Sty 312007
 
Jeszcze do niedawna tajemnicą owiane były tragiczne wydarzenia, do jakich doszło w 27 i 28 stycznia 1945 r., wtedy jeszcze, w podrybnickich Stodołach.

Krzyż okolicznościowy

Krzyż okolicznościowy

W wyniku ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 r., w okolicach Rybnika pojawiły się sowieckie oddziały. W kierunku na Rudy, wycofywała się grupa kilkunastu niemieckich żołnierzy, którzy postanowili zatrzymać się właśnie w Stodołach. Jak podają żyjący świadkowie tamtych wydarzeń, Niemcy nie próbowali wchodzić do domów. Natomiast starali się wezwać pomoc, układając na jedynej wówczas drodze w Stodołach, znaki rozpoznawcze z leżących opodal dachówek. Zgodnie z ich przewidywaniami zostali zauważeni z powietrza. Nad Stodołami pojawił się wkrótce samolot Luftwaffe, jednak nie wylądował, ale kilkukrotnie nisko przeleciał nad miejscowością a następnie odleciał. Niemcy zdecydowali pozostać w Stodołach, jak się zdaje, aby poczekać na ratunek następnego dnia. Szukali schronienia w przydrożnych rowach i pomiędzy licznymi wówczas we wsi drzewami. Jednak późnym wieczorem tego samego dnia, do Stodół od strony Rybnika wjechał oddział rozpoznawczy Armii Czerwonej. Wywiązała się krótka, ale intensywna wymiana ognia a następnie radziecki oddział wycofał się. Jak się wkrótce okazało nie na długo. Pod osłoną nocy, do wsi wjechały na kilku ciężarówkach oddziały Armii Czerwonej. Po raz kolejny doszło do wymiany ognia, tym razem jednak o wiele gwałtowniejszej. W wyniku walk prawdopodobnie zginęło 6 Rosjan a kilku było rannych. O stratach niemieckich nic nie wiadomo, jako że wykorzystując ciemności, żołnierze niemieccy uszli ze Stodół do pobliskich lasów, zbierając ze sobą rannych. Rankiem, 27 stycznia, do miejscowości przybyły dalsze oddziały Armii Czerwonej, wsparte czołgami. Rozpoczęły się poszukiwania niemieckich żołnierzy, w domach i obejściach. Nie przyniosły one jednak żadnych rezultatów. W tej sytuacji, sowieci zaczęli podejrzewać, że to mieszkańcy Stodół ich ostrzelali. Dwóch radzieckich żołnierzy, być może uczestników wcześniejszego patrolu, poszukując winowajców wcześniejszej strzelaniny, wskazało na 5 mężczyzn: Józefa Mierę, Emanuela Konkola, Wiktora Marszołka, Piotra Starzec i Franciszka Piechę, obarczając ich odpowiedzialnością za śmierć swoich towarzyszy. Nie jest jasne, jakimi metodami „dochodzeniowymi” posługiwali się żołnierze radzieccy wskazując właśnie na nich. Chyba jedyną ich „winą” był fakt, że mieszkali w pobliżu niedawnej strzelaniny, oraz to, że w okolicy ich domów znaleziono poległych radzieckich żołnierzy. Pod pretekstem pójścia „na roboty” zabrano ich z domów. Następnie radzieccy żołnierze zamkneli się z nimi w piwnicach dawnego domu celnego. Nikt z mieszkańców nie wiedział, co się wtedy tam działo. Dopiero rankiem wstrząśnięci mieszkańcy Stodół, w przydrożnym rowie w pobliżu domu celnego, znaleźli zwłoki całej piątki. Wszystkie ciała nosiły ślady tortur. Jedna z ofiar, miała w ustach i nosie niedopałki papierosów. Inny ze zmaltretowanych mieszkańców miał wydłubane oczy. Po znalezieniu ciał, mieszkańcy wsi zrobili z desek prowizoryczną trumnę, w której położyli całą piątkę. Następnie pochowano ich w pobliżu domu celnego, we wspólnej mogile, niedaleko miejsca, gdzie zostali odnalezieni. Kiedy mieszkańcom wydawało się iż jest to już koniec tragedii, po kilku dniach, ponownie pojawili się w Stodołach oficerowie radzieccy, szukający sprawców tamtych wydarzeń. Tym razem kazali się zebrać wszystkich mężczyzn ze wsi, z łopatami i kilofami. Następnie kazano im kopać duży rów. Wiele wskazuje na to, że czerwonoarmiści chcieli ich wszystkich najzwyczajniej rozstrzelać. Jednak jeden z ciężko rannych żołnierzy radzieckich, kategorycznie zakazał strzelania do cywilów, potwierdzając, iż strzelali do nich tylko żołnierze niemieccy. W ten sposób, jak się zdaje, zapobiegł jeszcze większej zbrodni i ocalił życie wielu mieszkańcom Stodół. W kwietniu, 1945 r. kiedy front już oddalił się z terenów G. Śląska i Rybnika, ciała pomordowanych przewieziono i pochowano na cmentarzu w Rudach. Na miejscu pierwotnego pochówku, mieszkańcy postawili pamiątkowy krzyż. Krzyż ten zresztą do dziś stanowi pewną zagadkę. Jego poszczególne elementy przywieziono z cmentarza w Rudach. Jeszcze dziś, na tylnej części krzyża, widoczny jest nieczytelny ślad po starym napisie nagrobnym, zaś na postumencie widnieje nazwisko „F. Kokes”, być może jest to podpis kamieniarza.
Przez długi czas jedynie ten krzyż i dość ogólnikowy napis pod nim: „Proszę Ojcze nasz i zdrowaś Mario za tragicznie zmarłych na tym miejscu” przypominały o tej tragedii mieszkańcom Stodół, bo właściwie ta historia była znana jedynie im. Przez lata PRL-u, nikt o zbrodni głośno nie mówił. Jedynie mieszkańcy wsi stale pamiętali o swoich bliskich. Dopiero wiosną 2006 r uroczyście odsłonięto pamiątkową tablicę. Jest na niej krótka notka, która teraz znacznie lepiej oddaje to, co naprawdę wydarzyło się w styczniu 1945 r. w Stodołach.
Sty 302007
 

