Szymon Strzeja

Lut 012015
 

I już po kolejnym spacerze. Grupę niemal 80 osób na ponad 4 godzinny spacer poprowadziła nasza Małgorzata Płoszaj wraz ze wspomagającym ją Piotrem Polakiem. Na szlaku odwiedziliśmy miejsca tragicznych wydarzeń stycznia 1945 r. Usłyszeliśmy o dramatach, cierpieniu ludzkim i przykładach heroizmu. Jeśli nie było Cię z nami – bądź następnym razem…

Sty 262015
 

Zapraszamy na kontynuację spacerów z cyklu: „Przewodnik czeka…”

Tematem przewodnim kolejnego, trzynastego już spaceru w ramach akcji „Przewodnik czeka…w Rybniku”, będzie 70. rocznica likwidacji KL Auschwitz i tragicznego „Marszu Śmierci”, którego trasa wiodła przez Ziemię Rybnicką.


Zbiórka: niedziela (1.02.2015), Pl.Wolności, godz. 10.30

Przejazd autobusem do Rzędówki

Czerwionka-Leszczyny.JPG
Przejście do krzyża przy rampie (na 70%)

Rzędówka grób masowy (5).JPG

Przejazd do Kamienia (parking przy MOSIRze), przejście do pomnika,
P1490179.JPG
Przejście do miejsca masakry w lesie (za przysiółkiem Młyny)

24.01.2015 (29).JPG

Powrót z lasu i przejazd busem do Książenic na cmentarz

11.11.2013 (12).JPG

Przejazd do Rybnika na stadion (pomnik) i przejście do mogiły na cmentarzu psychiatrycznym.

P1490152.JPG

Trzeba się ciepło i wygodnie ubrać (no i zabrać ze sobą jakąś herbatę).

ZAPRASZAMY!

 

Akcja „Przewodnik czeka…w Rybniku”, organizowana jest przez grupę pasjonatów z rybnickiego PTTK, Wydziału Promocji i Informacji Urzędu Miasta Rybnika i serwisu Zapomniany Rybnik Pl.

Lis 102014
 

Rybnicka Kuźnia leży na północny-zachód od centrum Rybnika między Orzepowicami a Wielopolem. Historią swoją sięga ona XVI w., kiedy w miejscu nad stawem kuźniczym i rzeką Rudą znajdował się ośrodek hutnictwa żelaza. Mieszkańcy Rybnickiej Kuźni od początku należeli do parafii Matki Bożej Bolesnej w Rybniku (najstarsza parafia w Rybniku). Na wstępie zapoznajmy się z krótką historią tej parafii i jej mieszkańców.

Pierwsze ślady pobytu człowieka na Ziemi Rybnickiej sięgają epoki kamiennej. O okolicach Rybnika, zamieszkiwanych przez plemię Gołężyców Wspomina w IX w. tzw. Geograf Bawarski. Dogodne warunki terenowe i wodne sprzyjające rybołówstwu powodowały tworzenie się skupisk osadniczych. Jedno z nich położone na skrzyżowaniu szlaków handlowych, stwarzających mu korzystne warunki rozwoju, wzięło prawdopodobnie swą aktualną nazwę od słowa “rybnik” oznaczającego staw z rybami.

W II połowie XII wieku Rybnik był na tyle znaczną iż posiadał wzmiankowaną źródłowo świątynię. Najstarszy dyplom dotyczący tej osady zachował się do dnia dzisiejszego w Wojewódzkim Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Wystawił go w maju 1223 roku biskup wrocławski Wawrzyniec na prośbę księcia opolskiego Kazimierza. Mówi się w nim o uposażeniu zakonnic – norbertanek przy kościele Zbawiciela w Rybniku. Opactwo rybnickie było drugim po cysterkach trzebnickich żeńskim klasztorem na terenie Śląska. Z dokumentu tego wystawionego w 1223 r. dowiadujemy się też, że w Rybniku, jeszcze przed sprowadzeniem norbertanek, istniał kościół pod wezwaniem Panny Marii, który został poświęcony przez biskupa Żyrosława.

Jest to pierwszy, wzmiankowany w źródłach kościół parafialny na Górnym Śląsku. Żyrosław był biskupem wrocławskim od 1170-1198 roku. Konsekracji mógł więc dokonać najpóźniej w 1198 r.

Z innych dokumentów można przedstawić dokument papieża Grzegorza IX z kwietnia 1227 r. mówiący o wzięciu w opiekę klasztoru rybnickiego. W 1228 r. klasztor przeniesiono do Czarnowąsów koło Opola. W XIII wieku Rybnik zyskał status miasta. Rybnik leżał e tej części Śląska, która od początku XIII w. pozostawała pod panowaniem jednej linii Piastów, nazwanej od XV w. górnośląską. W 1345 roku w czasie wojny Kazimierza Wielkiego z Janem Luksemburskim miasto zostało spalone. Również dotkliwe straty miasto poniosło w 1428 r., kiedy przeszły przez nie wojska husyckie oraz w 1460 r. kiedy zostało spalone przez rycerzy rabusiów. Od 1473 r. Rybnik przez prawie 200 lat przechodził jako zastaw w różne ręce. W XV w. również na miejscu dawnego drewnianego kościoła parafialnego wzniesiono nową, okazałą świątynię z kamienia i cegły. W XVII w. Rybnik liczył około 650 mieszkańców, zajmujących się przeważnie rzemiosłem i rolnictwem. W 1607 r. za zgodą cesarza Rudolfa II staje się miastem prywatnym. W protokole wizytacyjnym z 1652 roku wspomina, że Rybnik oprócz parafialnego ma jeszcze jeden kościół. Kościół ten pod wezwaniem Jana Chrzciciela, aż do 1796 r. stał w miejscu gdzie dziś stoi figura św. Jana Nepomucena, czyli przed kościołem Matki Bożej Bolesnej. W 1628 r. miasto zostało na prawie sto lat sprzedane rodzinie Węgierskich. W wyniku wojen między Prusami i Austrią, w połowie XVIII w. Rybnik znalazł się na terenie Prus. Czasy pruskie są okresem rozwoju Rybnika jako miasta. W 1788 r. Rybnik wraz z okolicami przechodzi na własność Fryderyka Wilhelma II, króla Prus i został miastem bezpośrednio zależnym od króla.

Również w kościele parafialnym następują zmiany. Za czasów księdza proboszcza Franciszka Tomasznego (1735-1749) zmieniono wezwanie kościoła parafialnego w Rybniku.  Przemianowano go z kościoła Matki Bożej Wniebowziętej na kościół Matki Bożej Bolesnej.

W 1796 r. z inicjatywy proboszcza Feliksa Reisnera podjęto postanowienie o budowie nowego kościoła. W roku 1797 zburzono nawę starego kościoła, pozostawiając nietknięte prezbiterium. W związku z, budową nowej świątyni rozebrano także drewniany kościół Jana Chrzciciela. Na budowę nowego kościoła – który istnieje do dziś, pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej – król pruski jako nowy patron przeznaczył 3 tys. talarów, a Antoni Węgierski dołożył 2 tys. talarów. Roboty nadzorował pan Franciszek Ilgner. Prace murarskie wykonywał Karol Tietze z Raciborza, a ciesielskie Jakub Włodarz z Żor. Cegieł dostarczał Andrzej Wiola, mistrz ceglarski z Rybnika.

Mimo wielorakich trudności w 1799 r. mury kościoła już stały, a w październiku 1801 r. odbyło się jego poświęcenie.

Na początku XX w. do parafii Matki Bożej Bolesnej należało 25 wiosek przyległych do Rybnika, w tym Rybnicka Kuźnia. Liczba wszystkich parafian wynosiła ok. 25 tys. Dlatego ks. proboszcz F. Brudniok czynił starania, by móc przystąpić do budowy kilku kaplic w większych wioskach należących do parafii. Marzeniem proboszcza było utworzenie wokół kaplic samodzielnych stacji duszpasterskich. Realizacja tych planów była jednakże niemożliwa, gdyż niemieckie koła rządowe obawiały się osłabienia germanizacji i zbyt dużych wpływów polsko-katolickich wśród ludności. Marzenia ks. Brudnioka zrealizowały się dopiero po I wojnie światowej i powstaniach śląskich. 4 lipca 1922 r. wojsko polskie wkroczyło do Rybnika. W tym uroczystym dniu ks. Franciszek Brudniok odprawił Mszę św. na rynku miasta. Również w Rybnickiej Kuźni zapanowała wielka radość. Jako dowód wdzięczności Bogu za otrzymane od Niego łaski mieszkańcy postanowili wybudować kaplicę pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Rolnik, Karol Pilawa ofiarował grunt pod budowę, zaś cała miejscowa ludność, ok. 40 rodzin, przyszła ochotnie z pomocą. Przy budowie kaplicy szczególnie zasłużyli się murarze Szweda i Franciszek Bednarek oraz cieśle Karol Gładysz i Józef Byczek. Posadzkę ufundowała rodzina Ignacego Míotyki, dzwony sprowadzone z Chwałęcic, pierwszy ołtarz otrzymano z Radlina. Pani Ludwina Szweda ofiarowała do wnętrza kaplicy dwa obrazy: Serca Jezusa i Serca Maryji. Kaplicę poświęcono 15 sierpnia 1922 r. w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny. O tego czasu odprawiano w niej nabożeństwa różańcowe i majowe, zaś w odpust uroczyste nieszpory z udziałem duchownych. W 1938 r. nowy obraz do kaplicy wykonał pan Karwot. W 1936 r. podłączono do kaplicy elektryczność. Od momentu poświęcenia kaplicy aż do 1945 I’. opiekowała się kaplicą pani Ludwina Szweda utrzymując czystość i porządek oraz dzwoniąc na Anioł Pański. Opieka nad kaplica stała się wkrótce tradycją rodzinną, gdyż zmarłą Ludwinę zastąpiła w obowiązkach jej synowa – Klara Szweda.

W czasie działań wojennych w latach 1939-1945 kaplica została częściowo zniszczona – dach oraz wieża. Po wojnie została odbudowana, a w 1950 r. ufundowano do niej nowy obraz. W 1964 r. pani Aniela Wróbel ufundowała nowy dzwon, a pan Robert Michalski krzyż przy kaplicy. W 1972 r. w “złoty jubileusz” kaplica w Rybnickiej Kuźni była wizytowana przez ks. biskupa Herberta Bednorza.

Od 1968 r. rozpoczęto w okolicy budowę elektrowni i powstaje duże osiedle mieszkaniowe. Powstała potrzeba opieki duszpasterskiej nad tak dużym skupiskiem ludzi. Od 1974 r. w kapicy pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny w Rybnickiej Kuźni zaczął sprawować funkcje duszpasterskie ks. Franciszek Kubin, wikariusz macierzystej parafii Matki Bożej Bolesnej w Rybniku. 24 czerwca 1975 r. zostaje on mianowany rektorem tej kaplicy z poleceniem zorganizowania samodzielnego duszpasterstwa w Rybnickiej Kuźni będącej nadal częścią parafii Matki Bożej Bolesnej w Rybniku. W 1976 r. koło kaplicy postawiono namiot foliowy, pod którego teren dał pan Palarz. W 1977 r. obok kaplicy zostaje oddana do użytku nowa szkoła. Ustanowienie parafii w Rybnickiej Kuźni nastąpiło 22 marca 1981 r. Również pod koniec 1980 r. rozpoczęto przy ulicy Kuźnickiej budowę nowego kościoła. W 1982 r. zostaje oddany do użytku dom katechetyczny, w zaczyna się odprawiać Msze św. D 1990 r. kościół zostaje pokryty dachem. W 1992 r. kościół był gotowy w stanie surowym. Na wieży umieszczono krzyż i zawieszono dzwon „Maksymilian”. Pierwszą Mszę św. w „górnym kościele” odprawiono 24 grudnia 1993 r.

Projekt kościoła w Rybnickiej Kuźni.

Projekt kościoła w Rybnickiej Kuźni.

W 1994 r. wykończono prezbiterium, a w 1995 – wykonano witraże i rzeźby w prezbiterium. Projektantem kościoła jest inż. Tadeusz Maternowski, konstruktorem inż. Włodzimierz Komorowski.

Obecnie parafia liczy ok. 4 tys. wiernych, a proboszczem jest ks. Eugeniusz Fajkis. Z Rybnickiej Kuźni pochodzi znany śląski duszpasterz ks. prałat Konrad Szweda (1912-1988).

Do ważniejszych wydarzeń w parafii należy zaliczyć Mszę św., która odbyła się dnia 10 listopada 1981 r. na bramie pobliskiej elektrowni, w czasie której obrano patronem energetyków o. Maksymiliana Kolbe.

Bieniek Henryk

BIBLIOGRAFIA

1. Ks. Józef Kiedos, Ks. Antoni Brzytwa „Świadectwo śląskiego kapłana – życie Księdza Konrada Szwedy” Bytom 1995 r.

2. Praca zbiorowa „Schematyzm Archidiecezji Katowickiej” Katowice 1993 r.

3. Praca zbiorowa pod redakcją Jana Walczaka „Rybnik – zarys dziejów miasta od czasów najdawniejszych do 1980 r.” Katowice 1986 r.

Cze 152014
 

Próba ujawnienia dziejów wsi Górki Śląskie na podstawie badań archeologicznych. Wiejska siedziba rycerza.

W miejscu zwanym przez mieszkańców Górek Śląskich Kopcem stała niegdyś drewniana wieża. Pełniła nie tylko funkcję mieszkalną, ale również obronną. Broniła dostępu do siedziby miejscowego rycerza zewnętrznym napastnikom. Niemieckie badania archeologiczne prowadzone przed II wojną światową pod wodzą dr Raschke z Raciborza pozwalają nam stwierdzić istnienie takiej drewnianej wieży mieszkalnej w Górkach. Według nich budowla ta pochodziła z XIII – XVI wieku. Niestety ani przedwojenne badania dr Raschkego, ani powojenne prof. Bagniewskiego nie były w stanie zawęzić czasokresu istnienia tej wieży. Podejmiemy się jednak próby znalezienia odpowiedzi na następujące pytania: Jak mogła wyglądać średniowieczna wieża w Górkach? Kiedy i w jakich okolicznościach została zniszczona? Kto mógł być jej potencjalnym lokatorem? Informacje na temat wiejskich gródków zbierane przez wojewódzkiego konserwatora zabytków Jacka Pietrzaka ze wszystkich badań dotyczących podobnych wież pomogły nam przybliżyć wygląd tej wieży. Również literatura fachowa pozwoliła nam porównać badania na ten temat a pochodzące z terenu Górnego Śląska, np. w Sławkowie, Żernicy, Bieruniu Starym. Podobne budowle drewniane będące wiejskimi siedzibami rycerskimi znane są również w Gołkowicach i Gorzyczkach koło Wodzisławia Śl. oraz w samym Wodzisławiu Śl.1

Nie bylibyśmy w stanie opisać tej siedziby, gdyby nie zachowane zapisy w języku niemieckim z badań międzywojennych. Pomocną dłoń podał nam Krzysztof Slabon z Gliwic, który przełożył dla nas wyniki tych badań na język polski2.

