|
|
 |
|
III Konferencja gazety "Odkrywca" |
|
|
Wpisał: Tomasz Kaczyński
|
|
24.05.2008. |
III Konferencja popularno - naukowa „MRU - Fakty - Mity - Historia” Gdy usłyszeliśmy że konferencja dobędzie sie w tak magicznym miejscu, jednomyślnie postanowiliśmy tam pojechać. Dla większości z nas były to dziewicze obszary:) Na poprzedniej konferencji w zamku Czocha reprezentował nas Woytas, teraz jednak gdy zapach betonu i stali stał sie bardzo intensywny, a nawet namacalny, nie można było przepuścić takiej szansy. Grupa zapaleńców, czyli, Marcoon, Biker, Ramzes, Adam, Woytas, Sonder ze Zbrosławic i ja (Valjean) przygotowani odpowiednio do wyprawy ruszyła na podbój M R U. Konferencja rozpoczynała się w piątek o 16 - tej, ale my wyruszyliśmy już w czwartek, żeby w piątek od rana do 16 - tej już biegać po Panzerwerkach i poczuć przedsmak tego co nas później miało czekać. Nie będę się rozwodził nad programem konferencji, ale w skrócie chciałbym zrelacjonować naszą wspólną przygodę. W piątek rano wybraliśmy się do Panzerwerków 772, 773 i 775, potraktowaliśmy to jak rozgrzewkę. Obiekty ukryte głęboko w lesie oczarowały nas swoim wyglądem. O 16 - tej stawiliśmy się w bazie w Pniewie na konferencji. Obok bazy w Pniewie można było zobaczyć tzw. „zęby smoka” czyli zapory przeciw pancerne, które ciągną się na długości 15 km, a także czołg T - 34 i inny sprzęt wojskowy. Bogata izba muzealna posiada epokowe pamiątki, a zainteresowani mogą nabyć przewodniki i suweniry. Ognisko integracyjne odbyło się w strugach deszczu, ale nikt się tym nie przejmował. Wtedy zrodził się pomysł nocnego wypadu do podziemi. Piętnastu „śmiałków” odpowiednio przygotowanych, Panzerwerkiem 724 zeszło do podziemi na „Pętlę Nietoperską”. Przewodnikiem naszym był Krzysztof Mrówka - wszystkim znany specjalista od fortyfikacji i urządzeń hydrologicznych na terenie MRU.
Zrobiliśmy ok. 10 km w podziemiach, które zawsze robią niesamowite wrażenie nawet na tych, którzy już tam wcześniej byli. Około godziny 1 - wszej w nocy wyszliśmy z podziemi zmęczeni ale zadowoleni i pod wielkim wrażeniem ogromu tych budowli. Tak zakończył się pierwszy a zaczął drugi dzień na MRU, bardzo udany i pełen wrażeń.
Rano znowu schodzimy do podziemi, tym razem przez Panzerwerk 717. Zwiedzamy ten schron. Jest to obiekt dobrze wyposażony i odremontowany. Wiernie oddaje klimat czasów kiedy obiekty miały bronić granic Niemiec. Znów kilometry wędrujemy pod ziemią. Tam nie czuje się zmęczenia. Czy to wynika z nadmiaru wrażeń, czy z faktu że panuje tam stała temperatura. Przez cały rok, jest to ok. 8 - 12 stopni. Wychodzimy tym razem przez Panzerwerk 724, skąd trzeba było iść piechotą do bazy wśród malowniczych pól rzepaku. Ok. 15 - tej autokary wywożą dzielnych odkrywców do Międzyrzecza. Zwiedzanie Muzeum, Zamku Królewskiego, Izbę Pamięci w szpitalu w Obrzycach, gdzie mordowano pacjentów w czasie II wojny światowej podając im zastrzyki z trucizną lub powietrzem. Później pojechaliśmy jeszcze do Kurska zobaczyć obiekt hydrologiczny – most obrotowy przy Grupie Warownej „Shiell”. Wieczorem wróciliśmy do bazy w Pniewie, ale nam jeszcze było mało, więc pojechaliśmy do Boryszyna zobaczyć wysadzony Panzerwerk 778 i do Staropola do Panzerwerku 780. Zahaczając jeszcze po drodze o „Pętlę Boryszyńską”. Podziwiamy nie ukończoną baterie pancerną BP - 5. Tak oto zakończyliśmy kolejny dzień. Aby nie marnować czasu zorganizowaliśmy sobie ognisko w ogrodzie naszych gospodarzy (wieś Wysoka) w towarzystwie nowych kolegów z Oświęcimia, sąsiadujących w pokoju obok. Wieczór obfitował w opowieści o wyprawach, znaleziskach i historii. Kolejny udany dzień można było uznać za zakończony. Czas nieubłagalnie płynie, nadszedł niestety ostatni dzień konferencji. Do wyboru był pokaz sprzętu do poszukiwań podziemnych lub zejście do podziemi na „Pętlę Boryszyńską”. Oczywiście my wybieramy to drugie, żeby jeszcze przed odjazdem do domu nacieszyć się zapachem stali, betonu i piasku, a oczy nacieszyć totalną ciemnością:). Zeszliśmy do podziemi Panzerwerkiem 717 i poszliśmy trasą na południe. Zaliczamy po drodze jeszcze kilka dodatkowych tuneli. Znów przewodnikiem jest Krzysztof Mrówka, którego można słuchać bez końca. Tym razem pokazał nam miejsce gdzie był zamurowany depozyt dzieł sztuki z Poznania, oraz wiele innych tajemniczych pomieszczeń. Wyszliśmy z podziemi o 14 - tej Panzerwerkiem 766 i na tym zakończyliśmy nasz bardzo udany wypad. Poza tym że było to dobrze zorganizowane przedsięwzięcie, to jeszcze byliśmy w świetnej ekipie. Taka impreza pokazuje jacy są ludzie których łączy wspólna pasja i wspólny pokój:) MRU to magiczne, pełne jeszcze nie rozwiązanych zagadek i tajemnic miejsce. Jest to miejsce do którego chce się wracać, bo zawsze jest tam klimat i coś do odkrycia. Od strony technicznej impreza dobrze zorganizowana, organizatorzy stanęli na wysokości zadania i bardzo im za to dziękujemy. Czekamy z niecierpliwością na następną konferencję za rok. |
|
 |
|
|
 |
|
 |
|
 |
|