Zapraszam wszystkich do tworzenia listy książek, które warto przeczytać.

  • „Księga wrześniowej chwały pułków śląskich” / Jan Przemsza-Zieliński. T. 1. – Katowice
  • „Księga wrześniowej chwały pułków śląskich” / Jan Przemsza-Zieliński. [T.] 2. – Katowice
  • „Wrzesień 1939 na Śląsku” Paweł Dubiel
  • „Generał Jan Jagmin-Sadowski: obrońca Śląska – 1895-1977 „/ Jan Zieliński. – Katowice
  • „Górny Śląsk i Górnoślązacy w II wojnie światowej”, red. W. Wrzesiński
  • „Śląski front ’39 : obrona Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego we wrześniu 1939 roku” / Jan Przemsza-Zieliński
  • „Wisła ruszyła o świcie” / Andrzej Konieczny, Jerzy Pelc-Piastowski
  • „Śląski wrzesień” / Henryk Racki
  • „Z dziejów AK na Górnym Śląsku” / Henryk Niekrasz
  • „Pułki śląskie w wojnie polsko-niemieckiej 1939 roku” / Jan Przemsza-Zieliński
  • „W żołnierskim siodle” Piotrowski Stanisław
  • „Westerplatte Załoga Śmierci” Mariusz Wójtowicz-Podhorski, Krzysztof Wyrzykowski
  • „Obrońcy Węgierskiej Górki” Michał Zarwański, Stanisław Suchanek, Piotr Suchanek
  • „Fortyfikacje Węgierskiej Górki” Jerzy Sadowski, Piotr Suchanek
  • „Fortyfikacje Jeleśni, Przyborów-Krzyżowa” Piotr Suchanek
  • „Fortyfikacje przewodnik po Polsce” Jarosław Chorzępa
  • „Zapomniany życiorys śląskiego powstańca Mikołaja Witczaka jr. „Wspomnienia” i ” Przyczynki” ” Mrożkiewicz Jarosław
  • „Wypisy do dziejów Rybnika i Wodzisławia Śląskiego” B. Cimała, W. Wieczorek, P. Porwoł
  • „Ziemia rybnicko-wodzisławska ” pod red. Józefa Ligęzy, Katowice 1970
  • „Tajemnice ziemi rybnicko-wodzisławskiej”  Grzegorz Wawoczny, Racibórz 2004
  • „Armia Krajowa i konspiracja poakowska na ziemi rybnickiej w latach 1942-1947”, pod red. A Dziuroka, Rybnik 2004
Sty 302007
 
