Rybnik, ocalić od zapomnienia
Start arrow Historia obrony Rybnika 1939 arrow W obronie rybnickiej ziemi. 18.05.2012.
Menu główne
Start
Tytułem wstępu...
Ocalić od zapomnienia...
Historia obrony Rybnika 1939
Stare mapy i przebieg granicy z Niemcami
Nasze wyprawy
Przegląd prasy
Literatura
Galeria
Media
Linki
Szukaj
Forum
Napisz do nas
 
W obronie rybnickiej ziemi. Drukuj
Wpisał: Adam Wojtyczka   
25.03.2009.

Opisując obronę Rybnika, trzeba przedstawić nowe materiały które zostały niedawno wydobyte z zasobów Federalnego Archiwum Wojskowego we Freibuurgu. Dotyczą one niemieckiej dywersji podczas walk w Rybniku i okolicach w 1939 roku. W planie obrony Śląska przed hitlerowskimi Niemcami, pojawiła się idea tworzenia formacji obrony terytorialnej, która to miała pomóc wzmocnić obronę oddziałom regularnym WP. Była to Górnośląska Brygada Obrony Narodowej w ramach której zorganizowano batalion ON „Rybnik”. Składał się on z trzech kompanii, „Rybnik”, „Żory” i „Pszczyna”. Żołnierze tych jednostek trzymali umundurowanie w domach, natomiast broń w najbliższej jednostce wojskowej. Do formacji tej, przyjmowano głównie ochotników, co zostało wykorzystane przez Niemców, a przeoczone przez polski kontrwywiad. Młodzi przedstawiciele mniejszości niemieckie również zgłaszali się do ON - u, celem zdobycia przeszkolenia wojskowego i nie tylko...

 

Nim przejdę do rozwinięcia tego tematu opisze krótko niemieckie działania dywersyjne na tych terenach. Działania te trzeba podzielić na dywersję przed wybuchem wojny i przedsięwzięcia prowadzone w trakcie działań wojennych. Dotychczas zakładano że zajmowała się tym na śląsku niemiecka organizacja zwana popularnie Freikorpsem. W Rybniku i okolicy mamy jednak głównie do czynienia z organizacją bojową zwaną Kampf Organisation. Miała ona za zadanie prócz pomagania wojsku i władzy niemieckiej, na zajętych terenach przez Wermacht, w organizowaniu porządku, przejmowaniu władzy, zabezpieczeniu zakładów pracy, wyłapywaniu ludzi z czarnej listy Rzeszy, itp., przygotowanie dużo wcześniej, szczegółowych raportów odnośnie polskiej obrony. Dowództwo niemieckiej 5 D. Pancernej, dysponowało meldunkami o potencjale polskiej obrony. Znana Niemcom była liczba żołnierzy, przebieg i rodzaje umocnień, uzbrojenie, umiejscowienie magazynów amunicyjnych, wyszczególnienie obiektów przygotowanych do wysadzenia, a nawet alarmistyczne doniesienia były przekazane, o możliwości użycia przez WP iperytu. Do dziś zachował się magazyn amunicyjny na dawnym terenie szpitala psychiatrycznego (obok toru rowerowego, za sanepidem). Niemiecki wywiad o nim pisał: Magazyn amunicyjny w zakładzie dla umysłowo chorych (wejście ze strony północnej, od ulicy Gliwickiej).

By zebrać tak dokładne informacje z całego terenu, potrzebna była szeroka sieć informatorów we wszystkich strukturach polskich organizacji. Na przełomie sierpnia i września 1939 roku, sporo członków K - Organisation znalazło się na terenie ówczesnej Rzeszy. Unikając poboru do polskiego wojska, aresztowania za poglądy lub zachowanie, ze strach przed tym co nastąpi, ludzie ci uciekali za polską granice do Niemiec. Tam gromadzeni byli w obozie dla uchodźców w miejscowości Nędza. Właśnie z tych ludzi formuje się „szpicę” dla 5 D. Panc., która pomaga przejść oddziałom Wermachtu bezpiecznie, unikając i omijając przeszkody i zapory terenowe. Największym sukcesem niemieckich organizacji dywersyjnych na terenie Rybnika było „opanowanie” wiaduktu na trasie Rybnik - Racibórz (ul Raciborska). Rejon obrony „Maroko” - umocniony, zaminowany, postawiony szybko żelbetowy schron bojowy na ckm - em, a na przedpolu wiadukt nad torami. Po jego wysadzeniu czołgi od strony Raciborza nie dostaną się szybko i łatwo do miasta. Po wysadzeniu wiaduktu była by to doskonała pozycja obronna. Najprawdopodobniej dała tu o sobie znać inna struktura dywersyjna zwana Regiments Organisation. Organizacja Pułkowa utworzona przez miejscowych Niemców powołanych do służby w polskich jednostkach wojskowych. W niemieckich dokumentach, napotykamy nazwiska kilku osób służących w jednostkach stacjonujących w Rybniku lub okolicy. Nie zawahali się oni wypełnić postawionych przez R - Organisation zadań, mimo przysięgi złożonej jako żołnierze Rzeczpospolitej. Podżeganie do oporu, dezercji, trwało nieprzerwanie. Jednak taki czyn i dywersja w polskich mundurach, w polskim wojsku, były szczytem osiągnięć tych organizacji.

