Rybnik, ocalić od zapomnienia
Start 07.02.2012.
Menu główne
Start
Tytułem wstępu...
Ocalić od zapomnienia...
Historia obrony Rybnika 1939
Stare mapy i przebieg granicy z Niemcami
Nasze wyprawy
Przegląd prasy
Literatura
Galeria
Media
Linki
Szukaj
Forum
Napisz do nas
Logowanie
Odwiedza nas 25 gości
Sondy
Skąd o nas wiesz?
 
 
Popularne

Poszukuję... - ogłoszenie
Wpisał: Szymon Strzeja   
04.06.2008.

W tym roku przypada 150 rocznica utworzenia w Rybniku Urzędu Miar (pruska/niemiecka nazwa: Aichamt/Eichamt). Założony jeszcze w Prusach przez 3 wieki prawie nieprzerwanie działał. Niestety z pierwszego okresu działalności od roku 1858 do momentu przyłączenia Rybnika do Polski po powstaniach brak jest informacji o jego działalności, oprócz dokładnej daty powstania. Poszukuję jakichkolwiek informacji na ten temat oraz przyrządów pomiarowych takich jak wagi czy odważniki, które mogą mieć związek z tym urzędem lub sygnowane są cechami polskimi 5UM5 lub 5RP5 lat 1922 do 1939 lub niemieckimi 5DR39 z okresu do 1914 i 1939 do 1945 lub 5DR18 z okresu 1914 do 1922. Jeśli ktoś posiada jakieś informacje na ten temat to proszę o kontakt na e-mail: sajmon.fm@poczta.fm

 
III Konferencja gazety "Odkrywca"
Wpisał: Tomasz Kaczyński   
24.05.2008.

III Konferencja popularno - naukowa

„MRU - Fakty - Mity - Historia”

16 - 18. maja 2008R.

Gdy usłyszeliśmy że konferencja dobędzie sie w tak magicznym miejscu, jednomyślnie postanowiliśmy tam pojechać. Dla większości z nas były to dziewicze obszary:) Na poprzedniej konferencji w zamku Czocha reprezentował nas Woytas, teraz jednak gdy zapach betonu i stali stał sie bardzo intensywny, a nawet namacalny, nie można było przepuścić takiej szansy. Grupa zapaleńców, czyli, Marcoon, Biker, Ramzes, Adam, Woytas, Sonder ze Zbrosławic i ja (Valjean) przygotowani odpowiednio do wyprawy ruszyła na podbój M R U. Konferencja rozpoczynała się w piątek o 16 - tej, ale my wyruszyliśmy już w czwartek, żeby w piątek od rana do 16 - tej już biegać po Panzerwerkach i poczuć przedsmak tego co nas później miało czekać.

Nie będę się rozwodził nad programem konferencji, ale w skrócie chciałbym zrelacjonować naszą wspólną przygodę. W piątek rano wybraliśmy się do Panzerwerków 772, 773 i 775, potraktowaliśmy to jak rozgrzewkę. Obiekty ukryte głęboko w lesie oczarowały nas swoim wyglądem. O 16 - tej stawiliśmy się w bazie w Pniewie na konferencji. Obok bazy w Pniewie można było zobaczyć tzw. „zęby smoka” czyli zapory przeciw pancerne, które ciągną się na długości 15 km, a także czołg T - 34 i inny sprzęt wojskowy. Bogata izba muzealna posiada epokowe pamiątki, a zainteresowani mogą nabyć przewodniki i suweniry. Ognisko integracyjne odbyło się w strugach deszczu, ale nikt się tym nie przejmował. Wtedy zrodził się pomysł nocnego wypadu do podziemi. Piętnastu „śmiałków” odpowiednio przygotowanych, Panzerwerkiem 724 zeszło do podziemi na „Pętlę Nietoperską”. Przewodnikiem naszym był Krzysztof Mrówka - wszystkim znany specjalista od fortyfikacji i urządzeń hydrologicznych na terenie MRU.