Po raz pierwszy pozostałości po grodzisku w Górkach (wówczas Gurek) wzbudziły zainteresowanie archeologów w 1924 roku. W latach 1913 – 27 właściciel gruntu, na którym znajdował się obiekt Pan Sylwester Kałuża zdejmował ze wzgórza (kopca) kolejne partie ziemi ze względu na bagniste łąki przy Suminie. Wtedy to ujawniły się liczne znaleziska, które dostały się w przeróżne ręce. Znaleziono wówczas żelazną rękawicę, żelazny zamek do drzwi oraz liczne skorupy naczyń glinianych. Wielu mieszkańców Górek weszło w posiadanie przedmiotów z tej budowli. Do nich należeli również miejscowi nauczyciele: Reichel, Hillmann i Chudzicki. Badania były prowadzone pod kierownictwem dr Georga Raschke. Pierwszą lustrację terenu archeolog przeprowadził w lipcu 1929 roku. Natomiast pierwszych wykopów dokonano w kwietniu 1930 roku. Większość eksponatów odnalezionych w czasie prac, czy podarowanych przez miejscową ludność, została przekazana bądź do Muzeum w Raciborzu bądź do Muzeum w Głubczycach. Eksponaty z grodziska głównie z ceramiką średniowieczną początkowo zbierał nauczyciel Reichel a po jego odejściu kolejny nauczyciel Hillmann3.

Drewnianych budowli o podobnym kształcie i przeznaczeniu według wojewódzkiego konserwatora zabytków na całym Śląsku jest około 400. Natomiast w samym województwie śląskim ujawniono pozostałości około 30 – stu z nich. Najwięcej doliczono się na ziemi raciborskiej i w okolicy Gliwic (Żernica, Kozłów) oraz Tarnowskich Gór. Co zdecydowało, że jedna z takich wież została wzniesiona także w Górkach. Nie w każdej wsi przecież obronnego gródka miejscowego rycerza, bądź możnowładcy się doszukamy.

Niestety nie dysponujemy materiałami końcowymi z badań prowadzonych przez archeologów. Pisemne materiały źródłowe są raczej skąpe i z tego powodu nie doczekaliśmy się wniosków końcowych ani analizy porównawczej naszej wieży w Górkach. My posłużymy się materiałem z obu (niemieckich i polskich) badań oraz dosyć liczną literaturą polską, szczególnie z ostatnich lat do wyciągnięcia wniosków na temat wieży mieszkalno – obronnej w Górkach.

Z całą pewnością grodzisko w Górkach było w średniowieczu siedzibą rycerza. Dowodów na potwierdzenie tej tezy znajdziemy w akcesoriach rycerza, ujawnionych w czasie badań tj. kolczugi rycerskiej czy chociażby żelaznej rękawicy tegoż rycerza4.

Wieża obronna w średniowieczu (Oberschlesisches Zeitung)

Wieża obronna w średniowieczu (Oberschlesisches Zeitung)

Podobnie jak większość tego typu budowli, drewniana wieża w Górkach została wybudowana w konstrukcji zrębowej5. W czasie badań ujawniono liczne pozostałości po drewnianych balach. Zdarzało się zauważyć odbicia bierwion w polepie, tj. glinie służącej jako warstwa tynku, chroniącej drewno przed pożarem. W Górkach grubość polepy dochodziła do 6 cm6. Do wiązania drewnianych bali używano niejednokrotnie żelaznych gwoździ o długości dochodzącej do 20 cm7. Cała konstrukcja wieży została osadzona na głazie (głazach) narzutowym, dla zapewnienia jej stabilności. Rycerska siedziba w Górkach znajdowała się na wzniesieniu (kopcu) otoczonym z trzech stron (północnej, wschodniej i zachodniej) fosą o grubości średnio 5 – 8 metrów. Od strony południowej rolę fosy pełniła rzeka Sumina, jako naturalna zapora dla ewentualnego przeciwnika8. Miała więc charakter typowo obronny. Średnica wzniesienia (kopca), na którym znajdowała się budowla wynosiła 48 m u podstaw (tzn. na wysokości wody z fosy). Kopiec wznosił się 2 – 3 m. powyżej poziomu wody. Rycerska wieża, potocznie zwana w niektórych regionach kraju „słupem” stała na majdanie „kopca” (około 38 m średnicy)9. Wieża mogła przybierać kształt prostokąta lub kwadratu o wymiarach 6 na 6 lub 6 na 8 m. Wznosiła się na wysokość przekraczającej nieraz 15 m10. Oczywiście nie mamy pewności, że taką wysokość osiągnęła w Górkach. Nie mniej jednak wyższa wieża dawała przewagę nad wrogiem. Na samym jej szczycie znajdował się punkt obserwacyjny dla celów obronnych. Czym wyżej usytuowany obserwator, tym łatwiej i szybciej można było zauważyć zbliżające się niebezpieczeństwo. Tak zbudowany „słup”, o charakterze obronnym , odgrodzony fosą dawał przewagę nad przeciwnikiem.

Taka budowla drewniana posiadała zazwyczaj 3 kondygnacje. Parter stanowił część gospodarczą (składy, spiżarnie, warsztaty). Na piętrze mieściła się izba mieszkalna możnowładcy. Na samym szczycie – punkt obserwacyjny i miejsce dowodzenia obroną. W wyniku badań przedwojennych badań dr Raschkego ujawniono ciekawe kafle pochodzące z pieca. Zachowane motywy na kaflach z wizerunkiem orła – symbolu dynastii czeskich Przemyślidów, panujących w późnym średniowieczu oraz lwa, sugerują zależność rycerza z Górek od władzy czeskich królów i jego czeskiej orientacji politycznej11. Niestety eksponaty te złożone były w Muzeum w Raciborzu (Urząd ds. Historii) o czym poinformował nas dr Raschke w piśmie z dnia 5 marca 1942 roku. W czasie wojny eksponaty te zaginęły. Płytka kaflowa z wizerunkiem lwa datowana został przez dr Raschke na połowę XIII wieku. Natomiast kafle z czeskim orłem na około 1300 rok. O ile trudno dyskutować nam z opinią biegłego archeologa, który miał przed oczami te eksponaty, o tyle trudno nam pojąć te czeskie wpływy w siedzibie rycerza góreckiego jeszcze w XIII wieku. Ostatni książę raciborski Leszko z dynastii Piastów tuż przed swoją śmiercią złożył hołd królowi Czech w 1326 roku. Od tego czasu nie powinny dziwić żadne symbole zwierzchniej władzy Czech na naszym terenie. Problem jednak w tym, że kafel z lwem datowany jest na połowę XIII wieku, kiedy księstwo raciborskie jeszcze nie było zależne od Czech.

Kim byli rycerze zamieszkujący wiejską siedzibę mieszkalno – obronną w Górkach Śląskich? Byli oni zamiłowani w sztuce, bowiem na terenie budowli znaleziono nie tylko kafle z wizerunkami lwa, orła, ale również jednorożca (połowa XVI w.) oraz św. Marcina (koniec XIV wieku)12. Poza kaflami z ozdobnymi wizerunkami znaleziono dużą ilość kafli bez jakichkolwiek ozdób. Te zbiory kafli miało doprowadzić do rekonstrukcji pieca z tej budowli13. Niestety działania wojenne zniweczyły te zamiary. Wiejska wieża mieszkalna w Górkach posiadała zatem piec kaflowy, który ogrzewał siedzibę rycerza. A motywy użyte na kaflach glazurowanych dowodzą, że była to siedziba kogoś zamożniejszego i znaczniejszego w okolicy.

Ponadto dotychczas nie ujawniono innych wież tego typu w okolicach Raciborza i Rybnika. Należy więc przypuszczać, że wieża w Górkach na trasie gościńca z Raciborza do Rud Raciborskich była najważniejszym punktem obrony przed ewentualnym najeźdźcą. W zgodnej opinii archeologów, znawców tematu, większość wież drewnianych istniała w przedziale XIII – XV wieku. Później rozpoczęto budowę skromnych dworków szlacheckich14 i pierwszych kamiennych budowli fortyfikacyjnych. I tak w sąsiednich Raszczycach, dawnej siedzibie rycerzy z rodu Raszczyców, wybudowano drewniany dworek pełniący również funkcje obronne, otoczony ze wszystkich stron fosą. Teren ten przez miejscowych zwany był Bernardkowcem. Budowla ta musiała powstać później w stosunku do wspomnianej wieży w Górkach. Dokument z 1606 roku dostarcza nam opisu tego grodu w Raszczycach, który co prawda jeszcze w 1642 roku był drewniany, ale posiadał za to masywne piwnice, spichlerz oraz murowaną wieżę15. Z Raciborza, przez Raszczyce, Bogunice i Górki do Rud Raciborskich prowadził średniowieczny gościniec. Tenże gościniec [strata publica] przechodził nieopodal naszej wieży obronnej w Górkach. O tym trakcie informuje pierwsza wzmianka o sąsiedniej wsi Bogunice z 1316 roku16. Tegoż gościńca mógł pilnować nasz rycerz z wiejskiej siedziby obronnej w Górkach. Niestety owiana tajemnicą jest upadek tej wieży mieszkalno – obronnej. Z przedwojennych badań archeologicznych dowiadujemy się, że z całą pewnością wieża ta runęła w kierunku wschodnim. Na szczycie wieży znajdował się dach pokryty gotycką dachówką typu „mnich” lub „zakonnica”17. I te resztki dachówek znaleziono po prawej stronie kopca. Kres świetności siedzibie rycerskiej w Górkach musiał położyć najazd nieprzyjaciela. Najeźdźca niewiadomego pochodzenia wystrzelił strzałę z zapalonym grotem, która dosięgła wieżę i dokonała zniszczenia. Wieża się zwaliła na jeden bok. Wskazują na to spalone resztki bali drewnianych i odpowiednie zabarwienie ziemi na grodzisku18. Ponadto odnaleziono również średniowieczne ostrze strzały (bełt z lekko zagiętym ostrzem)19.

Przyczyną upadku siedziby miejscowego rycerza jest z całą pewnością najazd wroga z zewnątrz. Nie jesteśmy jedynie pewni, kiedy i w jakich okolicznościach nastąpił kres wieży obronnej w Górkach.

Na podstawie szczątkowych zapisów historycznych spróbujemy odtworzyć koleje losów wieży drewnianej w Górkach. Pierwszym znanym nam z imienia rycerzem, który mógł zamieszkiwać wieżę w Górkach był Szymko Bees, który otrzymał w lenno od samego księcia raciborskiego wsie: Górki i Adamowice. Swoje ziemie na terenie tych dwóch wsi oddał książe wspomnianemu rycerzowi w 1426 roku. Obie wsie wówczas były położone nad rzeką Suminą. Obecny przysiółek Nędzy – Piła stanowił wtedy część Adamowic pomimo oddalenia od samej wsi kilku kilometrów. Być może te przeprawy (w Adamowicach i Górkach) stanowiły strategiczny punkt dla biegnących tędy szlaków bądź z Raciborza do Rud, bądź wzdłuż samej rzeki Suminy. Należy pamiętać, że nie istniała jeszcze wtedy wieś Nędza. Następną wsią wzdłuż Suminy było już Turze nad Odrą, gdzie rzeka Sumina wpadała do Odry. Na początku XIV wieku, na okoliczne księstwa śląskie najechali husyci z czeskiego ruchu religijnego, przeciwnego dotychczasowej hierarchii kościelnej. Mieczem i ogniem zwalczali wszystko co katolickie. Często dla zysku napadali na samotne i bezbronne śląskie osady. Pan na Rybniku książę Mikołaj rozgromił oddziały husyckie w 1433 roku. Niestety husyci musieli także przybyć do małej osady Górki i zrównali ją z ziemią mniej więcej w latach 30- tych XIV wieku. Pod koniec XV wieku w osadach wzdłuż rzeki Suminy panował ród rycerski Szeliga, a księstwem opolskim i raciborskim zawładnął król Węgier Maciej Korwin, którego główną siedzibą była Buda na Węgrzech. Nakazał dbać o bezpieczeństwo na ważnych szlakach handlowych z Wrocławia do Raciborza, a dalej przez Morawy na Węgry. Być może tędy biegł szlak handlowy z Rud do Raciborza, a dalej na Morawy. Jednakże pod koniec XV wieku rycerz Szeliha wmieszany w konflikt z zakonem dominikanek z Raciborza mógł dowolnie zawładnąć ziemię po prawej stronie od jego stawu, czyli na terenie dzisiejszej wsi Górki Śl. Wynika z tego, że średniowieczna osada Gurek została zniszczona i opuszczona przez miejscowych chłopów, bowiem książę raciborski dozwolił Wańkowi Szeliha zająć tamże ziemię i najprawdopodobniej sugerowałaby to zniszczenie także obronnej wieży w Górkach. Niestety nasz tok rozumowania komplikują znaleziska z grodziska w Górkach w postaci kilku kafli datowanych na XVI wieku (kafli glazurowanych z wizerunkiem jednorożca). Czy to nadinterpretacja dr Raschkego, czy nasze błędne rozumowanie datujące zniszczenie wieży na koniec XV wieku, a nie jak by tego chcieli archeolodzy przedwojenni na XVI wiek. Niestety trudno dociec.

Obecnie miejsce zwane potocznie Kopcem znajduje się na południe od głównej drogi Sumina PKP – Szymocice, na południe od kapliczki św. Nepomucena. Grodzisko otoczone jest z trzech stron pozostałością fosy, na pozostałym odcinku rolę jej spełnia dolina rzeki Suminy. Sam Kopiec to nasyp w kształcie elipsy o długości 19 m i szerokości 10 m, stanowiącej część byłego majdanu. Niewielu mieszkańców Górek Śląskich domyśla się bogatej historii tego miejsca. Bowiem starsi mieszkańcy już nie przekazują w długie wieczory ustnej tradycji na temat obronnej wieży. Ich rolę przejęły komputery, Internet czy filmy DVD. A tam młode pokolenie nie doszuka się niczego o wiejskiej siedzibie miejscowego rycerza.

 

Henryk Postawka


1 Furmanek. M Kulpa S. Zamek Wodzisławski i jego właściciele s.19

2 Maszynopis z badań archeologicznych z lat 1926 – 1943 prowadzonych przez dr Raschke ze zbiorów Muzeum w Raciborzu. Przekładu z języka niemieckiego dokonał Krzysztof Slabon z Gliwc. Materiały zostały podzielone na 23 dokumenty.

3 Muzeum w Głubczycach. Nr kat. 215/1925, Nr 244/1926 oraz Nr 300/1925

4 Altschlesische Blatter 1932 nr 2 s. 39 i 42

5 Tamże dokument nr 5 s.1

6 Tamże Dokument nr 5 s. 2 oraz Dokument 6a

7 Tamże Dokument nr 13 s. 3

8 Literatura badań archeologicznych z 1967 r. Z. Bagniewskiego

9 Tamże

10 Dziennik zachodni nr 140 z dn. 16 czerwca 2000 r. Wieże pełne władzy Aldona Minorczyk – Cichy s. 26

11 Badania archeologiczne z lata 1926 – 43 Dokument 5 s. 2 Dokument nr 23

12 Tamże Dokument nr 23 Pismo dr Raschke z dnia 5.03.1942r.

13 Tamże Dokument nr 13 s. 5

14 Śląskie Prace Prahistoryczne nr 3 z 1994 r. Pietrzak J. Rozmus D Średniowieczny gródek rycerski w Krzykawce s. 122 – 136 oraz Dziennik zachodni nr 140 z dn. 16 czerwca 2000 r. Wieże pełne władzy Aldona Minorczyk – Cichy s. 26

15 Musioł L Raszczyce Monografia historyczna z dodaniem zarysu dziejów Adamowic s. 22

16 Codex Diplomaticus Silesiae t. II s. 127

17 Badania archeologiczne z lata 1926 – 43 Dokument 13 s. 1

18 Tamże.

19 Altschlesisches Blatter z 1932 nr 2 s. 39, 40

Cze 082014
 

Cystersi na terytorium Europy Środkowowschodniej pojawili się dosyć późno w stosunku do krajów Europy Zachodniej. Profesor Andrzej Marej Wyrwa specjalizujący się w historii zakonu cysterskiego w swojej publikacji wspomina, że rozpoczęcie procesu sprowadzania zakonników na terytorium Polski, można datować, na podstawie dokumentów fundacyjnych, dopiero na lata czterdzieste XII wieku. W tych czasach w Europie istniały już około 174 opactwa. Pierwszy klasztor na ziemiach polskich powstał w Jędrzejowie (około 1140 r.), natomiast drugi w Łeknie (około 1142 r.). Proces zakładania klasztoru trwał mniej więcej od 8 do 10 lat1.

