Arek

Sie 222007
 

W Żorach 0d 1922 r. stacjonował II dywizjon 23 pułku artylerii lekkiej, przybyły tam z Rybnika gdzie do tego roku stacjonował wraz z 75 pp. Pułk został przemianowany na 23 pułk artylerii lekkiej. Pułk ten w bitwie granicznej 1939 r. został po ogłoszeniu alarmu bojowego w myśl zarządzeń dowództwa dywizji przerzucony pod Mikołów mieście pozostawiając 5 baterię z zadaniem obrony miasta Żory oraz opóźnianie Niemieckich zagonów wojskowych na kierunku Pszczyna i dalej na Kobiór.

Bateria została rozlokowana w pobliżu stawu Śmieszek od północno-wschodniej strony miasta. Dowódcą baterii został mianowany kpt. Józef Stranz. Uzbrojenie dywizjonu stanowiły przestarzałe działa francuskiej produkcji kal. 75 mm, z kołami na żelaznych obręczach, pamiętające I wojnę światowa. Do każdego działa był przydzielony sześciokonny zaprzęg + jaszcz (podręczny wózek amunicyjny).

Armata polowa wz. 1897 kal. 75 mm (fot. www.muzeumwp.pl)

Armata polowa wz. 1897 kal. 75 mm (fot. www.muzeumwp.pl)

W skład wojsk obrony miasta Żory prócz artylerii wchodziły:

Kompania ON Pszczyna(3 batalion 203pp)
56 kompania kolarzy 1 kompania ckm pod dowództwem por.Piotrowskiego Znaczną pomoc dla obrońców stanowili harcerze (zorganizowali punkty obserwacyjne w różnych częściach miasta a jeden z nich na pewno znajdował się na dachu liceum żorskiego).Dowódcą całości sił został mjr Tadeusz Kwiatkowski,który swój sztab zlokalizował w opuszczonych koszarach 23 pal.

Dowódcy kompanii:
Kpt.Rychlowski
Kpt. Urbanowski
Kpt. Kwaśniewski

Żory przez dowództwo w całym systemie pasu obronnego potraktowało niezbyt poważnie, czego przykładem może być kuriozalny fakt, iż Kompania ON otrzymała żołnierzy do obsługi dział zaś dział nie dostarczono.
Pozycje bojowe dział 23 pal zostały rozlokowane następująco:
Działo nr 1 –w samym centrum Żor okolice rynku. Dowodzone przez kpr. Jozefa Wyderko
Działo nr 2 – przed zabudowaniami miasta na kierunku Rybnika. Dowódca kpr. Stanislaw Puto
Działa 3 oraz 4 pozycja za stawem Śmieszek z zadaniem prowadzenia ognia pośredniego na nieprzyjaciela, dowódca por. Karol Orłowski.

Relacja jednego z żołnierzy ON por. Aleksandra Bukko:
„wyrwał nas ze snu przeraźliwy głos gwizdka i nie mniej przejmujące wołanie podoficera służbowego:
Alarm! Wojna! Alarm! Wstawać! Wojna!. Gdzieś z góry dochodził warkot samolotowych silników. Ziemia zadrżała targana potężnymi detonacjami wysadzanych mostków. Uciekać z tej budy! Wrzasnął ktoś, biegnąc na oślep z butami w rękawach w obawie by nie został razem z nami pogrzebany w gruzach prowizorycznych koszar. 

Przybiegł ze swej kwatery mjr Kwiatkowski i zaczął wyprawiać plutony na przewidziane dla niech stanowiska. Pierwsza kpt. Jana Kwaśniewskiego już od tygodnia stała w Rybniku na osiedlu Maroko, druga – żorska kpt. Edwarda Rychlowskiego, ze stanowiskiem dowodzenia w cegielni, otrzymała do obrony zachodni i południowy skraj miasta. Nasza pszczyńska I plutonem (ppor. Franciszek Mosz)miała bronić dworca kolejowego, II-gim plutonem ppor. Jerzego Matuszewicza zamykała kierunek na Pszczynę miedzy stawek Kleszczowiak i torem kolejowym pobliżu, którego znajdowało się stanowisko dowodzenia Dowódcy kompanii kpt. Stanisława Urbanowskiego. Mój III pluton zabrał mjr Kwiatkowski do Kleszczowa pod las dla obrony swojego bojowego stanowiska dowodzenia i jako odwód do czasu przybycia z Rybnika I kompanii. Na razie biegaliśmy bez ostrej amunicji, która wydano tylko pododdziałom wyznaczonym do pełnienia nocnej służby ubezpieczającej. Dla dodania sobie otuchy nałożyliśmy na bron bagnety. Na dywersanta można było się natknąć w każdym zaułku.”