 

Czytaj całość…
 
Piknik Militarny w Żorach
Wpisał: woytas   
01.04.2008.
W dniu 29 marca 2008 na żorskim rynku odbył się I Piknik Militarny. Wystawiono pojazdy wojskowe a grupy rekonstrukcyjne pokazały na żywo wygląd żołnierzy od czasów II wojny do czasów współczesnych. Przygotowano dioramy grup biorących udział w pikniku. W czasie prezentacji wszyscy mieli możliwość obejrzenia z bliska każdego przedmiotu, poznanie jego historii i zastosowania. Ekipa „Zapomniany Rybnik”, jako iż większość członków należy do Stowarzyszenia Na Rzecz Zabytków Fortyfikacji „Profortalicium” prezentowała uzbrojenie żołnierza polskiego w roku 1939, wyremontowane schrony i pokazała zakres prac na pozostałych obiektach stowarzyszenia. Przy wsparciu człowieka z GRH, mieszkańca Żor, pokazaliśmy kawałek historii na żywo. Stoisko nasze obfitowało w pamiątki z epoki i repliki broni. Na szczególna uwagę zasługiwała makieta schronu z OWS. Na zakończenie poczęstowano nas grochówką i podarowano nam pamiątkowy dyplom z udziału w imprezie. Zapraszamy do galeri
 
Smolna część 10
Wpisał: Jerzy Klistała   
19.03.2008.

Po wakacjach które kolejny raz spędziłem na wiosce w poznańskim, drugi rok nauki w Technikum rozpoczął się od dokładniejszego poznawania kolegów, z którymi zaledwie oswoiłem się przez to jedno półrocze nauki w pierwszej klasie. Dotyczy to oczywiście tzw. „oswajania” tak z moimi rówieśnikami, jak i nauczycielami. Powtórzę zresztą to, co napisałem w poprzedniej części wspomnień, że poznałem wiele ciekawych i wspaniałych ludzi, którzy bezsprzecznie mieli wpływ na kształtowanie się mojego – i chyba nie tylko mojego charakteru, gdy przypadało fizjologiczne „przechodzenie” z wieku dziecięcego w wiek młodzieńczy. Niezależnie od tego, jak ktoś czytający niniejsze wspomnienia oceni moje wywody, odnoszę wrażenie, że chyba dopiero w tym okresie życia, rozpoczęło się kojarzenie w trwalsze przyjaźnie, tworzenie się tzw. grup czy „paczek koleżeńskich”. Okres dojrzewania, na innych zasadach niż w szkole podstawowej pobudzał chęć nawiązania kontaktu z dziewczynami, zaś z osobistych obserwacji wiem, że jedni koledzy „pobudzenia” te traktowali dosadniej, natomiast inni dosyć wstrzemięźliwie i z rezerwą okazywali tego rodzaju „ciągoty”. Tak czy inaczej, powstały pierwsze pary sympatyzujące ze sobą (chłopaków z dziewczynami), powstawały pierwsze młodzieńcze miłości. Wówczas też „czas” – w sensie upływu dni czy miesięcy, nie stanowił zbyt wielkiej wartości. Chyba dla każdego czasu było zbyt wiele do „użycia” i „przeżycia”, w przeciwieństwie do tego, jak cenną wartość stanowi dla osoby w sile wieku, gdy dziękuje się Bogu za każdy dodatkowo darowany dzień! Wywody powyższe, choć może nudnawe, przytaczam, by uzasadnić jak to od któregoś dnia zacząłem mądrzej i samodzielniej myśleć, co nie znaczy, że poczynania swoje od tego konkretnego dnia uznaję za wyłącznie rozsądne, bez popełnianych błędów!

Czytaj całość…
 
Smolna część 9
Wpisał: Jerzy Klistała   
29.02.2008.