Wyżej wspomniany autor na podstawie badań przeprowadzonych przez Józefę Zawadzką przedstawił teoretyczny schemat procesu powstawania fundacji. Pierwszym krokiem do wykonania tego przedsięwzięcia było wystosowanie przez fundatora prośby o pozwolenie na dokonanie procederu. Kolejnym etapem była wizytacja wyższych urzędników duchownych w celu sprawdzenia wybranego miejsca i panujących tam warunków. Po upływie roku Kapituła Generalna musiała rozpatrzyć sprawozdanie złożone przez wizytatorów i podjąć jednoznaczną opinię. Jeśli zgromadzenie zakonne wyraziło zgodę na utworzenie fundacji, to zaraz po przybyciu konwentu rozpoczynano budowę kościoła i klasztoru. Ostatnim etapem procesu fundacyjnego było wystawienie dokumentu konfirmacyjnego i uroczyste poświęcenie kościoła2. Jednak jest to tylko schemat teoretyczny, który nie zawsze był wykorzystywany w praktyce, np. w przypadku zakonu w Rudach, nie wystawiono prawdopodobnie dokumentu fundacyjnego.

Profesor A. M. Wyrwa w swoim artykule stwierdza, że kluczową rolę w sprowadzaniu zakonników na terytorium Polski odegrało duchowieństwo. Przypuszcza również, że duży wpływ na przybycie cystersów mogły mieć rodzinne powiązania księcia Władysława II, bowiem jego żona Agnieszka była siostrą trzeciego przełożonego z klasztoru Morimond, Ottona z Fryzyngi. Jeszcze inną perspektywę przedstawia teza ulokowania mnichów w naszym kraju, którego dokonano w celu przeprowadzenia reformy kościoła na terenach Europy Środkowowschodniej i podjęcia działań misyjnych na Rusi, Pomorzu i Prusach. Do końca jednak nie możemy być pewni hipotez wysuniętych przez uczonego, stąd nie wiemy jaki naprawdę był powód przybycia zakonników na nasze ziemie3.

W XII i XIII wieku polskich władców i szlachtę ogarnęła chęć fundowania zakonów. Z tym postępowaniem wiązało się darowanie ziemi i przekazywanie funduszy na rzecz klasztoru. Dzięki temu fundatorzy zyskiwali aprobatę ze strony kościoła oraz poparcie wśród miejscowej ludności4.

Zakładanie fundacji zakonnych na ziemiach Polskich historyk podzielił na dwa okresy. Okres pierwszy rozpoczynał się od przybycia pierwszych mnichów w 1141 roku do około 1186 roku. W przeciągu tych lat ufundowano dziewięć klasztorów, z czego cztery powstały w Małopolsce, dwa w Wielkopolsce i Pomorzu oraz jeden na Śląsku. Drugie stadium fundowania klasztorów przypada na przełom XIII i XIV wieku. Podczas tego okresu ufundowano aż siedemnaście opactw, w tym pięć na Śląsku, po cztery w Wielkopolsce i na Pomorzu, jedno na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej5.

W historii miały miejsce również sytuacje, podczas których, z różnorodnych przyczyn klasztory zmieniały swoje umiejscowienie. Do grupy tej zalicza się osiem opactw, w tym jedno śląskie we Woszczycach, które przeniesiono właśnie do Rud Wielkich6.

W większości klasztory zakładane były przez możnowładców, chociaż znaleźć można też przypadki, w których zakony fundowane były przez osoby świeckie we współpracy z Kościołem katolickim. Ogółem na terytorium Polski powstało 26 zakonów cysterskich. Jest to tylko niewielka część klasztorów, na skalę międzynarodową, które powstały do końca XV wieku w Europie (około 3,5%)7. Poniższa rycina, przedstawia mapę klasztorów męskich, ulokowanych na terytorium Polski od XII do początku XIV wieku.

Klasztory cysterskie linii męskiej na ziemiach polskich fundowane od XII do pocz. XIV wieku na tle lądowej sieci komunikacyjno- handlowej. (Źródło: A. M. Wyrwa (red.), Studia Periegetica, Podróże, drogi i szlaki kulturowe, z. 2, Poznań 2008, s. 96.)

Klasztory cysterskie linii męskiej na ziemiach polskich fundowane od XII do pocz. XIV wieku na tle lądowej sieci komunikacyjno- handlowej. (Źródło: A. M. Wyrwa (red.), Studia Periegetica, Podróże, drogi i szlaki kulturowe, z. 2, Poznań 2008, s. 96.)

Na Śląsku, jak pisze ksiądz Józef Mandziuk, cystersi pojawili się w drugiej połowie XII wieku. Swój pierwszy klasztor na południu Polski założyli w 1163 roku w Lubiążu nad Odrą. Na dolnym Śląsku, mnisi z Lubiąża, zostali ulokowani w dwóch filiach; w Henrykowie i Kamieńcu Ząbkowickim. Ponadto w Krzeszowicach powstał oddział zakonu z Henrykowa. Tymczasem na górnym Śląsku ufundowano zgromadzenie zakonne w Rudach, które wywodziło się z klasztoru w Jędrzejowie. Mnisi z Rud założyli swoją filię w Jemielnicy. Śląskie konwenty sprawowały pieczę nad świątyniami, dzięki którym otrzymywały liczne daniny8.

A. M. Wyrwa, pisze również, że opactwa zakładane na terenach Polski pochodzą tylko z dwóch oddziałów klasztornych- Clairvaux i Morimond. Z linii Morimond powstały opactwa w Wielkopolsce, Małopolsce i na Śląsku, natomiast na Pomorzu z linii Clairvaux. Klasztory wywodzące się z Clairvaux były fundowane jako pośrednie filie, tymczasem z Morimond zarówno jako pośrednie, jak i bezpośrednie9.

Cystersi w Rudach pojawili się w I połowie XIII wieku. Jednak dokładna data założenia klasztoru w Rudach nie jest znana. Do dzisiaj nie odnaleziono fundacyjnego dokumentu opactwa. Na przestrzeni wieków badacze życia zakonnego wysunęli kilka hipotez dotyczących ulokowania zakonu. Jak twierdzi historyk Norbert Mika, nie jest możliwe określenie dokładnej daty ufundowania konwentu, ale można przyjąć, że klasztor istniał już przed 1258 rokiem10.

W akcie prawnym zachowanym do czasów teraźniejszych, wystawionym 21 października 1258 roku przez księcia opolsko-raciborskiego Władysława jest mowa o cystersach rudzkich, którzy zamieszkiwali już mury klasztorne oraz posiadali nadane im wcześniej ziemie11.

Archiwum Państwowe w Raciborzu przechowuje regest dokumentu z 1223 roku, w którym można odnaleźć informacje dotyczące nadania dziesięciny rudzkim mnichom przez wrocławskiego biskupa Wawrzyńca. Obecnie jest to najstarszy zachowany dokument na temat wspomnianego zakonu12.

W 1223 roku nad księstwem opolsko-raciborskim sprawował władzę Kazimierz, syn Mieszka Plątonogiego, z którym historycy łączą początki zakonu13.

Klasztor w Rudach był filią klasztoru z Jędrzejowa. Mimo to wywodzi się z opactwa Morimond, z którego pochodzi większość polskich zakonów14. Na frontowej ścianie kościoła w Rudach, widnieje herb klasztoru Morimond, który jest przedstawiony na załączonym poniżej zdjęciu.

Herb klasztoru Morimond umieszczony na frontowej ścianie kościoła klasztornego w Rudach.

Herb klasztoru Morimond umieszczony na frontowej ścianie kościoła klasztornego w Rudach. (Źródło: Zbiory autora)

Opactwo w Rudach, nie było pierwszym klasztorem cysterskim założonym w tym regionie. W latach 1237-1241 powstała pierwsza fundacja we Woszczycach, w miejscowości położonej niedaleko Rybnika. Ulokowanie opactwa zostało przypisane „B. cancelarius Galroniae”. Historycy twierdzą, że chodziło tutaj o Bogusława, który piastował wówczas urząd kanonika oraz był kanclerzem księcia Konrada Mazowieckiego. Jednak są to tylko przypuszczenia. Wyżej wspomniany Bogusław doszedł do porozumienia z Kapitułą Generalną w Citeaux i w 1238 roku przedstawiciele klasztorów w Sulejowie i Mogile, przeprowadzili wizytację poczym wydali zgodę na wzniesienie klasztoru. Zakon we Woszczycach został umiejscowiony obok potoku, który nazywany był w dawnych czasach „Rudą”. Stąd też można wywnioskować, że biskup Wawrzyniec w swoim dokumencie miał na myśli klasztor we Woszczycach. Po śmierci księcia Kazimierza i biskupa Wawrzyńca, współtwórców konwentu, zakon przeżywał kryzys. Pomimo starań Bogusława o odbudowę klasztoru, plan ten został zniweczony przez najazd tatarów w 1241 roku15.

Po nieudanej próbie odrestaurowania klasztoru we Woszczycach, mnisi z Jędrzejowa zaczęli rozglądać się za nowymi terenami na Górnym Śląsku, które można by było wykorzystać na ulokowanie fundacji. W 1252 roku dzięki wsparciu księcia Władysława, zakonnicy wybrali niezamieszkałą dotąd dolinę położoną nad rzeką Rudą (dzisiaj nazywaną Rudami). Były to już tereny wchodzące w skład diecezji wrocławskiej. Taką informację podał G. Jongelin w swoim dziele o opactwie. Jednak większość badaczy twierdzi, że fundacja została tam ulokowana w 1254 albo 1255 roku. Daty te potwierdza relacja późniejszego przełożonego Andreasa Emanuela Pospela. To on będąc w macierzystym klasztorze w Citeaux, zauważył przed kapitularzem zniszczoną tablicę, na której widniał spis wszystkich fundacji cysterskich, w tym m.in. wyryta data 1255 i nazwa Rudy. Niestety i ta data musiała okazać się nieprawdziwa, bowiem Kapituła Generalna skierowała prośbę o podanie konkretnej daty. Książę Władysław, syn Kazimierza, w Raciborzu 21 października 1258 roku wystawił dokument mówiący o zamieszkiwaniu zakonu przez cystersów. Rudy były nazywane od imienia fundatora „Wladislavia”. Książę w dokumencie wspomniał o swojej pobożnej żonie Eufenii, a także o swoich synach, Kazimierzu i Bolesławie, którzy również przyczynili się do ufundowania klasztoru. Dzięki książęcym nadaniom cystersi uzyskali liczne przywileje prawne i gospodarcze. Przebywający w 1267 roku w Raciborzu, Legat papieski, Gwidon podpisał się pod tym dokumentem. W 1274 roku uczynił to samo papież Grzegorz X16.

Miejscowość, w której książę Władysław ufundował klasztor została nazwana od jego imienia „Wladislavia” i używana była do śmierci władcy, która najprawdopodobniej nastąpiła 27 sierpnia 1281 albo 1282 roku. W 1263 roku, a więc jeszcze w czasach panowania księcia opolsko-raciborskiego, po raz pierwszy użyty został termin „Ruda”. Dopiero od 1283 roku nazwa ta zadomowiła się na dłuższy okres17. Pod koniec XIV wieku książę Jan II Żelazny, w dokumentach sporządzonych w języku niemieckim, posłużył się nazwą „Rudden”. W I połowie XV wieku natomiast użyto terminu „Rawden”. B. Stein, w swojej książce o Śląsku napisanej w XVI wieku, zastosował wyrażenie „Rauden”, które przetrwało do XVIII wieku i było używane m.in. na mapach Śląska, takich autorów jak M. Helwig (1561 r.), J. Scultetus (1638 r.), a także w kronikach J. Schickfuss (1625 r.) i J. D. Köhler (1710 r.). Autorzy „Atlasu Śląskiego” z 1752 roku również nazwali osadę „Rauden”, co przetłumaczyli na język polski jako „Rudy”. Od XVIII wieku wprowadzono nazwę „Gross Rauden”, którą posługiwano się do 1945 roku. Po II wojnie światowej wieś wróciła do nazwy „Rudy”18.

Opactwo w Rudach wybudowano z drewna. Na przełomie XIII i XIV wieku dodatkowo wzniesiono murowane budowle19. Zgodnie z regułą benedyktyńską w rudzkim klasztorze zamieszkało trzynastu mnichów, łącznie z pierwszym przełożonym Piotrem I. Wśród pierwszych braci zakonnych byli Francuzi, Niemcy i Włosi, którzy przybyli z fundacji w Jędrzejowie20. Oprócz przywilejów prawnych i gospodarczych cystersi otrzymali również 7 okolicznych osad, które kolejno wymienia historyk Stanisław Rybandt; „…Dobrosławice, Jankowice Rudzkie, Maciowakrze, Ruda Kozielska, Stanica, Woszczyce, Zawada Rybnicka…”. Ponadto zakonnicy otrzymali część wsi Pogrzebień oraz ziemie późniejszej wsi Boguszowice21. Mnisi władali także sporymi terenami leśnymi. Jednak jak pisze historyk, nie były to duże uposażenia, względem klasztorów cysterskich na Dolnym Śląsku22.

W średniowieczu, każdemu nowopowstałemu klasztorowi przypisywano kilka legend, dotyczących jego założenia. O fundacji cysterskiej w Rudach również krąży opowiadanie, które w 1653 roku spisał wspomniany opat Andreas Emanuel Pospel. Przetrwało ono dzięki dobrym relacjom starszych zakonników, którzy przekazywali ową legendę z pokolenia na pokolenie. Legenda głosi iż myśliwi, którzy popędzając za zwierzyną rozdzielili się na różne strony23. Po wielu godzinach spędzonych w samotności, książę Władysław Opolski i jego świta odnaleźli się przy małym źródełku, uznając to za cud Boży. Powróciwszy do domu, Władysław opowiedział o wszystkim swojej żonie. Para książęca wspólnie zadecydowała o wybudowaniu w tym miejscu klasztoru. Małżeństwo wybrało się w miejsce, z którego wypływało tajemnicze źródełko. Według legendy w czasie dyskusji nad miejscem ulokowania kościoła, zerwał się bardzo silny wiatr i zwiał welon z głowy księżnej Eufenii. Gdy tylko wiatr osłabł, nakrycie głowy opadło w miejscu gdzie został wzniesiony główny ołtarz24. Niestety jest to tylko legenda i nie wiemy ile w tym przekazie jest prawdy.