Relacja żorskiego kanoniera kpr. Stanisława Puto:
„Około godziny 5:00 rano otrzymałem od Dowódcy baterii kpt. Stranza rozkaz zajęcia stanowiska bojowego na przedmieściach Żor od strony Rybnika. Tam w pobliżu starej cegielni miałem ogniem na wprost zwalczać niemieckie wozy pancerne. Zaprzęgi konne kazałem ukryć za pobliskimi zabudowaniami, sam zaś zacząłem przygotowywać działo armatę cal 75mm do walki oraz przeprowadzenia wywiadu terenu.

Z wyboru stanowiska nie byłem zadowolony w pełni, ponieważ leżało ono zbyt blisko drogi prowadzącej z Rybnika do Żor i wysunięte było przed linie piechoty, wskutek czego mogło być łatwo odkryte przez wroga i zniszczone. Z drugiej jednak strony tylko ono umożliwiało strzelanie na wprost do czołgów. Pomiędzy godzina 10:00 a 11:00 bardzo blisko nas, miedzy zabudowaniami pojawił się pierwszy nieprzyjacielski czołg, a za nim sylwetki żołnierzy. Działo mieliśmy przygotowane do otwarcia ognia w kierunku nacierającego nieprzyjaciela. Odsunąłem celowniczego i sam skorygowałem przyrządy celownicze. Oddałem strzał i radość wśród kanonierów. Czołg został trafiony. Wycofując się za najbliższe zabudowania mocno dymił. Upłynął kwadrans lub nieco więcej,gdy Niemcy wzięli się na odwagę i zza budynku położonego w pobliżu szosy, wyjechał następny czołg kierując się wprost na działo. Oddal w naszym kierunku dwa strzały, ale za długie. My również po naniesieniu poprawki oddaliśmy kolejny strzał. Tym razem jednak niecelny. Dopiero po opuszczeniu lufy do oporu i powtórnym oddaniu strzału, czołg stanął w płomieniach i zaczął obracać się wokół własnej osi. Nacierająca pod jego osłona piechota niemiecka otworzyła do nas ogień z broni maszynowej pociskami smugowymi.
Wydałem szybko rozkaz obsłudze ukrycia się za budynkami. Po zaprzestaniu ostrzału, na szosie ukazał się kolejny czołg. Znów dopadliśmy działa i po zmianie jego kierunku oraz nastawienia kątomierza oddaliśmy strzał. Czołg zaczął dymić i schował się za najbliższy budynek. Zagrodzenie jednak dla działa i jego obsługi wobec rozeznania stanowiska przez wroga i jego przytłaczającej przewagi, wzrastało z każda chwila. W tej sytuacji wydałem rozkaz, aby ściągnąć nasze zaprzęgi konne i przygotować działo do odskoku w kierunku miasta. Na koncie naszego działa zapisaliśmy trzy trafione maszyny.
Zaprzęgi konne zjechały na stanowisko niemal natychmiast. Zaprzodkowaliśmy działo i droga równoległa do wykopu starej cegielni, galopem zaczęliśmy się wycofywać. W tym czasie z kilku okolicznych domów odezwały się karabiny przyczajonych dotąd miejscowych hitlerowców. Po wyjeździe zaprzęgu na otwarty teren, otrzymaliśmy silny ogień nacierającej piechoty niemieckiej oraz stojącego na rybnickiej szosie czołgu. W jego wyniku zginęło kilku kanonierów z obsługi działa oraz trafione zostały konie, które padając przygniotły jezdnych. Tym samym uratowanie działa stało się niemożliwym. Powstał niesamowity zamęt, w czasie, którego zostałem ranny pociskami smugowymi w brzuch i głowę, która to rana mocno krwawiła. Jeden pocisk utkwił również w nodze. Wycofywałem się jednak dalej i przy pomocy dwóch żołnierzy dotarłem na stanowisko dowodzenia dowodcy baterii, któremu zameldowałem o sytuacji. Po złożeniu meldunku, na rozkaz kpt. Stranza zostałem odwieziony do szpitala w Pszczynie. Tak zakończył się mój udział w wojnie obronnej 1939 roku”

