Agnieszka Kozak

Paź 202013
 

Kolejna wycieczka „w góry” 🙂

Tym razem na hałdę KWK Jankowice – czynną.

Podejścia miałam dwa – raz chciałam iść na łatwiznę i podjechać autem (dookoła idzie asfaltowa droga, lekko pozagradzana), drugim razem podeszłam na butach, nikogo się już nie pytając czy można.

Widoki z góry są naprawdę super 🙂

W kierunku Niedobczyc, Radlina i Rydułtów.

Kopalnia Chwałowice, chyba

Kopalnia Jankowice, w tle  – Borynia (?) i kolejna hałda

Jeszcze raz kopalnia Jankowice

Osadnik na pierwszym planie, a dalej  kościół w Boguszowicach i osiedle, na którym mieszkam

Kosmiczny widoczek 🙂

Dość sielski widoczek – od strony Chwałowic

Osadnik mułowy

To mnie totalnie zaskoczyło. Jakby dwa światy – z jednej strony przemysł wydziera przestrzeń, człowiek i ciężki sprzęt, który sypie, równa z ziemią, wgryza się w nią. A z drugiej strony – małe nasionko, przyniesione z wiatrem, które na bogatym w węgiel podłożu osiadło, wykiełkowało i wydało nowe życie. To życie jednak zwycięża nawet z ciężkim sprzętem. Bardzo lubię w to wierzyć 🙂 Pochylając się na dyńką – spłoszyłam zająca, dla którego najwyraźniej hałda stanowi bardzo atrakcyjny apartament i stołówkę 🙂

Kolejny mroczny widok.

Paź 142013
 

Kolejna odsłona tego, z czym Śląsk się najbardziej kojarzy – hałdy.

Luby mnie pytał „po co”? 😉

A właściwie dlaczego nie? Po co wchodzić na Stożek, albo na Pilsko? Skoro można wprawiać w ruch mięśnie, by wejść na te wzniesienia – to można i na hałdę.

Dla niego, tu urodzonego rzeczywiście nie ma się nad czym rozwodzić – jest hałda i tyle. Można iść z psem, stanowi element krajobrazu, ale żeby specjalnie przyjechać kilkaset kilometrów, żeby ją zobaczyć, to mu się wydawało dziwne.

Wejście na hałdę byłej kopalni Rymer zaczęłyśmy od ulicy Paderewskiego, przy okazji oglądając familoki, które się tam znajdują (o familokach będzie osobny wpis).

Tam, za garażami znajduje się ścieżka, która dookoła opasuje hałdę, prowadząc na szczyt.

Takie widoki kojarzą mi się z nadmorskim krajobrazem…

Im wyżej, tym ładniejszy widok na okolicę się odsłaniał.

Oglądałyśmy kopalnie Marcel, która spalając metan żywym ogniem, dostarczyła kolejnych wrażeń wizualnych.

O wiele ładniejsze widoki znajdowały się po drugiej stronie, ale w tym momencie stało się, to co się miało stać ;))) czyli padły mi baterie w aparacie i dalsza cześć zdjęć robiona jest komórką.

Familoki w Niedobczycach.

Tutaj należałoby spojrzeć gdzieś w lewy róg zdjęcia, tak mniej więcej w połowie. Widać stożek, a który moja koleżanka zawołała ” Jeju, a co to, wygląda, jak Fudżijama”.

Mnie się z Fudżijamą  hałda Szarlota (bo o niej mowa)  nie skojarzyła, miałam raczej skojarzenia z Marsem – ze względu na czerwony jej kolor.

Z hałdy ” na Rymerze” zeszłyśmy inną drogą – wprost na budynki byłej kopalni Rymer.

Kilka słów o samej Szarlocie. Jest jednym z najwyższych sztucznych wzniesień w Europie – od podstawy mierzy ok 134 m, a szczyt znajduje się na wysokości 407 metrów nad poziomem morza i zajmuje powierzchnię 37 hektarów. Znajduje się w miejscowości Rydułtowy, przy kopalni o tej samej nazwie.

Powstał pomysł, by uczynić ją wizytówką regionu, ze względu na to, że jest dominującym elementem krajobrazu.

My podjechałyśmy do niej od ulicy Leona. Jest tam asfaltowa droga, którą można podjechać, do miejsca od którego można się wspiąć wyżej dróżką, opasającą hałdę dookoła. Na to brakło nam czasu.

Następnie pojechałyśmy, skręcając trzy razy w lewo 😉 obejrzeć hałdę z innego punktu – takiego, w którym wydaj cały, monumentalny i pięknie symetryczny stożek Szarloty.