Marcin Skrzypiec


1 Olszewski D. (red.), Cystersi w Polsce, W 850-lecie fundacji opactwa jędrzejowskiego, Kielce 1990, s. 27-28.
2 J. Strzelczyk (red.), Cystersi w kulturze średniowiecznej Europy, Poznań 1992, s. 29.
3 Kaczmarek K., Strzelczyk J., Wyrwa A. M. (red.), Monasticon Cisterciense Poloniae, T. I, Poznań 1999, s. 37-38.
4 Ibidem, s. 38.
5 Ibidem, s. 48-50.
6 Ibidem, s. 52.
7 Ibidem, s. 50.
8 J. Mandziuk, Historia Kościoła katolickiego na Śląsku, T. I, cz. 2, Warszawa 2004, s. 278-279.
9 D. Olszewski (red.), Cyst. w Pol…, s. 36.
10 Mika N. (red.), Klasztor cystersów w Rudach, Racibórz 2008, s. 7.
11 W. Dominiak, Ostatni władca Górnego Śląska, Racibórz 2009, s. 209.
12 Wawoczny G., Sekrety cystersów, Opactwo w Rudach, Racibórz 2007, s. 11
13 Ibidem. s. 11.
14 Ibidem, s. 10.
15 Ibidem, s. 11- 12.
16 Wawoczny G., Rudy wczoraj i dziś, Racibórz 2001 s. 34-37.
17 N. Mika (red.), op. cit., s. 16.
18 G. Wawoczny, Rudy wcz. i dzi…, s. 40-42.
19 N. Mika (red.), op. cit., s. 20.
20 Wolnik F. (red.), Cystersi w Rudach, Opole 2009, s. 38.
21 Rybandt S., Średniowieczne opactwo cystersów w Rudach, Wrocław 1977, s. 30.
22 Idem, s. 32.
23 15. Potthast A., Historia dawnego klasztoru cystersów w Rudach na Górnym Śląsku, tł. Dziemidowicz J., Rudy 2008, s. 33.
24 Ibidem, s. 34.

Kwi 282014
 

Jest rok 1810. Rybnik należy od 70 lat do Królestwa Prus. Od 22 lat Rybnik jest wolnym miastem królewskim. Królem od 1797 r. jest Fryderyk Wilhelm III. W tym roku umiera jego małżonka – królowa Luiza Meklemburg-Strelitz, matka późniejszego pierwszego Cesarza Niemiec Wilhelma I Hohenzollern.

Jest pokój, ale rybniczanie jeszcze niemiło wspominają stacjonowanie w latach 1807-1808 wojsk francuskich, bawarskich i wittenberskich oraz wyrządzone przez nich szkody. Na północy mamy blisko do granicy z napoleońskim księstwem warszawskim, na południu zaś 6 lat wcześniej nasz poprzedni suweren – monarchia Habsburgów utworzyła Cesarstwo Austriackie. Od niecałego roku po pokoju w Schönbrunn nasi północni i południowi sąsiedzi nie toczą wojny.

Rybnik w Królestwie Pruskim należy w Prowincji Śląskiej departamentu kameralnego wrocławskiego i powiatu raciborskiego, w którym jest jednym z trzech miast. Przed rokiem burmistrzem miasta został Antoni Żelasko, który te funkcję będzie pełnić jeszcze przez 27 lat przyczyniając się do ogromnego rozwoju miasta. W Królestwie Prus mimo dość nieudolnego króla, ministrowie wprowadzają wielkie zmiany administracyjne zwane od nazwisk głównych sprawców reformami Steina-Hardenberga. Owe reformy niespodziewanie zaskoczą pobliski zakon cystersów w Rudach, bo w tym roku nastąpi jego sekularyzacja. Owe reformy sprawiły również, że po uporządkowaniu  w  1808 r. sytuacji prawnej miast nastąpiło zapotrzebowanie  na ujednolicone mapy wielkoskalowe śląskich miast.

Prawdopodobnie zostały sporządzone plany miast dla wszystkich miast Kamery wrocławskiej, a do dziś mimo upływu wielu lat i burzliwej historii naszego regionu zachowała się większość z nich. Dla naszego miasta sporządzono dwie mapy:

  • samego miasta w skali 1:7200 – Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.   (Plan obecnego podziału na rejony, ulice, targowiska i obiekty publiczne w powiecie raciborskim dla zabudowań miasta Rybnika.)
  • oraz miasta z okolicznymi miejscowościami w skali 1:14000 – Plan von den nächsten Umgebungen der Stadt Rybnik im Ratiborer Creise belegen. (Plan najbliższych okolic miasta Rybnika w powiecie raciborskim.)

Pomiary zostały wykonane przy użyciu prętów reńskich (Ruthe). Jeden pręt reński odpowiadał 3,776 m, chociaż na Śląsku stosowało się raczej pręt wrocławski odpowiadający 4,32 m. Autorem map jest geometra V. Jurziczek.

W kwestii gospodarczej Rybnik zaczynał się dopiero rozwijać. Powstawały pierwsze kopalnie i zakłady przemysłowe. Na północy wciąż jeszcze działały zakłady założone przez cystersów. A samo miasto miało dopiero przed sobą największy skok rozwojowy. Osiem lat później dopiero powstał dość niespodziewanie powiat rybnicki.

Do miasta udajemy się od stolicy powiatu – Raciborza. Oczywiście po drodze przechodzimy przez wieś Smolna. Układ ulic jest troszkę inny niż to będzie wyglądało w XXI w. Od razu napotykamy po prawej stronie warzelnię  potażu (38. Potaschsüderey) – produkcja potażu odbywała się z wypalonego popiołu z twardego i miękkiego drewna liściastego. Potaż wykorzystywany był do wyrobu mydła, szkła, farb, bielenia płótna, falowania wełny i garncarstwa.

Ulica Raciborska i Rynek w 1810 r.

Ulica Raciborska i Rynek w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Zaraz obok jest dom podlegający zarządowi zamku (37. sämtlich zur Schlosjurisdiction gehörige Hauser), podobnie jaki jeszcze kilka tak samo oznaczonych (13., 14., 38., 39., 41., 42., 43.). Idąc dalej przechodzimy Nacynę i czujemy już specyficzny zapach chmielu – bo po lewej strone widzimy miejski browar wraz z gospodą gdzie piwo wyszynkowano (23. Städlisches Brauhaus). Po prawej zaś w dali widzimy – raczej uprawne – ogrody zamkowe (42. Schlossgarten).  Idziemy dalej prosto gościńcem zwanym tak samo od lat – raciborskim (3. Die Rattiborergasse). Mijając po drodze szkołę żydowską (22. Jüdische Schule) dochodzimy wreszcie do serca miasta – rynku. Na rynku w samym jego środku w dwupiętrowym murowanym ratuszu urzęduje burmistrz Żelasko (11. Der marktplatz samt massiven zweistöringten Rathause).  Zaraz obok, jeśli jesteśmy spragnieni, możemy napić się wody z publicznego wodociągu (12. Publique Wasserleitung).

Rzut oka na ulicę rynkową (1. Die Ringgasse), ale idziemy gdzie indziej – wizytę w mieście trzeba koniecznie rozpocząć od odwiedzenia kościoła, więc udajemy się do niego przechodząc obok gorzelni wódki Królewskiego Urzędu Dóbr Państwowych z wodociągiem doprowadzającym wodę (14. Wasserleitung in die zum Koenigl. Domainen Amte gehörige Brandtwein Brennerey) oraz murowanej remizy (15. massives Spritzenhauss). Dochodzimy do placu kościelnego z nowym-starym pomnikem św. Jana Nepomucena który dawniej stał przed zamkiem, a ustawiony został w miejscu zburzonej przed dziesięciu laty drewnianej kaplicy św. Jana.

Ulica Rudzka i Plac Kościelny w 1810 r.

Ulica Rudzka i Plac Kościelny w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Na placu możemy przyjrzeć się nowemu kościołowi parafialnemu pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej (16. Pfarr Kirche) postawionemu zaledwie 9 lat temu przy wsparciu Króla i hrabiego Węgierskiego. Trochę rozglądamy się i z lewej widzimy gościniec rudzki (2. Die Raudenergasste) i budynek zamkowy (37. zur Schlosjurisdiction gehörige Hauser).

Po modlitwie ulicą Świerklaniecka (6. Die Schwirklanergasse) udajemy się obok trzech domów zamkowych (39. drey Hauser bei Schwirklanietz) na mały kufelek do karczmy Świerklaniec, która też miała doprowadzoną wodę wodociągiem (13.publique Wasserleitung bei dem zur Schlossjurisdictiongehörigen Wirtshause Schwirklanietz).   Idziemy dalej ulicą Żorską (7. Die Sohrauergasse) i skręcamy w ulicę Kościelną (8. Kirchgasse).

1810_3

Ulice Żorska i Kościelna oraz cmentarz parafialny w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Mijając po drodze plebanie (18. Pfarrhof ) i szkołę katolicką (19. Kathol. Schule) dochodzimy do cmentarza i kaplicy (17. Kapelle und Kirchhof). Kaplica to tak naprawdę dawne prezbiterium kościoła parafialnego które pozostało po rozbiórce nawy głównej. Jeszcze pamiętamy jak wyglądał stary kościół – nawa główna była murowana, ale bez sklepień – zadaszona była konstrukcją drewnianą. W głównej nawie były trzy rzędy ławek, miał 40 łokci długości i 16 łokci szerokości (jeśli łokcie były wrocławskie to miał 23 m długości i 9 m szerokości), 8 okien i 2 drzwi. Sufit malowany posiadał lamperię, podłoga była z cegieł i miał małą wieżyczkę z dzwonem.

Widok Rybnika z drugiej połowy XVIII wieku. Na pierwszym planie z lewej kościół przed rozbiórką z roku 1797, w centralnej części w tle zamek rybnicki po rozbudowie z 1789 r. (Carl Friedrich Stuckart, „Zeitgeschichte der Städte Schlesiens”, 1819)

Po modlitwie nad grobami zmarłych wracamy ulicą Kościelną i skręcamy w gościniec Paruszowicki (10. Pruschowitzergasse). Przechodząc obok źródeł rzeczki Potok (21. Ursprung der Guellen des Potok), z którego pobierana była woda do wodociągów dochodzimy do miejskiej cegielni (20.  Städtische Ziegeley).

1810_4

Ulice Paruszwicka i Łony w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Wracamy przez Łony (9. Lohnergasse) i skręcamy w prawo przy ogrodach zamkowych (40., 41. Schlossgarten).

Idziemy obok kolejnego budynku zamkowego (37. sämtlich zur Schlosjurisdiction gehörige Hauser ) i domu pastora ewangielickiego (32. Wohnhaus des Evangelischen Predigers).

1810_5

Ulice Zamkowa i Ogrodowa w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Skręcamy w lewą stronę ulicy Zamkowej (5. Die Schlossgasse) i mijamy po prawej ulicę Ogrodową (4. Die Gartengasse) oraz mieszkanie nadleśniczego (31. Wohnung des Oberförsters).W 1788 r. las zajmował powierzchnie 31 078 mórg (morga śląska = 300 prętów kwadratowych = 5596 m2) i był administrowany przez 1 nadleśniczego, 1 starszego myśliwca, 5 myśliwców rewirowych i 5 gajowych. Cztery lata później zwiększyła się jego powierzchnia o las gmin Szczejkowice  i Przegędza. Mijamy dom sędziów (30. Wohnung des Justiciara).

Zachodzimy do apteki, która jest przy zamku przebudowanym na Królewski Instytut Inwalidów (24. Koenigliche Invaliden Instituts Schloss). Najpierw instytut miał być zlokalizowany w Kluczborku, ale ze względu na wysokie koszty budowy w tamtym miejscu postanowiono go przenieść do nowo zakupionego przez Króla miasta jakim był Rybnik. W 1789 r.  Fryderyk Ilngner, który kierował pracami, przebudował go rozbierając główny budynek i wznosząc na fundamentach starego gotyckiego zamku nowy gmach. W 1828 r. będą w nim przebywać: 1 komendant, 3 poruczników, 36 podoficerów i tyle samo szeregowców. Należy jednak przypuszczać że w okresie wojen napoleońskim użytkowanie było znacznie większe.

Fryderyk Ilgner ok. 1789 roku. Reprodukcja z opracowania G.Grundmanna: Deutsche Kunst im befreiten Schlessien.

Fryderyk Ilgner ok. 1789 roku. Reprodukcja z opracowania G.Grundmanna: Deutsche Kunst im befreiten Schlessien.

Z zamku widać dwa młyny na rzece Nacynie (młynówce) – zamkowy (33. Schloss Mühle) i Walnera (34. Walner Mühle). Obok zamku zaś stoją browar zamkowy (28. Brauerey) i dom głównego urzędnika administracji (29. Wohnung des Ober Amtmanns).

Zamek i droga na Wodzisław w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Zamek i droga na Wodzisław w 1810 r. (Plan von jetziger Abteilung der Bezirke, Strassen, Markplätze, und oeffentlichen Anlagen der im Ratiborer Kreyse belegenen Stadt Rybnik.)

Dalej droga prowadzi do Wodzisławia, przy której znajdują się stajnie i murowana stodoła (35. Stallungen und massive Scheuer), a za nimi ujęcie ze źródła doprowadzające wodę do zamku, głównego urzędnika i mieszkania nadleśniczego (36. Ursprung der Quellen woraus Wasser ins Schloss Oberamtmann und Oberfoerster Wohnung geleitet wird). Idąc jeszcze dalej w stronę Wodzisławia napotykamy kościół ewangelicki i cmentarz przy nim (25. Evangelische Kirche und Begräbniss), który służy głownie pacjentom instytutu. Dopiero gdy Rybnik przeszedł pod władanie króla pruskiego ewangelicy mogli  legalnie znów wyznawać swoją wiarę. Nieczynną drewnianą sieciarnię Fryderyk Ilgner, autor przebudowy zamku, w 1791 r. przekształcił ją na potrzeby rybnickich ewangelików. Spłonął niestety pięć lat później. Po odbudowie będzie służył rybnickim ewangielikom do ponownego pożaru w 1853 r. Za kościołem widać budynki ewangielickiej szkoły (26. Evangeliche Schule) i szpitala dla poddanych (27. Lazaret für die Unterthanen)   Rok później dopiero będą miały zamieszki związane ze zniesieniem pańszczyzny. W 1815 r. miasto będzie liczyć 1344 mieszkańców zamieszkujących  w 240 domach – 1136 katolików, 48 ewangielkiów i 160 żydów.

O planie najbliższych okolic miasta Rybnika w powiecie raciborskim z 1810 r. w części drugiej – zapraszamy wkrótce.