Chyba za szybko zakończyłem wspomnienia młodzieńcze związane z rodzinnym miastem, a poznawałem wówczas bardzo zacne osoby, więc chociażby przez to, kilka wątków tych wspomnień pozwalam sobie przekazać do opublikowania. Otóż, w czerwcu 1950 r. skończyłem naukę w szkole podstawowej i otrzymałem „Świadectwo Ukończenia Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego”. Chyba przez nadmiar innych trosk o zabezpieczenie godziwych warunków bytu, mama zapomniała uzgodnić ze mną, w jakim kierunku chciałbym kontynuować dalszą naukę. Tak więc, niemal w ostatniej chwili, tuż przed wakacjami, zaczęła intensywniej się nad tym zastanawiać i czyniła stosowne starania.

Czytaj całość…
 
Pukowiec Józef pseudo Chmura, Pukoc
Wpisał: Jerzy Klistała   
21.02.2008.

[... Jeśli bowiem ktoś wszystko poświęcił dla idei, to uważa, iż wokół niego też wszystko dla idei poświęcone być musi...]

Prof. dr Antoni Kępiński Rytm Życia

Ilekroć zaistnieje możliwość, podkreślam wielki związek uczuciowy z moim rodzinnym miastem – Rybnikiem. Gdy więc opracowywałem dzieje harcerzy z Podbeskidzia, podkreślałem i tam powiązania z tymże rodzinnym miastem z którego pochodzi jakże wybitna osobowość – harcmistrz Józef Pukowiec, komendant Chorągwi Śląskiej w Katowicach. Na wzmiankę o Nim natrafiłem bowiem zupełnie przypadkowo, gdy przeglądałem udostępniony materiał otrzymany od Józefa Drożdża, który spotkał się z Józefem Pukowcem w sierpniu 1937 r. w Suminie, niedaleko Raciborza. Tam bowiem, przy granicy niemieckiej, odbywał się kurs podharcmistrzowski, gdzie spotkali się obaj wymienieni druhowie (później ich drogi schodziły się kilkakrotnie – także w KL Auschwitz). Już wówczas wielu – także młodych patriotów, zatroskanych było o losy Polski wobec coraz liczniejszych i ostrzejszych napastliwości Niemców hitlerowskich. Władze harcerskie Śląskiej Komendy Chorągwi Harcerzy w Katowicach zdawały sobie sprawę z niebezpieczeństwa grożącego Polsce ze strony niemieckiej, czego dowodem może być fakt, że już na wyżej wymienionym kursie harcmistrz Józef Pukowiec zalecał harcerzom naukę języka niemieckiego, by z wyprzedzeniem wsłuchiwać się w zamiary Niemców osiadłych od lat na śląskiej ziemi. Wracając jednak do osoby Józefa Pukowca, trzeba wspomnieć o klimacie w jakim się wychowywał, jak na jego charakter oraz późniejsze zachowania wpływało nastawienie rodziców, rodziny i ludzi, z którymi się kontaktował od najmłodszych lat.

Czytaj całość…
 
Szkoła muzyczna w Rybniku
Wpisał: Magdalena Płoszaj   
17.02.2008.

Komu służyły i służyć będą czerwone mury, czyli krótka historia jednego budynku.

W 1893 roku na działce w pobliżu dworca kolejowego wzniesiono czerwony budynek. Gmina żydowska, a ściślej Związek Gmin Synagogalnych Rejencji Opolskiej, bowiem uznała, że oferta finansowa rybnickiego przedsiębiorcy – Ferdynanda Haase - jest bardzo korzystna i Rybnik jest odpowiednim miejscem do wybudowania żydowskiej ochronki. Przez prawie 20 lat budynek służył sierotom, półsierotom oraz biednym dzieciom żydowskim. Czerwone mury słuchały dziecięcego płaczu, siorbania przy obiadach czy lekcji czytania.