Relacja jednego z żołnierzy  5 niemieckiej dyw. pancernej, spisana przez Antona von Plato:
Tego decydującego poranka, pogoda jest pochmurna i deszczowa. Pierwszego września o 4:45 następuje punktualne przekroczenie granicy przez wszystkie trzy grupy marszowe….
Niemieckie czołgi w okolicy Rybnika

Niemieckie czołgi w okolicy Rybnika

Na skutek trudności na drodze, grupy marszowe, tam gdzie to jest możliwe, rozdrobniły się na mniejsze jednostki boczne. Wkrótce forpoczty natrafiają na ciężkie zniszczenia dróg i blokady, dokonane przez Polaków. Marszruta przez to zostaje znacznie opóźniona. Saperzy i nadciągający mieszkańcy(mniejszość niemiecka)doraźnie pomagają i pokonujemy przeszkody. Dywizjon rozpoznawczy 8 i grupa marszowa A idą nieprzerwanie naprzód. Grupa marszowa B napotyka pod Rybnikiem na bardzo silny opór…Autor A. von Plato

Rybnik 1939. Niemcy pod miastem.

Rybnik 1939. Niemcy pod miastem.

Rejon Rybnika - polscy jeńcy.

Rejon Rybnika – polscy jeńcy.

Rybnik 2 IX 1939 - polscy jeńcy.

Rybnik 2 IX 1939 – polscy jeńcy.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

Las miedzy Rybnikiem a Żorami.

 

Sty 292007
 
Kolejna ciekawostka z dziejów rybnickiego I/75pp. Na terenie koszar czyli wzgórze cmentarne, rejon dzisiejszego parku rowerowego, jak wcześniej pisałem natknęliśmy sie na magazyn. Obiekt częściowo przysypany ziemią z drewnianymi szynami w środku. Przeznaczenie jego i czas powstania nie był nam znany. Zakładamy, że obiekt służył do składowania materiałów niebezpiecznych. Czyli amunicja, paliwa, smary i inne.
Magazyn na terenie koszar 75 pp

Magazyn na terenie koszar 75 pp

Prawie identyczny obiekt (nie jeden) znajduje sie w lesie Kamień-Wielopole. Przed wojną był w nim polski poligon wojskowy (magazyny). Na dowód tego do dziś pozostały w okolicy lasu okopy ćwiczebne dla jednostki 75p.p. Bliźniaczy magazyn powstał w tym samym okresie, a przeznaczenie jego pewnie było podobne. Dodam jeszcze, że strzelnica na Paruszowcu pochodzi z tego okresu i była częścią poligonu.
Magazyn 75 pp na terenie poligonu w Wielopolu.

Magazyn 75 pp na terenie poligonu w Wielopolu.

Sty 282007
 
Mała graniczna wieś Stodoły (Stodoll, Hochlinden) była świadkiem jednej z 3 prowokacji w przededniu 2 wojny światowej. (Pozostałymi celami była radiostacja w Gliwicach i leśniczówka w Byczynie).
 miejsce_prowokacji_dawny_niemiecki_urzad_celny
Grupa bojówkarzy hitlerowskich w polskich mundurach wojskowych, pod dowództwem SS-mana Hansa Trumlera „pogwałciła” niemiecką granicę i wtargneła do tamtejszych budynków celnych (niemieckich), śpiewając polskie pieśni, lżąc Hitlera oraz III Rzeszę. Komando „Ebbinghaus” bo taką nazwę nosiła bojówka –  zdemolowała posterunek celny a nastepnie wycofała sie na terytorium Niemiec. Jednocześnie podrzucono zwłoki ubrane w polskie mundury. Były to tzw. „konserwy” (wg. terminologii niemieckiej) – ciała wieźniów obozów koncentracyjnych. Dowódca bojówki H. Trummler oraz jeden z członków freikorpsu J. Grzimek 27.01.1949 zostali postawieni przed Sądem Okregowym w Warszawie – niestety brak danych co do wyroku jaki zapadł.Budynki celne w dzisiejszych Stodołach mają jeszcze jedną mroczną tajemnicę związaną z rokiem 1945 ale o tym później…

prowokacja_urzad
Sty 282007
 
Fotografia przedstawia żołnierzy 1 kompanii 75p.p. z Rybnika. Zdjęcie zostało wykonane w 1927 roku. Proszę zwrócić uwagę na tło, ścianę za żołnierzami…

Żołnierze 1 kompanii 75p.p. z Rybnika

Żołnierze 1 kompanii 75 p.p. z Rybnika

Proszę zwrócić uwagę na tło, ścianę za żołnierzami… Zostało wykonane na tle jednego z budynków stojących na terenie szpitala do dziś.Proszę zwrócić uwagę na ściany budynku.
Proszę zwrócić uwagę na ściany budynku.