Czołgi niemieckie około godz. 11:30 zaczęły wdzierać się do miasta Żory. Niemcy mieli miażdżącą przewagę nad obrońcami miasta w tej sytuacji mjr Kwiatkowski jak i kpt. Stranz wydali rozkaz wycofania się na kierunek Kobiór – Pszczyna. Do walki włączyło się 6 rusznic ppanc., jednak strzelali na zbyt duża odległość i nie wyrządziły żadnej szkody niemieckim wozom panc. Dowódca działa nr 2 kpt. Wyderko bezpiecznie wycofał działo jak i swoich żołnierzy w kierunku południowym na Kleszczów. W Kleszczowie razem z pozostałymi działami kpt. Stranza przygotowywano dalsza obronę. Kleszczowa broniły również naturalne przeszkody w postaci bagien i terenów podmokłych, oraz stawy. Obrońcy postanawiają wykorzystać te walory i ustawiają działa za jednym ze stawów. Niestety niemieckie lotnictwo wykryło bardzo szybko pozycje obrońców, co zmusiło obrońców do zmiany stanowisk dział.

W czasie tych działań niemieckie czołgi oraz 53 pp. zajęły miasto.
Piechota polska próbowała jeszcze z odosobnionych punktów oporu zatrzymać niemieckie natarcie, lecz bez rezultatu. W czasie walk o miasto na ul. Folwarcznej ginie ppor. rez. Władysław Pawlikowski. Po bitwie w zbiorowej mogile spoczęło 11 polskich żołnierzy. Atak na Żory rozpoczął się o godz. 10:00 rano, a miasto padło po godz. 14:00.
Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

 Zamieszczone przez o 00:00  Tagged with:
Lut 202007
 

Lokalizacja koszar polowych (poligonowo-magazynowych) w tym miejscu nie była przypadkowa. Żołnierze rybnickiego batalionu bardzo blisko mieli na poligon z koszar przy ul Gliwickiej. Teren poza miastem, zalesiony, z łąkami i polanami, lekko pagórkowaty świetnie nadający się na taktykę i ćwiczenia wojskowe. Poligon i magazyny powstały prawdopodobnie w latach gdy zaczęła stacjonować w mieście jednostka 75pp.

Lokalizacja poligonu

Lokalizacja poligonu

Do dziś zachowały się okopy (transzeje poligonowe dla piechurów ), ruiny infrastruktury jak:  magazyny – 5 obiektów, zawalony magazyn amunicyjny i materiałów niebezpiecznych, okolone wysokim walem ziemnym z świetnie zachowaną drogą dojazdową, budynki wartowni (prawdopodobnie) kilka stanowisk ziemnych, (przypuszczalnie) ziemianek stosowanych w tamtych czasach. W stanie idealnym zachowała się strzelnica, pierwotnej długości ok 340m. Początek strzelnicy zaczynał się kolo torów kolejowych linii Rybnik -Mikołów. Dziś jest w tym miejscy strzelnica myśliwska. W połowie odległości pomiędzy strzelnicami znajduje się betonowe stanowisko obserwacyjne (bądź strzeleckie). Strzelnica była przygotowana do strzelań na 300, 150 i 100m. Świetnie zachowany kulochwyt a dokładnie za nim, zawalony magazyn amunicyjny. Nie jest wykluczone iż w czasie wojny użytkowali te obiekty Niemcy, gdyby tak nie było dziwiłbym się bardzo. Później pewnie skorzystali z tego nadchodzący Rosjanie, tym bardziej że właśnie w tych okolicach przebiegała linia frontu w 1945. Nie wiadomo nic na temat stacjonowania większych jednostek na tym terenie po wojnie. Nie mniej jednak, usłyszeć można wśród okolicznych mieszkańców krążące opowieści (informacje) iż w czasie układu warszawskiego jakieś jednostki wojskowe korzystały z tego poligonu. Obecnie gospodarzem strzelnicy jest rybnicki LOK, oraz rybnickie kolo myśliwskie, dlatego też strzelnica jest utrzymana w tak dobrym stanie. Oczyma wyobraźni widać jak z koszar przy ul Gliwickiej, wyrusza ze śpiewem pluton za plutonem w szyku marszowym na ćwiczenia. To 1/75pp z Rybnika. Tymi samymi oczyma widać powracających znużonych żołnierzy, ale mimo wszystko radosnych do koszar, cieplej strawy i wyra (pryczy). Widać zadowolonych dowódców, w śród nich Kotucz, Ogrodowski, Mażewski, Glenc i inni zadowoleni z tego że ich podkomendni kolejny raz sprawdzili się na poligonie. Zwłaszcza że sytuacja polityczna w ostatnim czasie pokazuje że wojna nadciąga nieuchronnie. Sięgając myślami w tamte lata, można sobie wyobrazić jaki ruch i gwar panował w tych okolicach, odgłosy strzałów słychać i dziś gdy są strzelania na obu strzelnicach.
Zapraszam do zwiedzania tych okolic, na spacery, bo coraz mniej pamiątek pozostaje po II RP.