Szymon Strzeja

Bibliografia

  1. Artur Trunkhardt „Dzieje miasta Rybnika i dawniejszego państwa rybnickiego na Górnym Śląsku. Na podstawie wydanej w 1861 r. Kroniki Franciszka Idzikowskiego”, Rybnik 1925
  2. Piotr Greiner „Plany miast pruskiego Górnego Śląska z lat 1810–1811/1815”, Szkice Archiwalno-Historyczne nr 6, Katowice 2010
  3. „Historia Kościoła” http://www.rybnik.luteranie.pl/
  4. Carl Friedrich Stuckart, „Zeitgeschichte der Städte Schlesiens”, 1819
Kwi 212014
 

Pamięci Zygfryda Weinera

Na granicy Nadleśnictw Rybnik i Rudy, w lasach pomiędzy Zwonowicami, Jankowicami i Górkami Śl. płynie pozornie bezimienny potok z dala od domostw. Źródła jego biją na południe od skrzyżowania drogi leśnej Górecka z dawną kolejką wąskotorową (tzw. Klajnbanką), w okolicach lasów i mokradeł zwanych: Pónybór, Godulowiec, Okrągłe Bagno, Zapadły Młyn i Głębokie Doły. Potok płynie w kierunku południowo – wschodnim aż do stawu zwanego Buczkowiec, który znajduję się po prawej stronie szosy do Zwonowic, za drugim przejazdem kolejowym w Suminie PKP. Na całej tej długości potok stanowił naturalną granicę pomiędzy klasztorem cystersów w Rudach a właścicielami Suminy i Górek. W latach 1922 – 1939 potok stanowił wodny dział graniczny pomiędzy Polską a Niemcami.

Mapa z 1778 – odnowienie granic pomiędzy klasztorem a panami Suminy i Górek na Grabiczu i Twardym Potoku.

Mapa z 1778 – odnowienie granic pomiędzy klasztorem a panami Suminy i Górek na Grabiczu i Twardym Potoku.

Już w 1491 roku właściciel Suminy i Górek Jasiek Szeliga z Rzuchowa zawarł umowę z ówczesnym opatem klasztoru rudzkiego Janem. Na mocy tego dokumentu Jasiek mógł założyć rybnik (staw) na Twardym Potoku pomiędzy Zwonowicami i Suminą przy drodze prowadzącej od sumińskiego młyna ku Zwonowicom. Grobla na zwonowickim (zwonowskim) gruncie opat udostępnił właścicielowi Suminy, aby można było groblę i staw bez przeszkód naprawić w razie potrzeby. Za rok użytkowania tego stawu przyrzekł Szeliga na świętego Marcina wnosić opłatę w wysokości 12 groszy w monecie raciborskiej. Cystersi przywiązywali dużą wagę do skrupulatnego wyznaczania i utrzymania granic swoich włości, które w dużej mierze znajdowały się w głębokimi lesie. Po kasacji klasztoru w Rudach specjalna komisja archiwalna w składzie Bisching i Stenzel dokonała inwentaryzacji i spisu dokumentów w kancelarii klasztornej, które zostały po działalności cystersów z Rud. Wśród dokumentów zachował się dokument o założeniu stawu Bu(r)czkowskiego w 1491 roku, tego samego opisanego powyżej.

W 1653 roku ponownie spisano umowę, aby odnowić starą średniowieczną granicę na ww. odcinku pomiędzy Opatem Emanuelem Pospelem a Wacławem Raszczyckim, właścicielem Gaszowic, Suminy i Górek. Do umowy dołączono skrupulatne mapy powiatowego geodety Viebiga z Pszczyny. Odcinek graniczny z 17 wieku oparty jest na naturalnych przeszkodach takich jak: wzniesieniu (Ostra Góra), moczarach (Okrągłe Bagno), groblach a raczej wąwozach (Grabiczowa Grobel), sztucznie zbudowanych stawach (Buczkowiec oraz Borowiec) oraz potokach. Potok na granicy gruntów klasztornych to właśnie wspomniany pod koniec 15 wieku Twardy Potok. Dokument precyzuje, że granica biegnie wzdłuż Twardego Potoku od Ostrej Góry, mija staw Buczkowiec, Okrągłe Bagno i osiąga grunty folwarku Jankowskiego przy granicy z Szymocicami. Możemy więc z całą pewnością przyjąć, że potok płynący pomiędzy Zwonowicami a Górkami nie był bezimienny i nazywał się Twardy Potok, a ujście jego do rzeki Suminy znajduje się w pobliżu oczyszczalni ścieków w Suminie. Do tego potoku wpada tuż przy linii kolejowej Sumina PKP – Jejkowice inny potok, którego źródła biją w okolicach dzisiejszego potężnego zakładu Classen. Na tym potoku cystersi zbudowali kilka innych stawów na gruntach klasztornych, widocznych na mapie. Pozostałością po tych stawach są jeszcze dobrze zachowane groble i ścieżka rowerowa (droga pożarowa) biegnąca po groblach od strony Zwonowic.

Staw Buczkowiec istnieje wciąż i stanowi idealne środowisko dla rozwoju ciekawych gatunków flory i fauny. Cenne tereny leśne położone są na południe oraz południowy – zachód od Zwonowic blisko szosy (oddziały leśne nr 113, 132, 132 a i 135). Rosną tu: grzebienie białe, rosiczka okrągłolistna, a w okolicznych lasach – widłak jałowcowaty, widłak goździsty, podrzeń żebrowiec. Również w dolinie Twardego Potoku znajduje się ostoja bociana czarnego. W celu zachowania stanowisk tych gatunków, na opisywanym terenie powinna być prowadzona racjonalna gospodarka leśna.

Również tereny leśne po stronie Zwonowic zwane Grabiczem w dolinie potoku kryją ciekawe historie, podanie i legendy. Legendy krążą jeszcze wśród mieszkańców Górek Śląskich i Zwonowic. Na jednym z wzniesień w samym centrum Zwonowic zwanego Winną Górą (Weinberg z niemieckiego) znajduje się leśniczówka wybudowana za czasów księcia raciborskiego, około 1870 roku. Przed wybudowaniem leśniczówki znajdowała się tam drewniana wieża z dzwonem bijącym na alarm (trwogę). Dzwon wzywał wiernych na Anioł Pański, ludzi do pracy do tutejszego folwarku oraz ostrzegał przed wrogimi wojskami: Turkami i Szwedami. Turkami straszono miejscową ludność, chociaż nigdy się nie pojawiły w okolicy. Z tymi ostatnimi miejscowi toczyli na terenie wsi krwawe boje w obronie swoich domostw i opactwa cysterskiego w Rudach. Świadczą o tym dwie mogiły szwedzkie przy drogach do Jankowic i Szczerbic. Najprawdopodobniej nie byli to sami Szwedzi, lecz wojska sprzymierzone. W czasie jednego z takich najazdów na wieś okoliczna ludność znalazła schronienie w okolicznym lesie, na Grabiczu. Ponoć ludność miała założyć nową osadę w głuszy Grabicza, nad Twardym Potokiem. Miał znajdować się tam też młyn. Podobną wersję usłyszałem o młynie na Godulowcu od mieszkańców Górek Śl., który miał się zapaść w czasie zakazanych zabaw w czasie Wielkiego Postu.

Leśniczówka w Zwonowicach.

Leśniczówka w Zwonowicach.

Można by uznać jedynie za ciekawe i barwne wspomniane podania miejscowych, opowiadanych dawniej przez naszych dziadków w świetle świec, gdy nie było jeszcze telewizorów, komputerów i radia, gdyby nie jeden fakt. Droga do Suminy Dworzec i dalej na Górki, Lyski została wybudowana dopiero po podziale Górnego Śląska, w latach 30 –tych 20 wieku. Doprowadziła ona do granicy państwowej, tzw. rokada. Zatem współczesna droga asfaltowa do Lysek, Suminy i Górek Śl. inaczej przebiegała wcześniej.

Kolonię Przedewsie w Zwonowicach założono pod koniec 18 wieku na fali osadnictwa frydrecjańskiego. Równo rozmieszczono chałupy po obu stronach współczesnej ulicy Krasickiego, nie wzdłuż Sumińskiej. Chłopi z Przedewsia i z Lipia (ul. Jankowicka) to byli robotnicy leśni, którzy mogli zamieszkiwać przez wiele lat na Grabiczu, w lesie. To byli węglorze oraz pracownicy mielerzy, związani z produkcją węgla drzewnego i smoły. W czasie poszukiwań archeolodzy z Muzeum w Wodzisławiu Śl. zlokalizowali przynajmniej 4 mielerze w tutejszych lasach. Zatem droga mogła biec ze Zwonowic wokół góry na Turmie i byłego folwarku w lesie zwanego Ogrodzonka do Buczkowca i dalej do Sumińskiego młyna. Dopiero w połowie 18 wieku droga biegła od Przedewsia w kierunku Buczkowca do młyna i tartaku w Suminie i dalej prosto do kościoła farnego w Lyskach.

To mogło by potwierdzić istnienie zapomnianej osady mieszkańców Zwonowic, którzy znaleźli schronienie w lesie przed wrogimi najeźdźcami w dolinie Twardego Potoku po usłyszeniu dzwonów zwonowskich.

Obecnie schronienie znalazły z dala od najbliższych osad, dymów kominów rzadkie okazy flory i fauny. Dlatego należy chronić to miejsce przed działalnością człowieka. Jeszcze w początkach lat 90-tych ubiegłego wieku nad Twardym Potokiem, na moczarach utonęła kobieta. Obecnie w miejscach dawnych bagien i moczarów unoszą się tumany kurzu wskutek nadmiernego osuszania i wyrębu lasów łęgowych.

Henryk Postawka

Strona 165 – proponowany obszar w postaci rezerwatu przyrody: http://www.wbu.wroc.pl/pliki/SZP_pasma_Odry_%20synteza_2002.pdf

Bibliografia

1. Scripta Rudensia, Problematyka ochrony przyrody s.150 – 160.
2. Archiwum Prywatne Jana Magiery ze Zwonowic.
3. Codex Diplimaticus Silesiae Bd.2, Urkunden der Kloster Rauden und Himmelwitz, der Dominicanen und Dominicanerinnen in der Stadt Ratibor. Breslau 1859, s. 69-70.
4. Grzegorz Walczak, Tajemnicza Sumina, Czerwiona – Leszczyny 2011
5. Wywiady z Anią Zientek, Weroniką Sombrowski, Piotrem Mazurkiem.
6. Archiwum Państwowe w Katowicach, oddział w Raciborzu. Komora Książęca.

Zalajkuj  https://www.facebook.com/LasyrudzkieChronmyJe

Mapa lasów z Twardym Potokiem i innymi obiektami.

Mapa lasów z Twardym Potokiem i innymi obiektami.

Legenda:

1. Droga leśna Górecka (Nadleśnictwo Rudy).
2. Droga leśna Szymocka (Nadleśnictwo Rudy)
3. Droga pożarowa Grabowa (Nadleśnictwo Rybnik)
4. Okrągłe Bagno.
5. Wzgórze Turm 284 m. n.p.m.
6. Kolonia Przedewsie (ul. Krasickiego w Zwonowicach).
7. Droga Objazdowa (Nadleśnictwo Rudy).
8. Droga leśna Trawiasta na Zwonowice (Nadleśnictwo Rudy).
9. Las zwany Pónybór.
10. Las zwany Żydowina (pomiędzy Klajnbanką a Górecką).
11. Droga pożarowa Górecka (Nadleśnictwo Rybnik).
12. Staw Buczkowiec (Nadleśnictwo Rybnik).
13. Wzniesienie Ostra Góra 253 m. n.p.m. .

Mar 242014
 

W marcu jak wkroczyli Rosjanie przeżyliśmy prawdziwy dramat. Mieszkaliśmy na Zamysłowie przy obecnej ulicy Pod Lasem. Wieczorem przyszła do nas ciotka mamy, że mamy się ewakuować gdyż w okolicy krążyły różne wieści co oni wyprawiają i jacy są okrutni wobec ludności cywilnej. Mama była już na ostatnich nogach przed porodem. W domu było nas sześcioro: mama, tata, Henryk, Marysia, Zosia i Ja. Tata postanowił, że schronimy się u jego rodziców, a naszych dziadków mieszkających w Niedobczycach. Mama zapakowała trochę jedzenia jakieś ubrania, porobiła tobołki – my z rodzeństwem mieliśmy poowijać pierzyny w koce. Tato schował porcelanę, obrączki ślubne oraz inne pamiątki pod podłogą poowijane w szmaty i siano. Rano z tobołkami w ręku, z wózkiem z dyszlem załadowanym tym co umieliśmy zabrać, ruszyliśmy do babci.

 

Widok na Niedobczyce.

Widok na Niedobczyce.

W domu babci, a w zasadzie piwnicy byli już krewni taty. Wieczorem zaczęły się strzały i huk jakby trzęsienie ziemi nastąpiło. Szyby w oknach, które były zalepione taśmą, powypadały. Okazało się potem iż niedaleko spadła bomba. Ojciec z wujkiem postanowili po pewnym czasie zobaczyć co się stało. Kiedy chcieli wyjść w drzwiach piwnicy stanęło im przed oczyma trzech żołnierzy rosyjskich którzy bardziej przypominali przedwojennych haderloków. Ojca i wujka skierowali z powrotem do nas. Pierwsze zdanie jednego z żołnierzy skierowane do babci: „Matka gdzie wódka? Kto wy?” W piwnicy ukrywała się z nami siostra taty – Wanda. Jeden z żołnierzy powiedział jej, że jeżeli z nim pójdzie dostanie zegarek i sweter. Wanda odmówiła. Rozzłoszczony Rosjanin – kompan tego oferującego Wandzie sweter, na dodatek pijany, krzyknął „Dawaj burżuj pod ścianę”. Wszyscy musieliśmy wyjść na zewnątrz, stanąć pod drzwiami stodoły i czekać na strzały skierowane w naszą stronę przez wyzwolicieli. Ciężarna mama klękła i zaczęła prosić, aby nas nie rozstrzelali. Babcia nawet powiedziała do naszego kata bierz krowę, konia – tyko nie zabijaj. Kiedy staliśmy i patrzeliśmy na płacząca mamę podjechała ciężarówka. Z ciężarówki wyszedł jakiś wyższy rangą żołnierz, może oficer, w każdym razie lepiej ubrany niż ci trzej towarzysze. Zapytał co się dzieje i zabronił strzelać w naszą stronę naszemu niedoszłemu oprawcy. Zabrał naszego kata za stodołę i po chwili usłyszeliśmy strzał – zastrzelił naszego niedoszłego oprawce. Jego ciało zostało wrzucone przez jego dwóch towarzyszy na ciężarówkę po czym odjechali.

 

Szkic z zaznaczonymi pochówkami żołnierzy Armii Czerwonej w Niedobczycach.

Szkic z zaznaczonymi pochówkami żołnierzy Armii Czerwonej w Niedobczycach.

Po trzech dniach od całego zajścia tato postanowił udać się do naszego domu, aby sprawdzić co się z nim stało. W nasz dom uderzyła bomba niszcząc cały róg domu. Na strychu ojciec zobaczył powybijane dachówki, pełno niemieckich lornetek obserwacyjnych oraz mapy. Jak się później okazało Niemcy po naszej ewakuacji zrobili sobie tam punkt obserwacyjny. Na naszej ulicy został tylko sąsiad z synem i ich krewnym aby pilnować dobytku – niestety jak się ojciec później dowiedział Rosjanie szabrujący w naszym domu uznali ich za szpiegów niemieckich przebranych po cywilnemu i rozstrzelali ich u nas w stodole na klepisku. Tato po powrocie zrelacjonował nam co zastał, opowiedział o zabitym sąsiedzie w naszej stodole. Wszyscy po wysłuchaniu opowieści ojca poszliśmy spać. Rano tato postanowił, że pójdzie do naszego domu po rzeczy, które ocalały z uderzenia bomby. Około południa babcia posłała mnie po akuszerkę mama zaczęła rodzić. Urodziła się Urszulka! W miedzy czasie przyszedł kuzyn ojca i krzyknął „Rybnik wyzwolony”. W okolicach 30 marca wróciliśmy do domu po kilkudniowych przeżyciach, aby móc odbudowywać to co uległo zniszczeniu, aby móc po 6 latach żyć w ciszy i spokoju.