Proszę zwrócić uwagę na ściany budynku.

Proszę zwrócić uwagę na ściany budynku.

Proszę zwrócić uwagę na ściany budynku.

Jeden obiektów, prawdopodobnie na skutek zniszczeń wojennych, został odbudowany w inny sposób.

Jeden obiektów, prawdopodobnie na skutek zniszczeń wojennych, został odbudowany w inny sposób.

Żołnierze III kompanii ckm I/75pp Rybnik. Widać dwa ckm 7,92 mm wz 30.

Żołnierze III kompanii ckm I/75pp Rybnik. Widać dwa ckm 7,92 mm wz 30.

Podporucznik Ignacy Glenc dowodca III pl ckm

Podporucznik Ignacy Glenc dowodca III pl ckm

Kadra oficerska przed budynkiem

Kadra oficerska przed budynkiem

Ten sam budynek dzisiaj.

Ten sam budynek dzisiaj.

Sty 242007
 
Leszczyny. Na wzgórzu obok stacji kolejowej Rzędówka ustawiono potężny pomnik z piaskowca, przedstawiający kobietę, która jedną ręką przyciska zranione serce,a drugą, skierowaną ku niebu, zdaje się oskarżać i ostrzegać. Pomnik ten odsłonięto 8 maja 1966 roku, w związku z obchodami 1000-lecia Państwa Polskiego by uczcić ofiary faszyzmu.