 

Czytaj całość…
 
Obozowe koszmary cz.2
Wpisał: Jerzy Klistała   
12.02.2008.
Zapraszamy do 2 części opowiadania o Franciszku Żymełce. Tak oto Franciszek Żymełka komentuje to wydarzenie:

Przeniesienie szefa rybnickiego gestapo zwiększyło moją ostrożność, ale pozbawiło też środków ochrony i obrony w przypadku ponownego aresztowania tym bardziej, że na krótko przedtem zmieniono również skład żandarmerii w Rzuchowie. Z poprzednią obsadą byłem w dobrych stosunkach ze względu na funkcję tłumacza, którą tam pełniłem..... [...] Nasłuchałem się od nich (Niemców – moje dopowiedzenie) wielu znamiennych i równie ciekawych wypowiedzi w okresie swego „dolmeczerowania” na tym posterunku. Mając takie zaplecze można było się czuć względnie bezpiecznie i pozwalać sobie na swobodniejszą nieco działalność. Te czasy się jednak skończyły. Wprawdzie do restauracji ojca przychodziło wielu gestapowców na bezpłatne wyżerki i popijawy, szczególnie w okresie rządów Stolzenheima, ale byli to już inni ludzie o zupełnie innych zapatrywaniach. [...] Niestety, mimo stosowanej ostrożności w swoich poczynaniach konspiracyjnych, coraz częściej dowiadywał się Franciszek Żymełka, że jego osoba jest „obiektem szczególniejszego zainteresowania” gestapo, a także nowego komendanta posterunku policji w Rzuchowie. Przyczyniło się to wprawdzie do zwiększenia czujności, lecz ani na moment nie zaprzestał dotychczasowej konspiracyjnej aktywności i działań. Tak czy inaczej, niepokojące wieści o możliwości aresztowania docierały do momentu spełnienia się owych złych zapowiedzi, czyli aresztowania w nocy z dnia 18 na 19. 12. 1940 r. Samochodem ciężarowym wraz z innymi wówczas aresztowanymi osobami – również konspiratorami, zawieziono ich do lokalnego aresztu w Dzimierzy. Około godziny 10: 00 wszystkich aresztowanych dowieziono do więzienia w Rybniku, a stamtąd ok. 13: 00 przez Żory, Pszczynę w zbiorowym transporcie przetransportowano do KL Auschwitz. (...)

Czytaj całość…
 
Relacja z wizytacji rybnickiej parafii
Wpisał: Szymon Strzeja   
02.02.2008.

W roku 1926 w Gościu Niedzielnym opublikowano dwa artykuły, w których ks. dr teol. A. Maża przetłumaczył na polski protokoły z wizytacji przedstawicieli biskupa wrocławskiego w rybnickiej parafii. Dziś zamieszczamy pełny tekst artykułów. Zapraszamy do przeczytania i dyskusji na forum.

Czytaj całość…
 
Obozowe koszmary
Wpisał: Jerzy Klistała   
01.02.2008.

Obozowe koszmary -... byłego więźnia nr 7576

Żymełka Franciszek pseud. „Sęp”, „Rębacz”, „Orlik”,

Urodzony 24. 09. 1914 r. w Biertułtowach k. Radlina pow. rybnicki. Wykształcenie wyższe – magister prawa (Uniwersytet Poznański), stopień wojskowy porucznik. Od początku okupacji hitlerowskiej brał udział w pracy konspiracyjnej. Od grudnia 1939 r. do 18. 12. 1940 r. (do czasu aresztowania) był dowódcą obwodu Sił Zbrojnych Polski (SZP) w Rybniku, następnie zastępcą dowódcy Inspektoratu SZP. Rybnik. Aresztowany w Rzuchowie i uwięziony w KL Auschwitz – podejrzany o udział w ruchu oporu, zarejestrowany w obozowej ewidencji jako więzień nr 7576. Zwolniony z obozu 30. 06. 1942 r.

Czytaj całość…
 
Nowa pozycja książkowa Jerzego Klistały
Wpisał: woytas   
01.02.2008.

Już wkrótce powinno ukazać się nowe wydawnictwo P. Jerzego Klistały. Powinno ale czy się tak stanie? Sprawa rozbija się o pieniążki. Redakcja "Zapomnianego Rybnika" poszukuje osób chętnych wspomóc finansowo wydanie książki opisujące wojenne dzieje Rybniczan.  Prosimy o kontakt woytas(at)odkrywca.pl

 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 46 - 60 z 172


GO TOP!
 
 
Advertisement

© 2012 Rybnik, ocalić od zapomnienia