Magazyny i strzelnica

Magazyny i strzelnica

Droga i pozostałości bramy wjazdowej poligonu

Droga i pozostałości bramy wjazdowej poligonu

 

Pozostałości ogrodzenia

Pozostałości ogrodzenia

 

Pozostałości infrastruktury

Pozostałości infrastruktury

 

 

Budynek wartowni (?)

Budynek wartowni (?)

Sty 302007
 
Relacja jednego z żołnierzy  5 niemieckiej dyw. pancernej, spisana przez Antona von Plato:
Tego decydującego poranka, pogoda jest pochmurna i deszczowa. Pierwszego września o 4:45 następuje punktualne przekroczenie granicy przez wszystkie trzy grupy marszowe….
Niemieckie czołgi w okolicy Rybnika

Niemieckie czołgi w okolicy Rybnika

Na skutek trudności na drodze, grupy marszowe, tam gdzie to jest możliwe, rozdrobniły się na mniejsze jednostki boczne. Wkrótce forpoczty natrafiają na ciężkie zniszczenia dróg i blokady, dokonane przez Polaków. Marszruta przez to zostaje znacznie opóźniona. Saperzy i nadciągający mieszkańcy(mniejszość niemiecka)doraźnie pomagają i pokonujemy przeszkody. Dywizjon rozpoznawczy 8 i grupa marszowa A idą nieprzerwanie naprzód. Grupa marszowa B napotyka pod Rybnikiem na bardzo silny opór…Autor A. von Plato

Rybnik 1939. Niemcy pod miastem.

Rybnik 1939. Niemcy pod miastem.

Rejon Rybnika - polscy jeńcy.

Rejon Rybnika – polscy jeńcy.

Rybnik 2 IX 1939 - polscy jeńcy.

Rybnik 2 IX 1939 – polscy jeńcy.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

 

Sty 182007
 
Dom Lukoschka - stąd strzelano do polskich żołnierzy (dywersanci niemieccy)

Dom Lukoschka – stąd strzelano do polskich żołnierzy (dywersanci niemieccy)

Dom rzeźnika Jokla

Dom rzeźnika Jokla

Kamienica na rogu Gliwickiej i Powstańców Śląskich - na pierwszym piętrze ustawiony był polski CKM osłaniający odwrót żołnierzy

Kamienica na rogu Gliwickiej i Powstańców Śląskich – na pierwszym piętrze ustawiony był polski CKM osłaniający odwrót żołnierzy

Most na rzece Nacynie na ulicy Rudzkiej

Most na rzece Nacynie na ulicy Rudzkiej

 Zamieszczone przez o 01:00  Tagged with:
Sty 132007
 
Koszary Rybnickiego I batalionu 75 pułku piechoty im Strzelców Bytomskich – dzisiejszy wyczynowy tor rowerowy.
Siedzibą główną pułku był Chorzów. Pułk ten określano jako elitarny, a służba w nim była powodem dumy każdego żołnierza, sprawiało to to iż kadra oficerska chciała właśnie służyć w tej jednostce. Świadectwem waleczności tego pułku, może być fakt, że w ostatniej wrześniowej bitwie, stoczonej (1939 r.) pod Tomaszowem Lubelskim, oddziały polskie skapitulowały 20 IX, a pułk ten jakby dla zasady i honoru, walczyły o jeden dzień dłużej niż pozostałe jednostki.
Po dokładnych oględzinach rybnickich koszar, odkrywamy kolejne tajemnice tego miejsca. Jak wcześniej pisaliśmy na naszej stronie, ten skrawek ziemi rybnickiej bronił sie do końca. Pierwszego września o godzinie 9:00 rano, kiedy czołgi niemieckie stały już na rogatkach miasta, a część Rybnika została zajęta przez oddziały wroga, wzgórze cmentarne wraz z koszarami było heroicznie bronione przez polskich żołnierzy aż do godziny 12.00. Wiemy z całą pewnością że część terenu jednostki była mocno ufortyfikowana. Pozostałości transzei, okopów i stanowisk, które mimo lat i zmian poczynionych w tym miejscu są bardzo wyraźne. Wielce ciekawy i zastanawiający jest wał który został usypany w środku nad murem od strony ulicy Janiego. Jaką miał pełnić role tego jeszcze nie wiemy (kulołap małej strzelnicy). Z ocalałych trzech obiektów w tej części koszar, bardzo wyraźnie widać że prawdopodobnie wszystkie one były przysypane, albo całkowicie bądź częściowo ziemią. Fundamenty i części ścian obiektów które teraz są dobrze widoczne, zostały pokryte izolacją, czyli od początku przygotowano je pod zasypanie lub obsypanie. Do dnia dzisiejszego tak jak wcześniej pisałem przetrwał obiekt, który pełnił rolę stajni (?) i obiekt (którego przeznaczenia jeszcze nie znamy) powyżej nad stajnią. Kolejny ciekawy budynek to obiekt po lewej stronie naszej stajni. Jego ogrodzenie wskazuje na używanie go jeszcze długo po wojnie. Pewnie pełnił role magazynu na materiały niebezpieczne. W środku znajdują się drewniane szyny transportowe, a sam magazyn jest do połowy zamaskowany w ziemi. Krótko przed wybuchem wojny koszary pewnie zostały jeszcze dodatkowo przygotowane do obrony.Z okopów na terenie jednostki był i jest doskonały widok na miejsca z których spodziewano się natarcia jednostek niemieckich. Trzeba pamiętać że przygotowany do obrony był nie tylko teren za czerwonym murem czyli same koszary. Przedpole koszar, mocno zaminowano, zostały postawione zasieki przeciwpiechotne, a naturalna przeszkoda w postaci rzeki Rudy, po wysadzeniu mostu była doskonałą przeszkodą. To tutaj właśnie przyszło się bronić żołnierzom kompanii ckm kpt Jana Kotucza. To to miejsce jest naszym Rybnickim Westerplatte. W sąsiedztwie, na przedpolu stoi schron, którego strzelnice są skierowane dokładnie na przedpola koszar. Przypomnę tylko ślady walki na murach otaczających wzgórze i szpital. Teren ten, jest tak mocno przekopany nie tylko przez budowniczych parku, boiska i innych obiektów. Nosi ślady w postaci lejów, po ostrzale artyleryjskim który nastąpił na krótko przed uderzeniem wojsk niemieckich. Można spekulować czy leje po pociskach są skutkiem bombardowania tego miejsca we wrześniu 1939 r., czy powstały podczas obrony całego szpitala w 1945 r. przez Niemców przed armią sowiecką. Jedno jest pewne, są to wyraźne ślady walki jaka wydarzyła się w owym czasie na tej ziemi.Beton i gróz porozrzucany miedzy drzewami, głębokie wykopy są dowodem tego jak solidnie był ten teren zagospodarowany przez wojsko. Pocieszający jest fakt, że w doskonałym stanie doczekały naszych czasów budynki mieszkalne dla wojska i kadry, należące do jednostki 1/75pp. Są to zabudowania z czerwonej cegły po prawej stronie i w głębi terenu szpitala, od II bramy wjazdowej, za drewnianą budką ochrony obiektu. Jeżeli ktoś posiada na temat koszar inne informacje to prosimy o kontakt.
Arkadiusz K
Adam W
Gru 272006
 