Pomnik w Leszczynach

Pomnik w Leszczynach

W 1945 roku kiedy to armia radziecka była coraz bliżej, Niemcy likwidowali z wielkim pośpiechem obóz koncentracyjny w Oświęcimiu. 18 stycznia 1945 roku, 6000 więźniów opuściło teren obozu, skierowano ich do Gliwic gdzie załadowano do węglarek. Pociąg miał ruszyć w kierunku Wrocławia, ale musiał przepuścić pociągi wojskowe. Skład z byłymi więźniami z Oświęcimia stał w miejscu kilka dobrych godzin po czym ruszył przez Makoszowy, Knurów do Raciborza. Pociąg tylko dojechał do Leszczyn , grupa polskich dywersantów przerwała połączenie telefoniczne między stacją Leszczyny a Paruszowcem.
Niemcy spodziewali się pułapki i nie wypuszczali pociągów w tym kierunku. Przeładowany zziębniętymi i wygłodzonymi więźniami pociąg, stał przez 3 dni i noce na bocznicy mimo głodu i mrozu więźniowie zachowywali sie spokojnie. Dopiero w Niedzielę okoliczna ludność usłyszała tupot i jęki rozgrzewających się ludzi. W poniedziałek komendant dowodzący telefonował do zwierzchnictwa, z pytaniem co ma robić z tymi ludźmi. Najprawdopodobniej dostał rozkaz zlikwidowania wszystkich. Wydał rozkaz opróżnienia pociągu i wymarszu.
Słabych, chorych, i próbujących ucieczki zastrzelono na miejscu. W wagonach zostało wielu zamarzniętych, podduszonych czy zmarłych z głodu. Z ocalałych, uformowano pochód, który miał ruszyć przez Kamień do Rybnika. Podzielono grupę na trzy części, każda inną drogą. Wygłodniali wymarznięci okrywali się kocami, na nogach mieli drewniaki albo kawałki tektury owiniętej szmatami. Byli tacy, którzy szli boso. Miseczki, garnuszki do jedzenia ciągnęli za sobą na sznurkach bo wypadały im ze zgrabiałych rąk, ukradkiem lizali śnieg. Okoliczni mieszkańcy widząc to, usiłowali podarować im kawałek chleba jednak próby jakiejkolwiek pomocy kończyły sie śmiercią. Zastrzelono każdego kto poprosił o szklankę wody. W restauracji obok drogi stacjonowali niemieccy żołnierze oni sami widząc te okropności mówili, że nigdy by nie pomyśleli że Niemcy mogą robić coś podobnego, że są do tego zdolni. Inni zastanawiali się, co będzie z nimi jak nadejdą Rosjanie, którzy już są tak blisko. Z czasem czujność oprawców osłabła. Komendant prowadzący grupę ul. Szewczyka specjalnie wytworzył taką sytuację, że więźniowie mogli ratować się ucieczką.
Pierwsza kolumna – 300 osób została rozstrzelana koło zakładu psychiatrycznego, druga w Młynach, w czasie postoju upozorowano napad partyzantów i rozpoczęto strzelanie. Więźniowie którzy nie padli od strzału rozpierzchli się po lasach okolicznych domach stodołach, szopach. Kilku Niemców korzystając z wielkiego zamieszania zmieniło mundur na pasiak i przyłączyło się do szukających schronienia. Mieszkańcy Młynów rozdali wszystkie zapasy chleba, gotowanych ziemniaków. Po godzinie rozpoczęto poszukiwania. Niektórzy więźniowie nadal trzymali się SS-manów i przez pola wrócili z nimi na peron, zostali wywiezieni pociągiem do Rybnika. Następnego dnia, Niemcy przyjechali szukać uciekinierów za pomocą psów. Około 15-stu znaleziono, zabrano na teren zakładu psychiatrycznego i rozstrzelano. O ich losie dowiedziano się od więźnia, który pod trupami przeleżał całą noc, a następnie ukrywał się w Kamieniu. Po południu na stację sprowadzono kilku miejscowych mężczyzn oraz Ukraińców pracujących w Leszczyńskim dworze by zakopali trupy.
Spora ilość więźniów przeżyła. Chowali się w Młynach i Świerkach na drzewach. Bali się wychodzić do ludzi, bo Niemcy powiedzieli im że to teren zamieszkały przez Niemców, jednak mroźnymi wieczorami głód wypędzał ich do pobliskich domostw. W tajemnicy dostarczano im do ich kryjówek żywność i ciepłą wodę. Wśród nich byli Czesi, Żydzi polscy i niemieccy, Francuzi, Belgowie i Węgrzy a nawet jeden obywatel Algierii, który przez pomyłkę zamiast do obozu jenieckiego trafił do koncentracyjnego. 28 stycznia 1945 nadjechali Rosjanie, chcieli ich także rozstrzelać jednak dzięki wstawiennictwu miejscowych ludzi kazali im po prostu stracić się z oczu, uciekać do lasu. Część ocalałych znajdowała schronienie w odleglejszych miejscowościach w Książenicach Lasokach, Ochojcu, Golejowie i Wielopolu. W tym samym czasie gospodarze ukrywali u siebie jeńców zatrudnionych w czasie okupacji w pobliskich kopalniach. Po wkroczeniu wojsk radzieckich, 46 osób zmarłych w krwawych dniach styczniowych pochowano we wspólnej mogile na cmentarzu w Książenicach, a 29 lipca 1945 roku urządzono uroczysty pogrzeb wszystkim pomordowanym na Rzędówce, zakończony uroczystą procesją na masowy grób obok torów kolejowych. Postawiono tam krzyż, a potem tablicę pamiątkową z napisem „Chwała poległym w walkach o wolność ziemi śląskiej, zamęczonym w obozach koncentracyjnych oraz 447 bezimiennym więźniom politycznym pomordowanym w styczniu 1945 roku na Rzędówce. Liczba osób, które straciły wtedy życie, nie była ustalona ostatecznie. Wielu z nich pochowano w Książenicach, niektórych w pobliżu torów. Protokół z ekshumacji zwłok, której dokonano w 1958 roku wyjaśnia, że było tam 288 nie rozpoznanych zwłok z terenu przy stacji kolejowej Rzędówka. Spoczywają oni na cmentarzu w Gliwicach, zaś w Leszczynach koło stacji kolejowej stoi wspomniana na wstępie kobieta z piaskowca, niemy świadek oskarżenia…
Krzyż obok torów

Krzyż obok torów

Tablica

Tablica

Tablica pod pomnikiem

Tablica pod pomnikiem

Sty 182007
 
Dom Lukoschka - stąd strzelano do polskich żołnierzy (dywersanci niemieccy)

Dom Lukoschka – stąd strzelano do polskich żołnierzy (dywersanci niemieccy)

Dom rzeźnika Jokla

Dom rzeźnika Jokla

Kamienica na rogu Gliwickiej i Powstańców Śląskich - na pierwszym piętrze ustawiony był polski CKM osłaniający odwrót żołnierzy

Kamienica na rogu Gliwickiej i Powstańców Śląskich – na pierwszym piętrze ustawiony był polski CKM osłaniający odwrót żołnierzy

Most na rzece Nacynie na ulicy Rudzkiej

Most na rzece Nacynie na ulicy Rudzkiej

 Zamieszczone przez o 01:00  Tagged with: