląsk znajdował się w nie chcącym zniknąć "cieniu Wersalu" . Jednak przeżył on mimo to okres dotychczas nieznanego rozkwitu. Ponieważ ojczyzna Górnoślązaków w przeważającej części zarządzana była przez tutejszych ludzi, którzy do tego jeszcze wywodząc się z biedniejszych sfer doszli do wysokich pozycji, wzmocniło to w poważny sposób samoświadomość Górnoślązaków i usunęło występujący u wielu wyrazisty kompleks niższości uczucie, że dla Berlina i Wrocławia jest się nie lubianym i zbędnym dodatkiem. Ta z utęsknieniem oczekiwana i nareszcie zdobyta "suwerenność" przyniosła wręcz nowa postawę wobec życia, która szczególnie na polu kultury przyniosła nadzwyczajne owoce. Cieszący się sukcesem politycy, jak pruski przywódca partii Centrum Felix Porsch i prałat Carl Ufitzka, "niekoronowany Król Górnego Śląska" , wspierali w Berlinie w poważnej mierze reputację ich śląskiej ojczyzny. Dziesięciolecie 1923 - 1933 może bez przesady zostać uznane za pomyślne mimo "cienia Wersalu" . "" Przy całej satysfakcji z tego z pewnością nieoczekiwanego, pozytywnego rozwoju młodej sąsiedniej prowincji, obserwowali Dolnoślązacy silne "dążenie do suwerenności" ich południowo wschodnich ziomków z pewną dozą rezerwy. Po pierwsze, ponieważ widzieli w tym zagrożenie dla jedności prowincji, a po drugie, ponieważ teraz stolica prowincji Wrocław, nie odgrywała już tej centralnej roli, którą od dawien dawna dla całego Śląska posiadała. Ten istniejący od 1919 r. ukryty "dualizm" między Dolnym a Górnym Śląskiem rodził nie tylko pozytywne owoce. Podczas gdy na Górnym Śląsku nad prezydium kierowali kolejno trzej politycy partii Centrum (Josef Bitta, Alfons Proske i Hans Lukaschek), na Dolnym śląsku nastąpił po trzech socjaldemokratycznych nadprezydentach (Felix Philipp. Hermann Zimmer i Herrnann Liidemann) w październiku 1932 hrabia Friedrich von Degenfeld Schonburg ze stronnictwa narodowo - niemieckiego, który pochodził z Wirtembergii. Ten dotychczas mało znany landrat powiatu Dzierżoniów zawdzięczał swoje nominację najwyraźniej urzędującemu wtedy kanclerzowi Rzeszy, Franz'owi von Papen. Hrabiemu Degenfeld dane było urzędować we wrocławskim nadprezydium tylko pół roku. Już w końcu marca 1933 jego następcą został gauleiter Helmuth Briickner. Ten pierwszy gauleiter Śląska założył we Wrocławiu w 1925 r. śląską NSDAP i w ciągu ośmiu lat do przejęcia władzy przez Hitlera uczynił ją największą siłą polityczną Dolnego Śląska. Jeszcze w czasie wyborów do Reichstagu w 1928 r. była ona drobną partią, która w Śląskich okręgach wyborczych Wrocław, Legnica i Opole (te były identyczne z dwoma dolnośląskimi rejencjami i prowincją górnośląską) otrzymała jedynie 1, 2 i 1, 0% głosów (we Frankonii natomiast już 8. 1 % i w Górnej Bawarii 6. 2 %). Decydujący przełom na drodze do stania się drugim po SPD ugrupowaniem politycznym, tak w Rzeszy jak i w prowincji dolnośląskiej, udał się NSDAP dopiero po światowym kryzysie gospodarczym, którego następstwem w Niemczech było ok. 6 milionów bezrobotnych. Wynik wyborów do piątego Reichstagu jesienią 1930 roku także na Śląsku był sensacją. Podczas gdy procent głosów oddanych na partię hitlerowską w Rzeszy wzrósł przeciętnie z 2. 6% w 1928 r. do 18, 3 % w 1930 r. we Wrocławiu zwiększył się on z 1, 0 % do 24, 2 % a w Legnicy z 1, 2 % do 20, 9 %. Jeśli okręgi wyborcze Wrocław i Legnica leżały wysoko ponad przeciętną Rzeszy, to Opole znalazło się nie tylko daleko poniżej, lecz z 9, 5% głosów na narodowych socjalistów obok Wirtembergii, która wykazała 9, 4%, na samym końcu. Wybory do szóstego Reichstagu w dniu 31 lipca 1932 r. uczyniły NSDAP w końcu najsilniejszą partią polityczną całej Rzeszy. Liczba oddanych na nią głosów podwoiła się z 18, 3% do 37%. Na śląsku powiększyła ona swój stan posiadania nierównomiernie: we Wrocławiu z 24, 2% do 43, 5%, w Legnicy nawet jeszcze więcej, a mianowicie z 20, 9 % do 48%. Największą niespodziankę sprawił tym razem okręg wyborczy w Opolu, który dotychczas okazywał się bardzo odporny na prawicowy ekstremizm. Tam potroiła się liczba głosów oddanych na NSDAP - z 9, 5 % do 29, 2%. W ostatnich wyborach do Reichstagu przed przejęciem władzy przez Hitlera 6 listopada 1932 r. w Rzeszy utraciła NSDAP 4, 2% głosów, a na Śląsku 3, 8%. Statystyka wykazuje, że do listopada 1932 wszystkie partie utraciły głosy wyborców na rzecz NSDAP z wyjątkiem KPD, która - trzeba dodać - na Górnym Śląsku była dużo silniejsza niż SPD (1924 czterokrotnie, 1932 dwukrotnie). Największy napływ głosów otrzymała NSDAP z pewnością z Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej - w Legnicy przeszło 20 %. SPD utraciła np. we Wrocławiu 15%, z tego pewna część na rzecz KPD. Partia Centrum natomiast była w stanie stosunkowo dobrze się utrzymać: w Opolu oddala ona wprawdzie 5 - 6%, we Wrocławiu i Legnicy jednak ani jednego procenta. "" Powody tego nadzwyczaj silnego wzrostu NSDAP nie były na Śląsku z pewnością inne jak w całej Rzeszy: zbyt szybkie przejście od cesarstwa do republiki, ukryta, a nawet otwarta niechęć sił konserwatywnych - szczególnie właścicieli ziemskich i wojska - do młodej demokracji, bezrobocie, które na Śląsku było stosunkowo wysokie (480 tys. na 4. 5 milionów mieszkańców), szczególnie jednak obietnica unieważnienia traktatu wersalskiego dana przez Hitlera. Na pewno nie było przypadkiem, że sześć z siedmiu okręgów wyborczych (z w sumie 35), w których NSDAP w ostatnich, połowicznie wolnych, wyborach do Reichstagu 5 marca 1933 mogła osiągnąć absolutne większość, należały do pruskich prowincji, które pośrednio i bezpośrednio odczuwały negatywne skutki traktatu wersalskiego: Prusy Wschodnie, Pomorze, Marchia Graniczna Poznań Prusy Zachodnie, Śląsk i Szlezwik - Holsztyn. (Dodać trzeba, że także liczne dolnośląskie powiaty nadgraniczne musiały odstąpić na rzecz Polski bez głosowania liczne miejscowości.) Szczególnie na Śląsku i w pozostałych wschodnich prowincjach sprawdziło się zdanie, że "Adolf Hitler urodził się w Wersalu" . Cdn.... "" |
|
 |
|
|
 |
|
 |
|
 |
|