 

 

Wysłuchał i spisał: Paweł

Mar 152014
 

Henryk Postawka

Pierwsze osady śródleśne związane z początkiem hutnictwa w Bargłówce i Kuźni Raciborskiej na podstawie zachowanych dokumentów XVII, XVIII i XIX wiecznych.

Początki Bargłówki [Barglowka – Bargówka (Sl)] łączą się nierozerwalnie z kuźniczą osadą Kuźnia Raciborska. Obie osady powstały około 1640 roku. Pomimo dużej odległości pomiędzy Bargłówką a Kuźnia Raciborską, obie osady zostały połączone gospodarczo z powodu wspólnego właściciela. W połowie XVII wieku na terenie dzisiejszej północnej części Bargłówki odkryto pokłady rudy (obecna ulica Dolna i potocznie zwany teren przez miejscowych jako Doły zapewne od eksploatacji rudy). Było to przedłużenie pokładów rudy na terenie dzisiejszego przysiółka wsi cysterskiej Stanica – Górniki, a ciągnąca się dalej na Nową Wieś (obecnie Trachy). Pozostałość po eksploatacji rudy na głębokości 10 – 15 metrowych szybach są widoczne jeszcze na terenie lasów pomiędzy Białym Dworem i Stanicą oraz na terenie przysiółka Stanicy – Górniki. Najwięcej takich szybów widocznych jest na terenie Leśnictwa Bargłówka, oddziały 124 i 125 w Nadleśnictwie Rudy oraz Leśnictwa Stanica (Nadleśnictwa Rybnik, oddział 143). Bargłówka należała do dóbr zamkowych w Raciborzu (Herrschaft zu Ratibor), Stanica z Białym Dworem do cystersów z Rud (Herrschaft zu Rauden), a Nowa Wieś do dóbr księcia sławięcickiego (Herrschaft zu Schlawientzitz). Jednak ze względu na odległość do najbliższej kaplicy w Kuźni Raciborskiej od samego początku powstania osady Bargłówka została przypisana do parafii w Rudach. Dzięki odkrytym pokładom rudy w Bargłówce rozwinął się przemysł hutniczy w Kuźni Raciborskiej. A dzięki księgom parafialnym udało mi się odkryć pochodzenie pierwszej osady na ternie miasta Kuźnia Raciborska o nazwie: NIESTEMPÓW (NIESTEMPOWA KUŹNIA). Uważam, że wszystkie dotychczasowe opracowania nt. początków miasta podają mylną nazwę pierwotnej osady na zrębni leśnej POTEMPA. Prawdopodobnie chodzi o złą transkrypcję Niestępowa (Niestempowa). Kuźnia rudy nie miała prawa bytu bez rudy, wydobytej na własnym gruncie w Bargłówce. I ten zapewne fakt był przyczyną powstania tej osady.

Bargłowka na mapie Urmeßtischblatt z 1827 r.

Bargłowka na mapie Urmeßtischblatt z 1827 r.

Pierwsza kuźnica (pierwszy młot) na terenie obecnej Kuźni Raciborskiej powstała na wrzosowisku (moczarach czy pustkach), czyli dokładnie na podmokłych terenach po wyrębie lasu zwanego Niestempow i oficjalnie ochrzczonych na cześć ówczesnego właściciela dóbr zamkowych na Raciborzu Segenberg (w wolnym tłumaczeniu na polski: Góra Szczęścia) w 1641 roku. Pierwszym dzierżawcą został Henryk Helmes. To miejsce to okolica dzisiejszej Górnej Huty przed rozdzieleniem się rzeki Rudy na właściwą Rudę i jej odnogę Rudkę. Niestempow to zapewne miejsce sugerujące niedostępne miejsce lub trudno dostępne. Nigdzie w archiwalnych dokumentach nie znalazłem wzmianki nazwy Potempa. Natomiast Niestempow jest wielokrotnie wymieniany w księgach parafialnych kościoła NMP w Rudach. W transkrypcji dokumentu z zasobów archiwum w Raciborzu pomogła mi Pani Elżbieta Chroboczek. 

Dieser Eisenhammer ist Anno 1641 in der Heide auf dem Nastemper Grunde gennant, gebaut Segenberg gatauft worden, wird itzo in freiem Gange raűmlich und gebűhrent getrieben und dem Heinrich Helmes vermittet.

Dazu wird der Eisenstein gewohnenn im Walde auf dem Herrschaflichen Grunde wo sicherer freie die Gelengenheit geerbet und mann den Eisensteinhaben kann”.

Urbarz z 1670 roku Hammer (Kuźnia Raciborska) wspomina, że na Gruncie zwanym Niestempów w 1641 roku założono hutę nazwaną Segenberg.

Urbarz z 1670 roku Hammer (Kuźnia Raciborska) wspomina, że na Gruncie zwanym Niestempów w 1641 roku założono hutę nazwaną Segenberg.

Archiwum Państwowe w Raciborzu, Komora Książęca, Urabarium Hammer.

W matrykułach parafialnych NMP w Rudach znajdują się zapiski potwierdzające istnienie kuźni w Kuźni Raciborskiej. Pierwszy zapis dotyczył księgi chrztów z 9 maja 1666 roku dziecka Grzegorza Burdy i Ewy z Bargłówki. Ojcem chrzestnym był Georgio Mitręga Zniestępowy Kuźnice.

Dnia 20 stycznia 1669 roku chrzczone jest dziecko o imieniu Paul (Paweł) Chrzan z Bargłówki. Jego ojcem chrzestnym został kolejny mieszkaniec Thomas Potyka z Niestępowy Kuźnice. Jednakże spotykamy inny zapis tego miejsca. Dnia 24 grudnia 1669 roku , ojcem chrzestnym Andrzeja Schendzielarza, syna karczmarza był Pan (Dominum) Henryk Helmes de Ratiboriensi Kuznia. A rok później, 12 października 1670 r. Grzegorz Chrzan miał rodziców chrzestnych: Baltazara Bednarzuw w Kuznice Zamkowei i Barbara Potikowa z teyże Kuźnice.

Ciekawe zapiski przybliżające nam pierwsze osady przemysłowe dotyczą księgi ślubów (Heiraten Buch z Bargłówki). W dniu 12 sierpnia 1674 roku zapewne jeszcze w kościele p.w. św. Marcina w Stanicy Cystersi udzielili ślubu Piotrowi Gomowskiemu z Sandomierza (Sendomiria) z Anną, córką Jury (Jerzego) Schendzielarza z Niestępowskiej Kuźnicy na ten czas na Bargłówce. Dwa lata później, 8 listopada 1676 r. Krzysztof Chorobik z Raciborskiej Kuźnicy ożenił się z Mariną Cyrankową. Świadkiem był Georgius (Jerzy) Manczyk z Raciborskiej Kuznicy.

Najciekawszy zapis, który dowodzi, że kuźnia w Raciborskiej Kuźni i Niestępowa Kuźnia to to te samo miejsce na tak oznaczonym gruncie przynosi nam zapis ślubu z dnia 12 czerwca 1689 r. Wdowiec Jan Dolnik z Niestępowa alias Ratiboriensi Ferricudina ożenił się z Sophią córką Jerzego Jozek alias Kotzlayda z Bargłówki. Wszystkie śluby dotyczyły Bargłówki, gdyż panny młode pochodziły z Bargłówki. Pan młody w tych przypadkach pochodził z Raciborskiej Kuźni (Niestępowej Kuźni) . Zwyczajowo para musiała pochodzić z miejscowości Pana wsi.

Ferricudina Ratiboriensis – Niestempowa – Raciborska Kuźnia

Rok 1640 wskazuje na początek hutnictwa żelaza na gruntach księstwa raciborskiego (dóbr zamkowych w Raciborzu). Ówczesny właściciel Oktawian Segenberg sprowadził hutników do swoich dóbr z odległych zagłębi przemysłowych (Sandomierz, Częstochowa, Bytom). Na terenie Bargłówki powstała kopalnia rudy żelaza w postaci licznych szybów, z których fedrowano rudę żelaza na głębokości kilkunastu metrów. Na północy Bargłówki osiedlili się kurzoki i smolorze. Lasy obfite w drewno zapewniały budulca i materiały do produkcji węgla drzewnego oraz smoły. W tym samych czasie na zrębowisku Niestempowa powstała kuźnia żelaza oraz tartak. Niewykluczone, że w tym samym czasie z inicjatywy cystersów rudzkich został wybudowany kanał rzeczny (Fluss Kanal), obecnie zwany jako Pogonica. Tym kanałem spławiano ścięte drzewa, rudę żelaza zarówno wykorzystywane przez Cystersów, ale również przez O. Segenberga do tartaku w Niestempowie. W tym samym czasie powstały następne osady w Budziskach (1642), Rudzie i Solarni.

Obecnie przy leśnej drodze Hotelowa, niedaleko mostu prowadzącego na pożarzysko z 1992 roku (obecnie części Górnej Huty) rosną dwa potężne dęby o obwodzie 550 i 500 cm na grobli dawnej młynówki z resztkami zabudowań dawnej huty. Dęby pamiętają początki powstania kuźni Niestempowa (Ferricudina). Powinny zostać objęte ochroną pomnikową ze względu na rozmiary oraz miejsce dawnego przemysłu hutniczego. Nie przynosi chluby miastu nielegalne wysypisko śmieci w korycie młynówki i rozpadające się ruiny budynków hutniczych w dolinie rzeki Rudy.

Górki Śl. 13 marzec 2014 r.

Składam szczególne podziękowanie Pani Elżbiecie Chroboczek, Marianowi Franecki, Markowi Staneczek oraz Lucjanowi Durszlagowi za czas poświęcony, materiał oraz wiedzę, którą się podzielili ze mną.

Jan Kalemba. Przemysł metalowy ziemi raciborskiej w XIX i pierwszej połowie XX wieku (do 1945 r.) ze szczególnym uwzględnieniem Kuźni Raciborskiej i jej okolicy. S. 27-28. Fabryka obrabiarek „Rafamet” w Kuźni Raciborskiej. Próba zarysu historyczno – gospodarczego. Instytut Śląski w Opolu, pod red. Andrzej Brożek, Opole 1971. Kalemba J.

Roma Łobos, Fabryka Obrabiarek „Rafamet” w Kuźni Raciborskiej 1945 – 1970, Instytut Śląski w Opolu 1979.

Archiwum Państwowe, Komora Książęca.

Księgi parafialne Archiwum Parafialne w Rudach i Diecezjalne we Wrocławiu dostępne online.

Mar 022014
 

Henryk Postawka

Ludziom Majdanu poświęcam

Pierwsza katastrofa lotnicza na Górnym Śląsku

1. Sytuacja polityczna po zakończeniu I wojny światowej

Po zakończeniu I wojny światowej (1914 – 1918) rozpadł się stary porządek geopolityczny Europy. Losy państw biorących udział w wojnie po jednej i drugiej stronie konfliktu zbrojnego miały zostać rozstrzygnięte na konferencji pokojowej w Paryżu, w pałacu dawnej siedziby królewskiej w Wersalu. Również dzięki ustaleniom zwycięskich krajów Ententy powstały nowe państwa, m.in. Polska i Czechosłowacja. Do 1918 roku Polski nie było na mapie od wielu lat. Również Śląsk, na terenie którego rozbił się w sierpniu 1919 roku jako jeden z pierwszych w historii samolot niemiecki, czekał wkrótce rozdarcie, podział i plebiscyt. Na pokładzie „latawca”, jak nazwał maszynę dziennikarz ówczesnych Nowin Raciborskich, znajdowało się dwóch ukraińskich członków misji pokojowej w Paryżu i 6 członków niemieckiej załogi. W lasach rudzkich, na pograniczu powiatów raciborskiego i rybnickiego, gdzie owa maszyna latająca ze skrzyniami papierowych pieniędzy ukraińskich rozbiła się, mieli się według tradycji ustnej ukrywać już w następnym roku 1920 polscy powstańcy pochodzący zarówno ze Śląska jak i z Polski, walczący o przyłączenie Śląska do Polski. Nie należy wykluczyć, że wśród milionów hrywien ukraińskich przewożonych drogą lotniczą z Wrocławia na Ukrainę nad Rudami były również marki niemieckie a nawet złote monety waluty niemieckiej. Ówczesna prasa polskojęzyczna Nowin Raciborskich donosiła szczególnie w sierpniu 1919 o przypadkach rekwirowania waluty ukraińskiej po okolicznych miejscowościach. O ile hrywny drukowane w Niemczech nie przedstawiały dużej wartości, bowiem w 1923 roku Ukraina utraciła wszelką nadzieję na niepodległość, o tyle marki stanowiły dużą wartość dla okolicznych mieszkańców. Moim zdaniem nie jest przypadkiem, że ze wsi nad Odrą, Dziergowic i Solarni pochodziły oddziały powstańców pro-polskich, walczących o przyłączenie Śląska do Polski. Nie będę tutaj próbował łączyć ten fakt na razie z powstaniami śląskimi, z powodu słabej dokumentacji historycznej. Naświetlam jednak ten problem. Być może ktoś później powiążę te fakty.

2. Główny bohater katastrofy

Najważniejszym uczestnikiem tragedii lotniczej, która rozegrała się rankiem 4 sierpnia 1919 r. w lasach rudzkich była osoba Dmytro Witowskiego, jednego z dwóch Ukraińców obecnych na pokładzie. Najważniejsze wydarzenie w życiu oficera armii ukraińskiej Dmytro Witowskiego był jego udział i dowodzenie przynajmniej w początkowym okresie powstania ukraińskiego we Lwowie w listopadzie 1918 roku przeciw Polakom oraz uczestnictwo w pokojowej konferencji paryskiej. Był tam zwolennikiem pojednania pokojowego Zachodniej Ukrainy z Polską. Plan zajęcia Lwowa opracował właśnie pułkownik Dmytro Witowski razem z porucznikiem Petro Bubelą. [http://prawica.net/31998.] Dmytro Witowskij jako członek delegacji ukraińskiej lobbował W Paryżu na konferencji pokojowej w 1919 na rzecz zawieszenia broni w wojnie polsko – ukraińskiej w imieniu zachodniej prowincji Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL).[http://www.encyclopediaofukraine.com/display.asp?linkpath=pages%5CP%5CA%5CParisPeaceConference.htm]

Jest to przykład człowieka oddanego swojemu narodowi a jednocześnie racjonalnie myślącemu. Opinia na temat jego misji w Wersalu nie pochodzi bynajmniej ze środowisk polocentrycznych, lecz ze środowisk emigrantów ukraińskich w Kanadzie, którzy założyli angielskojęzyczną encyklopedię historyczną.