Okoliczności śmierci kpt. Jana Franciszka Kotucza, dowódcy kompanii strzeleckiej, I / 75pp. Broniącego dzielnie i do końca jednego z odcinków obrony Rybnika (wzgórze cmentarne).Kpt_Jan_Kotucz_2
Relacja świadka Ottona Rocznioka, żołnierza 1/75pp, dotycząca ostatnich dni kpt. Jana Kotucza:
„Od 1934 r łączyły mnie z tym człowiekiem więzy służbowe i koleżeńskie, wspólnie przeżywaliśmy pierwsze godziny wojny. Kiedy w dniu 1 września 1939r z polecenia dowódcy 1/75pp mjr Mażewskiego wyjechałem na pozycje kompanii dowodzonej przez kpt Kotucza w rejon na południe od szosy rudziej, nie mogłem wtedy przypuszczać że jest to moje ostatnie spotkanie z kpt Kotuczem.
 Kpt_Jan_Kotucz_1
Mogła być godz 11:00 kiedy spotkałem go w rowie strzeleckim, zajmowanym przez pluton odwodowy 1 kom. Położenie kompanii było bardzo ciężkie. Znajdowała się ona pod bardzo silnym ostrzałem artyleryjskim, oraz broni maszynowej. W rowach leżeli liczni zabici i ranni. W mieście były już czołgi przeciwnika, które blokowały prawie wszystkie ważniejsze skrzyżowania ulic i ich wyloty w kierunku Orzesza, Żor i Świerklan. Niezależnie od tego, w mieście liczne grupy uzbrojonych mieszkańców Rybnika, pochodzenia niemieckiego ostrzeliwały z okien domów i browaru nasze oddziały. Omówiłem z kpt Kotuczem warunki odejścia kompanii z zajmowanych pozycji, aby zgodnie z uprzednio ustalonymi założeniami przeszła po osi Paruszowiec – Żory – Kobiór, na główną pozycje obronna 75pp w rejonie zach i pld Kobióra. Jak sie później okazało, zadania tego kompania nie mogła wykonać, ponieważ nie była w stanie. Kompania osaczona została przez Niemców na zachód od szosy Żory – Zawiść. Została prawie cala zlikwidowana, zaś kpt Kotucz dostał się do niewoli.”
Inna relacja okoliczności śmierci kpt. Kotucza:
„Zostaliśmy wraz z kpt. Kotuczem przewiezieni do obozu jenieckiego w Orzeszu. Zaprowadzono nas do gospody, gdzie miejscowy volksdeutsch, lżył zarówno jego, nas, jak i całe polskie wojsko. Na co kpt. Kotucz bardzo ostro i stanowczo zaprotestował, przypominając iż jest polskim oficerem. W odpowiedzi został uderzony. Wówczas na oczach przebywających w restauracji Niemców potężnym ciosem powalił lżącego Niemca na podłogę. Swym postępowaniem przypieczętował na siebie wyrok. Nie zamordowano go od razu, lecz dopiero po przewiezieniu nas do obozu w Nieborowicach niedaleko Gliwic.”
Naoczny świadek śmierci, podkomendny kptana Kotucza, Antoni Kurasz relacjonuje:
„W dniu 6 września 1939r o godzinie 5 rano, przyprowadzony został Jan Kotucz przez żołnierzy niemieckich do grobu, który wykopałem w raz z innymi wziętymi do niewoli. Sp Jan Kotucz został zastrzelony w mojej obecności, widzialem jak pluton egzekucyjny zastrzelił Sp kpt. Jana Kotucza.”
Inny świadek relacja:
„Widziałem jak kpt. Kotucza rozebrano do polowy i doprowadzono do grobu który kopałem z kilkoma innymi więźniami, lecz nim padła salwa powiedział po niemiecku: panowie proszę o słowo. Moja żona 1 września urodziła dziecko. Na co niemiecki dowódca, leutnant Szmitch odparł: Co? Ten łobuz jeszcze gada? OGNIA!
Przed oddaniem salwy kpt. zdążył jeszcze krzyknąć: Niech żyje Polska! Tak umiera polski oficer!
Po egzekucji Szmitch oddal 2 strzały w kierunku ciała Jana Kotucza.”
Tak wiec, myślę że to wyjaśnia okoliczności oraz datę śmierci kpt Jana Kotucza.
Arkadiusz K
Pomnik w miejscu śmierci kpt. Jana Kotucza

Pomnik w miejscu śmierci kpt. Jana Kotucza

Pomnik w miejscu śmierci kpt. Jana Kotucza

Pomnik w miejscu śmierci kpt. Jana Kotucza