Podany został tu bardzo wyraźny przypadek Waltera Wollnego z Rybnika. Jako dowódca plutonu wraz z trzema karabinami maszynowymi zamontowanymi na biedkach, amunicją i ludźmi ze swojej kompani, ubrany w polski mundur, zwrócił się przeciwko polskiemu wojsku, przyłączając się do niemieckich jednostek. Walter Wollny, był mieszkańcem Rybnika i oficerem rezerwy 75 pp. Najprawdopodobniej wszedł on w struktury batalionu ON „Rybnik” w ramach wzmacniania tego pododdziału, rezerwami liniowymi 75 pp. Dowódcą jednego z plutonów kompani ckm - uw ON „Rybnik”, został Wollny. Zajmował wysunięte stanowiska na pierwszej linii obrony, wraz ze swoją drużyną. Dowódca Kompani ON „Rybnik” kpt. Jan Kwaśniewski miał stanowisko z tyłu obrony, przy plutonie odwodowym w zabudowaniach Smolnej. Wollny pod nieobecność dowódcy, zdołał pewnie pozyskać i przekonać większość żołnierzy pierwszej linii dla swoich celów. Czyli zdrady i dezercji na stronę wermachtu. Prawdopodobnie zajmował stanowisko na rozgałęzieniu drogi Racibórz – Rybnik, odnoga do Biertułtów (Niewiadom). Jednostki pancerne niemieckiej 5 dywizji, jadąc od Raciborza powinny się w tym miejscu natknąć na pozycje obronne ON „Rybnik”. Powinno tam dojść do pierwszych walk. Tymczasem w relacji p porucznika Gozdka dowodzącego sąsiednim odcinkiem „Maroko” nic takiego nie zostało opisane. Pisze on nawet: Nie zauważyłem też jakiejkolwiek aktywności obronnej na moim lewym skrzydle. Kompania ON wydaje mi się nie weszła do walki...

Potwierdza to również relacja jednego z niemieckich funkcjonariuszy dywersyjnych organizacji: Schrony bojowe i okopy na przedpolach Rybnika nie są obsadzone, w dzielnicy „Maroko” widać obłoki dymu...

Nieobsadzone okopy i schrony musiały się znajdować na odcinku obsadzonym przez kompanię ON Wygląda na to że Wollny przepościł niemieckie czołgi przez swoje pozycje bez strzału. Ze szkicu do relacji ppor. Gozdka wiemy że czołgi które nadeszły szosą raciborską, nie wjechały nią do miasta, tylko przejechały bokiem, przez pola obok niej do szosy zebrzydowickiej, objeżdżając od południa punkt oporu na „Maroku”. Na tym odcinku nastąpiło jednak zacięcie się działka ppanc. Powstrzymać więc czołgi nie było jak. Jest więc przypuszczenie ze nasz „bohater” Wollny dokonał czegoś więcej. Wiadukt nad torami, czyli szosa z Raciborza. znajdował się dokładnie przed pozycją kompani ON ”Rybnik”. Jego zniszczenie miało na celu stworzenie silnej zapory przeciwczołgowej, nie do pokonania przez pojazdy jadące z tego kierunku. Jeżeli przecięcie przewodów telefonicznych i zastrzelenie próbujących wysadzić go saperów było było jego dziełem to otworzył on czołgom drogę do miasta umożliwiając tak szybkie jego zajęcie. Można więc śmiało powiedzieć że Rybnik został zdobyty zdradą i podstępem. Powyższe informacje pochodzą z „Zeszytu Rybnickiego 8 - konferencje” który się ukazał po konferencji poświęconej Rybnikowi i powiatowi rybnickiemu w okresie II wojny światowej. Wszystkich którzy chcą ten temat zgłębić szerzej zachęcamy do lektury tej publikacji.

Adam Wojtyczka

 
następny artykuł »



GO TOP!
 
 
Advertisement

© 2012 Rybnik, ocalić od zapomnienia