3. Kim był Dmytro Witowski?

Dmytro Witowski (www.wikipedia.org)

Dmytro Witowski (www.wikipedia.org)

Dmytro Witowski (ukr. Дмитро Вітовський) urodził się 6 listopada 1877 r. we wsi Miedusa w Galicji. Pochodził z rodziny szlacheckiej. Był znanym ukraińskim politykiem, dobrze wykształconym wojskowym wysokiej rangi. Ukończył gimnazjum w Stanisławowie, następnie wydział prawa Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie aktywnie działał w organizacjach studenckich. Został członkiem Zarządu Ukraińskiej Partii Radykalnej, organizował „Sicz” (Towarzystwo Gimnastyczno – Pożarnicze ). Brał udział w walce o utworzenie ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie. Za aktywną działalność polityczną utracił austro–węgierski stopień oficerski w 1908 roku. Został przeniesiony do legionu USS (Ukraińskych Strzelców Siczowych), gdzie doczekał się wybuchu I wojny światowej. 

Dmytro Witowski w środku.(www.wikipedia.org)

Dmytro Witowski w środku.(www.wikipedia.org)

W latach 1916 – 1917 razem z czetarem M. Sajewiczem i M. Hawrylukiem organizują ukraińskie szkolnictwo na Wołyniu a w 1918 na Podolu. Jeden z przywódców walk o Lwów w listopadzie 1918 przeciwko Polakom. W maju 1919 delegat na konferencję pokojową w Paryżu, mającą na celu przerwanie walk polsko – ukraińskich. Wracając z Paryża, zginął pod Raciborzem na terytorium Niemiec. Pochowany 14 sierpnia 1919 na cmentarzu Hugenotów w Berlinie. Dnia 1 listopada 2002 jego ciało przeniesiono i pochowani na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. [http://pl.wikipedia.org/wiki/Dmytro_Witowski] Warto w tym miejscu zauważyć rozbieżności w dacie śmierci w 3 wersjach językowych. Ukraińska Wikipedia podaje datę 2 sierpnia, polska 4 sierpnia a angielska nawet 8 lipiec.

 

4. Pierwsze doniesienia prasowe: „Nieszczęście lotnicze pod Dziergowicami” z 6 sierpnia 1919 roku.

Nowiny Raciborskie z 6 sierpnia 1919 r.

Nowiny Raciborskie z 6 sierpnia 1919 r.

Polskojęzyczne „Nowiny Raciborskie” z Raciborza w dniu 6 sierpnia 1919 roku donoszą czytelnikom na Górnym Śląsku o „Nieszczęściu lotniczym pod Dziergowicami”, które miało się wydarzyć dwa dni wcześniej.

„Racibórz. 4 sierpnia. Pod Dziergowicami runął dziś przed południem o godzinie 11 wielki samolot o 2 motorach w płomieniach na ziemię. Podróżni, 8 ludzi, ponieśli śmierć na miejscu. W samolocie znajdowało się kilka gołębi, które jeszcze żyły, oraz wielki worek z rosyjskimi pieniędzmi, które kolejarze pozbierali. Sprowadzony z Raciborza grencszuc odstawił resztki samolotu wraz z gołębiami do Rud. Biuro Wollfa, donosząc o wypadku pisze, iż prawdopodobnie był to samolot polski” 

[http://www.biblrac.com.pl/files/nowiny_raciborskie_1919_nr_94_1374680207.pdf]

5 . Ówczesne stosunki polsko – ukraińskie w skrócie

Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku. Natomiast Ukraińcy uprzedzili Polaków o 10 dni. W listopadzie wybuchło powstanie ukraińskie we Lwowie, którego plan opracował Dmytro Witowskij. Traktat pokojowy w Wersalu kończący I wojnę światową został podpisany dnia 28 czerwca 1919 roku. Zachodnioukraińska Republika Ludowa to jedno z dwóch państw ukraińskich, które pretendowało do niepodległego bytu. Na drodze do niepodległości Zachodniej Ukrainy stanęła odrodzona właśnie Polska. Po abdykacji w dniu 15 marca 1917 roku cara Mikołaja II powstały zalążki państwa ukraińskiego. Nowe państwo od samego początku prowadziło wojny z bolszewikami, biało armistami, Polską i Rumunią. W 1918 roku trwały walki o Lwów. Początkowo na czele Ukraińców stał Dmitro Witowskij, który zginął w katastrofie w lasach rudzkich dnia 4 sierpnia 1919 roku. Zaledwie miesiąc po konferencji paryskiej. Dnia 22 kwietnia 1920 Polacy z Ukraińcami podpisali umowę tzw. warszawską, na mocy której Piłsudski z Petlurą mieli prowadzić wspólną wojnę przeciwko bolszewikom oraz mieli wyznaczyć przyszłą wspólną granicę na rzece Zbrucz. Strona polska jednak nie dotrzymała warunków umowy. Podczas zawieszenia umowy z bolszewikami w październiku 1920 roku w Rydze,strona ukraińska z URL nie została dopuszczona do rozmów, co praktycznie położyło kres istnienia niezależnego państwa ukraińskiego.
[
http://nadbuhom.pl/art_1679.htm]

6. Niemieckie Towarzystwo Lotnicze – DLR (Deutsche Luft Reederei), czyli dlaczego niemiecki bombowiec transportował ukraińskie hrywny.

Holenderski historyk lotnictwa międzynarodowego Bob Mulder, na stale mieszkający w Norwegii prezentuje artykuły przedstawiające historię towarzystw lotniczych. Niemiecki rząd udzielił zezwolenia Niemieckiemu Towarzystwu Lotniczemu (DLR) na wyczarterowanie w 1919 roku pewną liczbę samolotów ukraińskiemu rządowi.

Mapa Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (1918-1919) (www.wikipedia.org)

Mapa Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (1918-1919) (www.wikipedia.org)

 

Trzy wynajęte bombowce miały przetransportować nową walutę na teren zachodniej Ukrainy, niezbędne do prowadzenia wojny i rozwijającej się gospodarki nowego państwa. Młode państwo ukraińskie było w stanie wojny (m.in. z Rumunią i Polską). DLR (Deutsche Luft Reederei) było jednym z większych kompanii lotniczych w Niemczech po zakończeniu I wojny światowej. Dnia 5 lutego 1919 roku towarzystwo DLR otrzymało pozwolenie na usługi lotnicze krajowe pasażerskie, cywilne, regularne pomiędzy Berlinem a Weimarem. Największym problemem DLR była flota lotnicza. Towarzystwo używało dwóch oficjalnych rejestrów samolotów (LFR- A oraz LFR – B) a poza tym jeszcze nie oficjalnej wewnętrznej listy towarzystwa.

Na początku samoloty wyczarterowane z Niemiec zostały w ukryciu przetransportowane na Ukrainę. Ukraiński rząd wyczarterował 3 pięciosilnikowe samoloty Staaken R.XIV a, które były w dyspozycji DLR. Jeden z tego typu samolotów z numerem konstrukcyjnym R 70 posiadał numer floty DLR 70 i numer rejestracyjny D.130, podczas gdy dwa inne samoloty o numerze konstrukcyjnym LFR – A miały numery rejestracyjne D.129 oraz D.131. Niestety wszystkie trzy samoloty zostały utracone w czasie służby. Pierwsza maszyna o numerach D.130 została skonfiskowana przez francuskich żołnierzy w dniu 29 lipca 1919 r. w imieniu organizacji międzynarodowej IAACC na lotnisku we Wiedniu, Aspern. Drugi samolot, najbardziej nas interesujący, rozbił się i spalił 4 sierpnia na Górnym Śląsku. Ostatni Staaken R.XIVa dowodzony przez kapitana księcia Hansa Wolfvon Harah z załogą: Heinrich Smiltz oraz Henrig Tretken był zmuszony do przymusowego lądowania z powodu problemów z paliwem w dniu 19 września 1919 r. w czasie lotu do Kamieńca Podolskiego. Po lądowaniu załoga została aresztowana przez żołnierzy 37 rumuńskiego Regimentu Piechoty, który przebywał w pobliżu. Na pokładzie Rumuni znaleźli 303 miliony hrywien ukraińskich, wydrukowanych 5, 6 i 24 października 1918 roku. Członkowie z Ukrainy zostali zwolnieni i odesłani na tereny kontrolowane przez Ukraińców, na drugi brzeg Dniestru, podczas gdy Niemców uwięziono. Maszyna została naprawiona ponownie przez rumuńskich mechaników i pilotowane przez pułkownika technicznego Petro Macavei. Do stolicy Rumuni, Bukaresztu samolot zatrzymany w Rumuni nigdy więcej nie wzniósł się, lecz stacjonował na lotnisku przez kilka następnych lat zanim został ostatecznie zdemontowany. Jego drewniane śmigła powędrowało do muzeum wojskowego w Bukareszcie. Z powodu braku maszyn DLR musiało dostarczyć Ukraińcom nowe samoloty Friedrichschafen G IIIa (znane jako FF 45).

Według historyka lotnictwa Roba Muldera flota DLR w całym sezonie 1919 roku przewiozła 2921 pasażerów oraz 93 150 kg towaru. Najlepszym miesiącem był lipiec z 727 pasażerami. W opinii Roba Muldera nikt nie zginął ani nie został ranny. Niestety mamy niezbite dowody, że w lasach na północ od Rud i Kuźni Raciborskiej zginęło 8 uczestników misji transportu waluty ukraińskiej z Psiego Pola pod Wrocławiem do Kamieńca Podolskiego w dniu 4 sierpnia 1919 roku.

[Rob Mulder Deutsche Luft – Reederei Geselschaft mit beschrankter Haftung – DLR (1917 – 1923) www.europeairlines.no , w tłumaczeniu Henryka Postawki]

7. Następne doniesienia prasowe Nowin Raciborskich
http://www.biblrac.com.pl/pl/site/nowiny.html

Jak się później okazało nie był to samolot polski, lecz Niemieckiego Towarzystwa Lotniczego (Deutsche Luft Reederei) wyczarterowany przez młode państwo o nazwie: Zachodnia Ukraińska Republika Ludowa. Nie była to również waluta rosyjska (ruble), lecz hrywny ukraińskie wydrukowane w Niemczech. Nie tylko kolejarze zbierali pieniądze ukraińskie, lecz także liczni zbieracze owoców leśnych wówczas tak licznie obecni w lasach księcia raciborskiego, mającego swoją siedzibę w Rudach Wielkich. Ze względu na bliskość miejsca katastrofy lotniczej Nowiny podają, że miało to miejsce pod Dziergowicami. Niestety redakcja nie mogła podać dokładnego miejsca tragedii. Taką dokładna informację udało mi się otrzymać dopiero niedawno z aktów zgonów w Urzędzie Stanu Cywilnego w Kuźni Raciborskiej wszystkich ofiar. Zastanawiające wydaje się mi, skąd redakcja polsko języcznej gazety posiadała tak dokładne informacje na terenie państwa niemieckiego. 

Fotografia z miejsca tragedii. (www.theaerodrome.com)

Fotografia z miejsca tragedii. (www.theaerodrome.com)

8. Opisy świadków katastrofy według Nowin

Nowiny Raciborskie zwracają uwagę na pewne fakty katastrofy. Samolot zapalił się i spadł wskutek eksplozji motoru. Krótko przed upadkiem słyszano wyraźnie huk, jaki towarzyszy zwykle wybuchowi. Wydanie z 13 sierpnia (numer 97) dodaje, że „samolot leciał od Kędzierzyna w kierunku Dziergowic, gdzie opuścił się na mniej więcej 50 metrów ponad ziemią. W tej chwili nastąpiła eskplozya a równocześnie zeskoczył jeden z pasażerów latawca, którego znaleziono nieżywego niedaleko miejsca nieszczęśliwego wypadku. Kilka kroków dalej znaleziono kasetę do pieniędzy, niestety próżno, gdyż zawartość jej, składającą się z pieniędzy złotych i srebrnych, rozebrali niezawodnie ciekawi, którzy najpierw na miejsce katastrofy przybyli. Latawiec spadł do lasu, łamiąc około 300 drzew bardzo grubych. Dostęp do niego był bardzo utrudniony, gdyż ogień palącego się aparatu przybierał coraz szersze rozmiary. To też zdołano zaledwie uratować dwie skrzynki pieniędzy papierowych, jakie opodal latawca leżały”.

[ http://www.biblrac.com.pl/files/nowiny_raciborskie_1919_nr_97_1374680438.pdf ]

Jeszcze bardziej rewelacyjnie wieści podają Nowiny z 22 sierpnia 1919 r. (numer 101): Ostrzeliwany samolot zapalił się. Widziałem, jak jeden z pasażerów wyrzucił ze statku dwie skrzynie a potem zaopatrzony w przyrząd ratunkowy z aeroplanu sam wyskoczył. Aparat ratunkowy jednak zawiódł a wyskakujący rozbił się o ziemię. Samolot niebawem spadł także na ziemię, grzebiąc pod sobą 8 pasażerów. Katastrofa nastąpiła nad lasami i nim ludzie nadbiegli, wszelka pomoc była spóźnioną. W samolocie wieziono ukraińskie i niemieckie banknoty oraz kilka worków monety złotej. Części pieniędzy niespalonych nadbiegający rozdzielili między siebie. Nadeszły później grencszuc przeszukiwał obecnych i część papierów odebrał”.

http://www.biblrac.com.pl/files/nowiny_raciborskie_1919_nr_101_1374680726.pdf

9. Świadek Josef Tworuschka

Oprócz doniesień prasy lokalnej po polsku zachowało się wspomnienie Pana Josefa Tworuschki, który udawał się tego dnia na spacer do Jagdhaus Przy Mostku. Wspomnienia opublikowane zostały w książce o Kuźni Raciborskiej w języku niemieckim:

„Naraz usłyszeliśmy głośny szum silnika. Byłby to ktoś z książęcej administracji, lub może sam Herzog? Jednak jak twierdził leśniczy, takie odwiedziny nie były zapowiadane. Szum motoru stawał się coraz głośniejszy. Nie można było uspokoić psa. Spojrzeliśmy w niebo, widzimy samolot , który zbliżał się ku nam. Obserwując go przez lornetkę stwierdziliśmy, że coś było z nim nie w porządku. Tracił ciągle na wysokości. Czyżby pilot chciał awaryjnie lądować w środku lasu? Teraz patrzyliśmy uważnie: była to ciężka maszyna z wieloma członkami załogi. Leciała coraz to niżej i niżej. Z samolotu były wyrzucane skrzynie. Krzyki członków załogi przebijały się poprzez hałas silnika. Coraz więcej paczek papieru było wyrzucanych, ponad całym lasem ścieliła się chmura latających kartek. Cały las zdawał się być kotłem czarownic. Zbieracze jagód podnieśli krzyk i lament, nie można było własnych słów usłyszeć. Mnóstwo młodzieży pobiegło w kierunku samolotu. Nagle z samolotu buchnął płomień. Ludzie w środku ciągle jeszcze wyrzucali skrzynie i papier luzem. Prawdopodobnie chcieli odciążyć maszynę, daremna była jednak ich praca. W ciągu paru chwil cały samolot stanął w płomieniach. Jeden z pilotów próbował w ostatniej chwili na stosunkowo małej wysokości ratować się skokiem ze spadochronem. Nie powiodło mu się, znaleziono go martwego.

Samolot był teraz tak nisko, że ocierał o korony drzew. Usłyszeliśmy, jakby samolot został zestrzelony. Albo była to amunicja, która eksplodowała w płomieniach? W międzyczasie osiągnęliśmy drogę i dobiegliśmy do samolotu. Był rozbity. Miejsce katastrofy przedstawiało obraz zniszczenia. Grupa drzew została całkowicie połamana, szczątki samolotu rozrzucone zostały na wiele metrów. Nie trwało to długo, gdy przybyli żołnierze Straży Granicznej, którzy stacjonowali w Rudach i odgrodzili miejsce wypadku. Dopiero gdy ustały eksplozje, miejsce zostało udostępnione. Choć sam przeżyłem okropności wojny, to co zobaczyłem poruszyło mnie. Tutaj chodziło o ciężką maszynę z ośmioma ludźmi załogi. Z maszyny pozostała kupa złomu, siedmiu ludzi zostało nie do rozpoznania zwęglonych. Na podstawie resztek materiału zostało stwierdzone, że nosili rosyjskie mundury. Pilot, który wyskoczył był cywilem. Nieszczęśnicy zostali pochowani na cmentarzu w Rudach. Maszyna transportowała ładunek ukraińskich banknotów. Prawie wszystkie dzieci, które znalazły się w lesie, napchały swoje kieszenie papierowymi banknotami, które jak się zaraz wyjaśniło były bezwartościowe. Jaki był cel tego nieszczęsnego transportu pieniędzy nie dowiedzieliśmy się.”

[Tłumaczenie Jarosław Dziemidowicz z oryginału Chronik, Ratiborhammer Oberschlesische Heimat im Kreise Ratibor, 1995. s. 240 – 241.]

10. Czy katastrofa wydarzyła się 2 czy 4 sierpnia 1919 roku?

Historyk ukraiński Pavlo Hai – Nyzhnyk, który zawodowo zajmuje się historią Ukrainy uważa, że Witowskij zginął nie 4, lecz 2 sierpnia. Opisał szczegółowo misję ukraińskiej agencji finansowej w Niemczech. Zgodnie z śledztwem specjalnej komisji śledczej w dniu 2 sierpnia 1919 roku z Wrocławia do Kamieńca Podolskiego (na Ukrainę) miały odlecieć dwa samoloty o numerach R – 70 oraz R – 71. Pierwszy samolot R- 70 wziął na pokład oprócz pieniędzy osobę U. Baczyńskiego i odleciał zgodnie z planem. Druga maszyna o numerach R -71, którym miał podróżować Dmitro Witovskij z Wrocławia nie odleciał z powodu awarii silnika i miał zostać naprawiony. Tego samego jeszcze dnia samolot odleciał z Witovskim na pokładzie z Wrocławia (lotnisko w Psim Polu) około 10:00 przed południem. To się zgadza z raportem Specjalnej Komisji Rewizyjnej w Berlinie dla Ukraińskiej Republiki Ludowej pod przewodnictwem Fogt’a [ Biblioteka Narodowa w Warszawie. – Скр. 23 ХХІV-10 (17). – К. 30-30 зв.]. Według Pavla Hai – Nyzhnyka ten samolot mógł się rozbić przelatując około godziny 11:00, 2 sierpnia 1919 r. na granicy polsko – niemieckiej. [Biblioteka Narodowa w Warszawie. – Скр. 23 ХХІV-10 (17). – К. 32 зв.] 


Nowiny Raciborskie z 22 sierpnia 1919 r. podają interesujący szczegół:
Przy jednym z zabitych znaleziono list tej treści: „Wczoraj lądowaliśmy w Psiempolu, jutro jedziemy na Ukrainę”. Wczoraj znaczyło 2 sierpnia, kiedy uległ awarii na lotnisku, bowiem nie wzniósł się w powietrze. A jutro znaczyło 4 sierpnia. W związku powyższym, samolot nie został naprawiony, ani tego samego dnia tj. 2 sierpnia, ani nawet następnego tj. 3 sierpnia 1919 r. Również Nowiny Raciborskie od samego początku konsekwetnie podawały (tj. od wydania z 6 sierpnia) datę katastrofy 4 sierpnia. Wreszcie najbardziej przeknowujących dowodów na moją tezę dostarczyły mi akty zgonów 8 osób w tym (Witowskiego i Czuczmana) oraz 6 niemieckich członków załogi, którzy zginęli tego samego dnia i w tym samym miejscu. Akty zgonu został wydany dopiero 21 sierpnia 1919 roku.

Artykuł ukraińskiego historyka wprowadza pewne zamieszanie, gdyż pisze o kolejnej katastrofie samolotu R – 71 w dniu 24 sierpnia 1919 roku w pobliżu Rud na Górnym Śląsku. Moim zdaniem chodzi o ten sam wypadek samolotu, który miał się rozbić dnia 4 sierpnia 1919 r. [Biblioteka Narodowa w Warszawie. – Скр. 23 ХХІV-10 (17). – К. 99 зв.].

11. Załoga tragicznego lotu samolotu DFL wyczarterowanego przez rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej, który rozbił się w dniu 4 sierpnia 1919 roku z Dymytro Witowskim na pokładzie na podstawie aktów zgonu USC Kuźnia Raciborska

 

Nazwisko I imię, zawód

Wiek

Zamieszkały

Urodzony

1.

Sekretarz Ministerstwa Spraw Wojskowych
Dmitro Witowskij

(1877 -1919)

Ukraina

Miedusa, Ukraina

2.

podporucznik Czuczmann Julian

(1895 – 1919)

Ukraina

 
3.

Johann Ohlrau, Wegführer

26 lat i 8 miesięcy

Berlin , Charlottenburg, Nieburhstrasse 76

Eckernhörde

4.

Erich Stein, Flugzeugführer, kawaler

23 lata 2 miesięcy

Berlin , Schöneberg, Kolonnenstrasse 1

Görlitz

5.

Hermann Vermehr, Flugzeugführer, żonaty

27 lat 3 miesiące

Cassel , Franzgreten 14

Mackenrode, Kreis Gottingen

6.

Binereif Josef, Monteur, kawaler

22 lata i 3 miesiące, kawaler

Siemenstadt, Siemenstrasse 27a.

Sontheheim am Neckar

7.

Karl Löffler, monteur, kawaler

26 lat i 5 miesiący, kawaler

Staaken bei Berlin , Russenweg 6.

Oelsnitz im Vogtland

8.

Johann Pokraut, Monteur, kawaler

25 lata I 2 miesięcy, kawaler

Charlottenburg , Wilmersdorferstrasse 75

Nakel an der Netze (Nakło nad Notecią )

Akty zgonu w Rudach wydano 21 sierpnia 1919 roku, opracowanie Marian Franecki i Henryk Postawka ze zbiorów Urzędu Stanu Cywilnego w Kuźni Raciborskiej. Księga zgonów.

Kopia aktu zgonu Dmitro Witowskiego wydanego 21 sierpnia 1919 r. Podana data i godzina śmierć to 4 sierpnia 1919 roku „im Segen 32 der Forstrevier Rauden am vierten August des Jahres 1919 vormitags um achteinviertel Uhr”

Kopia aktu zgonu Dmitro Witowskiego wydanego 21 sierpnia 1919 r. Podana data i godzina śmierć to 4 sierpnia 1919 roku „im Segen 32 der Forstrevier Rauden am vierten August des Jahres 1919 vormitags um achteinviertel Uhr”

12. Jak wyglądał samolot, którym leciał Witowskij

Zeppelin Staaken R. III

Zeppelin Staaken R. III

Niemieckie Towarzystwo Lotnicze (DLR) posiadało 18 bombowców „Zeppelin Staaken”. Tylko 3 z nich zostało wyczarterowane ukraińskiemu rządowi. Większość z nich walczyła na frontach I wojny światowej. Podobna maszyna R-14 wzniosła się po raz pierwszy w niebo w 1917 roku w największej bitwie lotniczej tej wojny. Rozpiętość skrzydeł dwupłatowca: 4,6 m wyższego płatu, 3,6 niższego. Szybkość maksymalna jaką mógł osiągnąć ten bombowiec to 135 km/h. Załoga składała się z 7 osób. R -69, R-70 i R-71 ukraińskiego rządu mogła wziąć na pokład ponad 4 tony bagażu (bomb), podczas gdy rosyjski „Il’ya Muromets” mógł tylko 500 kg tonażu, a największy francuski i angielski odpowiednik niewiele więcej niż ponad tonę. Odległość jednorazowego lotu maszyna DLR mogła osiągnąć 1300 km. Posiadał silnik „Maybacha” o mocy 260 koni mechanicznych I 180 KVt.

Zeppelin-Staaken R.XIV - dokładnie taki sam jak rozbity samolot. (http://de.valka.cz/viewtopic.php/t/54604/start/-1)

Zeppelin-Staaken R.XIV – dokładnie taki sam jak rozbity samolot. (http://de.valka.cz/viewtopic.php/t/54604/start/-1)

Pavlo Hai – Nyzhnyk „Matter of Deutsche Luft Reederei” Ukraina dyplomatychna. Kiev, 2009. Is.X. –P.424 – 438.

 

Film o samolocie podobnym do tego, jaki się rozbił (źródło: Bundesarchiv)

13. Podsumowanie

Na podstawie zebranego materiału udało się zlokalizować miejsce i czas katastrofy lotniczej w lasach na północny – zachód od Rud. Dymitro Witowski po powrocie z konferencji pokojowej w Paryżu miał odlecieć na Ukrainę wspólnie ze swoim adiutantem w towarzystwie 6 członków załogi Niemieckiego Towarzystwa Lotniczego (LDR). Reprezentowali rząd Zachodnio Ukraińskiej Republki Ludowej z misja finansową dostarczenia hrywien na teren państwa walczącego o swój niepodległy byt. Pierwszą osobą, która zwróciła mi uwagę na katastrofę lotniczą w lasach rudzkich był historyk – amator Henryk Guzdek. Wyszukał w bibliotece cyfrowej Powiatowej Biblioteki Publicznej w Raciborzu archiwalne numery Nowin Raciborskich z 1919 roku, które okazały się najbardziej cennym materiałem tej katastrofy. Gros materiałów pochodzi z Internetu z całego świata (Norwegii, Ukrainy i Kanady). Najwięcej na temat samej osoby Dymitro Witowskiego i polityki Zachodniej Ukraińskiej Republiki Ludowej w latach 1918 – 1923 i jej dążeń do uzyskania niepodległości pochodzą od historyka, który para się tą dziedziną zawodowo, Pavlo Hai Nyzhnyka, szczególnie z jego strony o profilu historycznym. W jednej kwestii pozwoliłem się z nim nie zgodzić. Chodzi o datę dokładnej śmierci Witowskiego. W dniu 4 sierpnia 1919 roku Witowskij i Czuczman pojawili się we Wrocławiu, na lotnisku zwanym wówczas Psie Pole. Mieli odlecieć w dniu 2 sierpnia 1919 roku, ale nie udało się ze względu na awarię silnika. Awaria okazała się na tyle poważna, że samolot odleciał dopiero 4 sierpnia około godziny 6 lub 7 rano. Zgodnie z aktami zgonu, jedynym dokumentem potwierdzającym śmierć nie tylko dwóch Uraińców, ale 6 obywateli Niemiec – agentów ukraińskiego rządu zgon nastąpił o 7:45 nad ranem w rewirze leśnym Rudy o numerze 32 (niemiecka numeracja do lat 30 XX wieku). Zgodnie z zachowanymi niemieckimi mapami leśnymi jesteśmy w stanie określić miejsce tragedii lotniczej. Samolot zbliżał się od Kędzierzyna Koźla w kierunku na Rudy. Nad obecnym pożarzyskiem (pożar 1992) lasów rudzkich samolot R – 71 tracił wysokość. Gdy był w pobliżu skrzyżowania dwóch obecnych leśnych dróg: Zakazanej (prowadzi z Brantolki do Solarni) i Barachowskiej (prowadzi z Bargłówki do Kuźni Raciborskiej) na wysokości 50 metrów dawny ciężki bombowiec – transportowiec był widoczny dla zbieraczy runa leśnego, pracowników leśnych, leśników oraz kolejarzy. Bardzo szybko rozeszła się wieś po okolicznych wsiach o rozbiciu się samolotu z pieniędzmi na pokładzie. Nie trudno sobie wyobrazić, że liczba gapi, ciekawskich oraz chcących się wzbogacić zwiększyła się błyskawicznie. Nowiny Raciborskie publikowały szczególnie w miesiącu sierpniu o przypadkach rekwirowania przez policję niemiecką hrywien ukraińskich długo po wypadku. Na tak niskiej wysokości w pobliżu dawnej gajówki Przy Mostku z samolotu zaczęto wyrzucać skrzynie z pieniędzmi oraz ponoć z srebrnymi monetami marek niemieckich. Krótko przed rozbiciem samolot zaczął kosić drzewa (ponoć 300 egzemplarzy). Z samolotu ktoś wyskoczył, ale nie otworzył się spadochron lub było już za późno. Przed zetknięciem się z ziemią nastąpiła eksplozja silnika. I wkrótce samolot runął na ziemię mniej więcej koło 7:45 nad ranem. Zginęło 8 osób (Patrz tabela) w miejscu, gdzie prowadzi droga Zakazana i krzyżuje się z potokiem zwanym Pogonica. Pogonica to dawny kanał wybudowanym przez cystersów jeszcze przed 1810 rokiem. Obecnie nie może być mowy o spływie drzewa ani żadnych materiałów tym potokiem, ponieważ woda nie spływa wręcz stoi. A jedynie widoczny jest zbiornik przeciwpożarowy przy Zakazanej. Tragedia miała miejsce w rewirze leśnym 32 Rudy. Obecnie pokrywa się z oddziałami leśnymi 123 i 122, na wschód od Pogonicy (dawnego kanału spławnego, rzecznego). Bardzo pomocną dłoń podał mi Pan Marian Franecki, który dokonał transkrypcji wszystkich aktów zgonów członków tragicznego lotu oraz prowadzi cały czas poszukiwania w Bibliotece Narodowej w Warszawie (Archiwum Ukrainy). Dzięki artykułowi w języku angielskim Boba Muldera z Norwegi (opisany wyżej) jesteśmy w stanie zrozumieć misję niemieckich ciężkich samolotów (dawnych bombowców) na użytek ukraińskiej misji finansowej Zachodnio – Ukraińskiej Republiki Ludowej. Spośród 1 miliarda hrywien, które miało być przetransportowane do kraju docelowego zaledwie 25 % z tej sumy osiągnęło cel. Jeden z samolotów rozbił się, inny zarekwirowały kraje, gdzie zostały zatrzymane. Bardzo ryzykowna misja zważywszy, że kraje sąsiadujące z państwem ukraińskim nie były życzliwe dążeniom Ukraińców. Należy tutaj podziękowania tłumaczowi, którego bardzo cenię za warsztat Panu Jarosławowi Dziemidowicz, które przełożył z niemieckiego na polski opis tragedii opis katastrofy mieszkańca Kuźni Raciborskiej Josefa Tworuschki. Prawdopodobnie jest to druga katastrofa lotnicza samolotu w Europie, w której zginęło więcej niż dwie osoby po rozbiciu się samolotu dwa dni wcześniej we Włoszech. 

Mapa przedstawiająca rewir leśny 32 na wschód od Kanału rzecznego (obecnie potok Pogonica) i przy drodze leśnej Zakazana. Miejsce katastrofy lotniczej.

Mapa przedstawiająca rewir leśny 32 na wschód od Kanału rzecznego (obecnie potok Pogonica) i przy drodze leśnej Zakazana. Miejsce katastrofy lotniczej.

 

25 lutego 2014 r.